#6PLXl

Z mężem staramy się o dziecko. To dopiero początki, ale strasznie się waham. Nie wiem, czy jestem materiałem na matkę. Dla wyjaśnienia, postrzegam siebie jako dobrą i ogarniętą osobę, nie odmówię pomocy, jestem miła dla innych, wykształciłam się i pracuję w zawodzie. Z mężem też mam świetne relacje i bardzo to kocham. Nie wiem jednak, czy jestem materiałem na matkę.
    Patrząc na swoje koleżanki, które podczas spotkań w gronie znajomych sączą piwo 0% i głównie obserwują zamiast się bawić, dochodzę do wniosku, że jestem... inna. Chlałam równo z chłopakami (od pół roku nie, odkąd tylko zdecydowaliśmy się na dziecko), popalałam blanty z chłopakiem. Zawsze to ja jestem inicjatorem wspólnych śpiewów, w których uczestniczą wszyscy oprócz damskiej części towarzystwa. Ogólnie lubię się dobrze bawić. Nie puściły mi nigdy hamulce, tylko raz wymiotowałam po alkoholu i nigdy mnie nie odcięło podczas imprezy, z reguły to ja zawsze sprzątałam po i dokładałam jedzenia w trakcie. Ale dużo wtedy przeklinam, głośno się śmieję i głupio żartuję. Nie prowadzę też super zorganizowanego trybu życia jak one, mam wolny zawód, mąż też, więc często wyjeżdżamy za granicę, by tam wynająć tanie lokum i pracować. Mój dom nie jest idealnie czysty jak ich, a na jednej półce mam serce konia w formalinie i dwie czaszki zwierząt, zamiast zdjęć rodziny.
    Za każdym razem podczas jakichś hucznych imprez, kiedy się bawię, mam wrażenie, że widzę zgorszenie na twarzach dziewczyn. Rozmawiają między sobą, wyraźnie mnie oceniając, zwłaszcza odkąd staramy się o dziecko. Co prawda mam znakomite relacje z ich partnerami i mężami, ze swoim mężem mamy najdłuższy staż w grupie, więc wielu z nich znałam jeszcze jako kawalerów. Jeździłam z nimi na kawalerskie (razem z mężem oczywiście), rozmawiam z nimi na co dzień, lubimy się. Jednak z ich dziewczynami, a później żonami też starałam się mieć fajny kontakt, chodziłam na ich panieńskie, a niektóre nawet pomogłam zorganizować, zawsze z nimi rozmawiam, ale one mnie jakoś odcinają. Kilka razy słyszałam, jak mnie obgadują, śmieją się, że nie będę dobrą matką.
    Wstyd się przyznać, że w wieku 30 lat opinia kilku dziewczyn tak siadła mi na głowę, ale to prawda. Strasznie się boję, że przez moje zachowania, często lekkomyślność, dziecko będzie ze mną nieszczęśliwe. Wszystkie znane mi kobiety jak urodziły nagle się ogarnęły, nagle piwo 0%, noga na nogę i wszechwiedzące miny. To wszystko mnie przeraża, bo ja nie chcę się zmieniać. Boję się, że albo nie będę potrafiła się ogarnąć, albo gdy się ogarnę, to nie będę już sobą.
rosaline2211 Odpowiedz

Jeśli myślisz, że jesteś wyjątkowa przez chlanie, palenie blantów i trzymanie się głównie z mężczyznami to się myślisz płatku śniegu XD

MaryL

Właśnie tak myślałam, że będą komentarze o płatku śniegu. Ale ja tam trochę autorkę rozumiem. Mam podobny styl na imprezach co autorka i też czasem czuje się źle w damskim gronie (nawet wśród najbliższych przyjaciółek). Autorka z jednej strony pewnie chciałaby być częścią damskiego grona i bardziej "pasować", a z drugiej boli ja fakt, że w tym celu musialaby się zmienić i że jest chamsko oceniana. Co automatycznie włącza taką pogardę do nadetego stylu koleżanek.

MaryL

Autorko, jeśli mogę Ci coś doradzić, to nie rezygnuj z całej płci i nie dzieł tak w głowie "ja - one". Jest na świecie spora grupa kobiet takich jak ty :) znajdź je i się zaprzyjaźnij. A z tymi z którymi jesteś w jednej paczce, pracy, szkole, ale nie pasujecie do siebie w 100% rób tylko te 10% rzeczy, które Wam się pokrywają :) np fitness z tymi dziewczęcymi dziewczynami, ale już na imprezie chlanie z chłopakami :) coś na zasadzie "chce, żebyście szanowały mój styl, ale też jestem miła i szanuje wasz styl, jest inny, ale też super"

DGM

Haha dokładnie. Może jednak jeszcze nie doroslas? Większość z nich się zmieniła i im z tym dobrze wyobraź sobie że w pewnym momencie chlanie i taka "zabawa" przestaje być dla niekotrych atrakcyjne. I wcale nie jest im z tym źle,po prostu widzą zupełnie inną radość z życia. Tobie się to wydaje nudne,ale tym osobom nudne i puste wydaje się to przeszłe chlanie i balowanie właśnie ..

MaryL

One ją obgadują, śmieją się, że będzie złą matką, ale to ona jest niedojrzała, bo lubi głośno żartować i palic blanty. Aha. To nic, że jest wykształcona, ma na tyle dobrą pracę i jest na tyle ogarnięta, że może sobie pozwolić na kilka wyjazdów w roku za granicę, jest pomocna nawet względem osób których nie lubi (panieńskie), to o niczym nie świadczy. Kobieta w jej wieku powinna mieć już inne priorytety, prowadzić stateczne życie, dzieci, dom, a nie jakieś głośne żarty, imprezy w głowie! Inaczej nie dorosła.

Beztraumy Odpowiedz

Jestem podobna do ciebie. Mam trójkę dzieci i cieszę się, że nie będą miały ze mną nudno. Nie zamierzam się z nimi szlajać po barach, zresztą nigdy tego nie robiłam, ale wolę ich sama zabrać kiedyś na imprezę czy żeby pierwszy alkohol, bez strachu, wypili ze mną, gdy mogę im pomóc w razie czego, niż gdyby chlali gdzieś w ukryciu nie wiadomo z kim. Grunt to zaufanie i poczucie, że z mamą czy tatą da się dobrze bawić, bez spiny i ze można przy nich być sobą.

Abecadlo123456

No i super, tak trzymaj!

bazienka

moja przyjaciolka chodzila z synkiem na sesje rpg czy do baru- posiedziec z ludzmi, spijali sobie colke
i do dzis ma z synem calkiem fajne relacje

bazienka

druga kolezanka zabiera dzieciaki na festiwale typu woodstock, lazenie po gorach, koncerty itp.
serio, bedac matka nie trzeba rezygnowac z siebie i aktywnosci

msnobody, ja ze swoim jezdzilam na komarku :)

MaryL

Ms0nobody ale super :D zazdro wspomnień i umiejętności :D

Umbriel

Ja w tym roku zabrałem moją córkę na jej pierwszy Woodstock 😁 Mała się genialnie bawiła. Generalnie to czwarty festiwal, na którym była, ale ten spodobał jej się najbardziej 😁 "Tatoooo..a za rok też pojedziemy?". Też 😁

Lucy5 Odpowiedz

Z jednej strony chciałam zalajkowac to wyznanie ale z drugiej... sposób w jaki się wyrażasz o żonach waszych kolegów... Ewidentnie nimi gardzisz. Na ich miejscu też bym nie chciała się z Tobą zadawać , o przyjaźni nie wspomnę. No i współczuję chłopowi, że nawet na kawalerskie się wcisnełaś, i nie dałaś facetom po prostu się zabawić.

Lucy5

Natomiast moim zdaniem sprawdzisz się jako matka. Ja myslalam że swoich dzieci nie pokocham, bo ogólnie nie lubię - jak wtedy sadzilam- dzieci, a swoje dzieci wychowałam i jestem zisorędowniczka dzieci 😁 Mam znajomą, która nawet z synem (gdy skończył 16 lat) coś tam popalała. I proszę bez jazdy na mnie: widzę ja raz na 10 lat i dowiaduję się po fakcie, więc proszę mnie nie ustawiać, że mogłam ją ogarnąć. Nie mogłam. Znamy się tylko tyle o ile.

ohlala

@Lucy5

Spotkałam sporo kobiet, które dzieci nie lubiły i innych w sumie dalej nie lubią, tylko swoje kochają. ;) No nie przewidzisz, są przecież i takie, które dzieci bardzo chciały, a po porodzie miały duży problem z pokochaniem ich.

Hola hola. Nie gardzę nimi, w żadnym wypadku. Czasami zazdroszczę im nawet takiego ogarnięcia życiowego. One pierwsze zaczęły mnie oceniać i krytykować, często przy mnie "haha bo jak Ty tak mozesz". Ich mężów znam od szkoły podstawowej i raczej nie ma mowy o wciśnięciu się na kawalerki bo sami chcieli żebym jechala. Takie komentarze, w których wymyślasz sobie 80% informacji nie mają sensu. No i po co pisać takie przykre rzeczy drugiej osobie? No tak, ale każdy mierzy swoją miarą. Mam nadzieję, że Ty się nigdzie nie wcielasz na siłę.

01020304

KalinaAmila kawalerski to męska impreza. Też bym byla niezadowolona, że na kawalerskim mojego narzeczonego jest jego "piapsi". No po prostu nie wypada.

01020304

Jeśli jest łączony to okej. Lub jeśli jest towarzystwo mieszane. Ale jedyna kobieta? Jak dla mnie to słabe.

01020304

Czyli zaprosisz przyjaciela, ale przyszlego męża już nie? ;) To, że Tobie by to nie przeszkadzało, to wcale nie oznacza, że nie przeszkadzalo dziewczynom z wyznania. Jak dla mnie - jesli impreza jest dla obu płci to nie pomijam np. żony dobrego kolegi.
Nie wyobrażam sobie zaprosic tylko koleżanki + męża jednej z nich. Nawet, jeśli nie mamy bardzo dobrej relacji, to jednak szanuje wybór przyjaciół i to, że są w związku (formalnym lub nieformalnym) i zapraszam ich wspólnie na imprezy. Więc albo impreza mieszana i zapraszam wszystkich, albo impreza dla danej płci. ;)

01020304

Ja nie mówię, że koleżanka nie może być na wieczorze kawalerskim. Ja mówię, że trochę słabo zaprosić jedną koleżankę, a pominąć resztę. To dokładnie to samo, jakby na wesele zaprosić bez osoby towarzyszącej. Albo na imprezę urodzinową zaprosić jednych z żoną, a innych bez :)

01020304

I jasne - możesz zaprosić kogo chcesz i reszte pominąć. Ale nie dziw się później, ze ta reszta będzie obrażona i będzie obgadywała na imprezach :)

01020304

No jak dla mnie - jeśli zaprasza towarzystwo mieszane to również żony kumpli. A nie "tego nie lubię, niech spada". Od razu wiadomo, że na wesele dostały zaproszenie bo tak trzeba ;) Troche jak w podstawówce - zaproszę na urodziny całą klasę oprócz Zosi, bo jej nie lubię

01020304

A ja Ci tlumacze, jak to wygląda z perspektywy niezaproszonych partnerek. Niestety utarło się, ze impreza kawalerska jest dla mężczyzn i to, że Ty zaprosisz przyjaciela to nie znaczy, że to jest standard.
I powtorze po raz kolejny, bo najwyraźniej nie czytasz tego, co do Ciebie napisalam - na wesele tez mozesz postanowić zaprosić tylko przyjaciół, bez partnerów. Tak samo na urodziny czy panieński. Ale niestety będzie to faux pas. :)
Ja osobiście nie organizowalam wesela tylko obiad dla rodziny i właśnie najbliższych przyjaciół. Czy to dawało mi prawo do zaproszenia przyjaciółki bez męża? Owszem, tak jak piszesz mogę zaprosić kogo chcę. Czy byłoby dobrze odebrane? Raczej nie.

Postac Odpowiedz

Jak już będziesz odpowiedzialna za innego człowieka, to też będziesz popijała piwo 0%, albo organizowała opiekę (babcia, ciocia czy opiekunka).

bazienka Odpowiedz

ale bedac matka nie musisz rezygnowac z siebie
no moze przeklinanie i ciagle imprezy niekoniecznie, ale mozna z dzieckiem np. podrozowac
no i nie wierz w opowiadania kolezanek o idealnym macierzynstwie, one sa zazwyczaj przekoloryzowane, i zeby bedac matka miec zawsze czysto w domu, trzeba miec jakies ocd

PeggyBrown2022 Odpowiedz

Choć czasami gorszysz innych, nie wydajesz się jakaś powalona. xD Grunt, że masz hamulce. Przy dziecku trzeba w znacznym stopniu przystopować i jakoś się zachowywać (ja na przykład nie przeklinam, ale wiem, że mając dziecko, nie mogłabym wygłaszać moich osądów politycznych i na wszystko narzekać, bo przekazałabym mu złe wzorce, tak samo nie przeginałabym z zasadami religijnymi, bo chciałabym, żeby dzieci miały normalne i luźne dzieciństwo). Nie dostrzegam tu jakiejś patologii (choć blanty są kontrowersyjne). Ogarnij się jeszcze trochę, postaraj, a dasz radę! Mając świadomość swoich wad, można nad tym pracować. Na pewno jakaś tylko mała część ludzi nadaje się na rodziców, a jednak ma te dzieci (przynajmniej w pokoleniu naszych rodziców). Kto na pewno się nie nadaje na rodziców? Przemocowcy, agresorzy, zboczeńcy, ludzie z nałogami i inni ich pokroju. Przyznam się, że alkohol zaszkodził mi więcej razy niż Tobie, bo pomimo tego, że uchodzę za poważną i spokojną, akurat wypić lubię. Dziwi to ludzi, którzy się o tym dowiadują.

Hehehe3 Odpowiedz

Haha już widzę właśnie jak się zesrały w komentarzach wszystkie stereotypowe „baby” 😆 Laski zluzujcie spodnie to, że autorka wskazuje różnice między sobą a wami to nie znaczy, że wam umniejsza. Nawet podkreśliła, że wam zazdrości w pewnym sensie, a wy te swoje kompleksy musicie uzewnętrzniać no litości.
A odnosząc się do wyznania, moje koleżanki dobieram sobie tak, że raczej preferujemy stereotypowo męski sposób spędzania czasu, ale kumple mojego faceta już kryteria dobierania partnerek mieli inne, wiec znalazłam się w podobnej sytuacji co ty, z tym ze one były tylko dwie i to ja zdecydowanie miałam większa sile przebicia, wiec nikt raczej mi nie dogryzał. Mimo, ze próbowałam znaleźć z nimi wspólny język to mimo, ze staramy się być miłe dla siebie to spędzanie wspólnego czasu do jest dla mnie udręka i zazwyczaj bawię się z chłopakami, co im na pewno się nie podoba 🤣 no ale litości jak siedzę z chłopakami to wesoło i śmiesznie, a laski tylko jakieś problemy i narzekanie.... dokładnie jak te frustratki tutaj w komentarzach. A co do bycia matką... może i są bardziej odpowiedzialne, ale już się napatrzyłam na te panikary co nie dają wejść dziecku 8letniemu do wody powyżej pasa mimo, ze 5 osób dobrze pływających siedzi w wodzie koło niego i go pilnuje. I różne podobne sytuacje, wiec ja bym się nie przejmowała na twoim miejscu

Ambra

Doładowanie. Czytam komentarze i wiedzę oczyma wyobraźni te laski z wyznania 😅.

ohlala

O, kolejne dwa płatki z jednego kwiatka.

ohlala Odpowiedz

Dziewczyny za Tobą nie przepadają, bo widzą, że uważasz się za "inną", a przez to lepszą od nich, w końcu jesteś blisko z facetami (nie zaprzeczaj, Twoja historia mówi wszystko).

Natomiast miej w dupie to, co mówią o Twoim potencjale jako matki. Nikt nie jest w stanie przewidzieć, czy będzie dobrym rodzicem, dopóki nim nie zostanie. Obawa, że się nie sprawdzisz w tej roli, jest całkiem dobrym znakiem, bo butna pewność siebie w tej kwestii może prowadzić do gorzkiego rozczarowania. Zawsze mnie bawią ludzie, którzy ogłaszają, że będą super rodzicami, bo pragnienie posiadania dziecka i jakieś doświadczenie z cudzymi dziećmi to nie jest nawet połowa sukcesu (swoje dziecko a cudze to dwie, zupełnie różne rzeczy).
Po porodzie wiele rzeczy się zmieni, ale fakt, że się nad tym zastanawiasz dobrze o Tobie świadczy. I założę się, że żadna ze znajomych nie jest idealną matką. Bo takich po prostu nie ma.

CentralnyMan Odpowiedz

Zastanówcie się oboje dziesięć razy zanim postaracie się o dziecko bo to nie jest zabawka którą można odłożyć na półkę kiedy przeszkadza

CzerwonaRurza

A okna życia to po co są?

anonimowa6776 Odpowiedz

To, że się dobrze bawisz jako jedyna kobieta w swoim towarzystwie nie oznacza, że wszędzie tak jest. Moja mama do tej pory jest główną organizatorką najlepszych imprez i duszą towarzystwa. Pomimo, że ma 4 dzieci bawi się jak może

Zobacz więcej komentarzy (4)
Dodaj anonimowe wyznanie