#6CVhN

Sześć lat temu odeszłam od męża i dwuletniej wówczas córki. Powiedziałam wszystkim, że już nie kocham męża i nigdy nie byłam gotowa na dziecko. Zgodziłam się na rozwód z mojej winy, a córka została z ojcem. Widuję ją dwa razy w miesiącu i płacę alimenty.

Nigdy nikomu się nie przyznam, dlaczego zostawiłam mężczyznę, którego kochałam (i chyba nadal kocham) oraz moje wymarzone, wyczekane dziecko. Prawda jest taka, że biłam moją córkę i to niemal od urodzenia. Sama nie wiem skąd we mnie wzięła się ta agresja. Nigdy taka nie byłam. Nikt mnie też nie maltretował, wychowałam się w normalnej, kochającej rodzinie. Nie pamiętam, żebym kiedykolwiek dostała chociaż klapsa. A jednak kiedy sama zostałam matką, pojawiła się we mnie agresja, której nie umiałam opanować.

Któregoś dnia, gdy córka miała kilka tygodni, strasznie płakała. Nie mogłam jej w żaden sposób uspokoić, w końcu ze złości uderzyłam ją w twarz. Nie mocno, ale jednak. Przeraziłam się tym co zrobiłam. Zaczęłam ją przytulać i przepraszać. Nie mogłam sobie tego wybaczyć ani zrozumieć jakim cudem byłam do tego zdolna, ale za jakiś czas zrobiłam to znowu, a potem jeszcze raz i kolejny. Za każdym razem było mi z tym strasznie źle i obiecywałam sobie, że to się nigdy nie powtórzy, ale powtarzało się. I to coraz częściej. Nigdy nie zrobiłam jej takiej krzywdy, by doznała obrażeń, ale sam fakt, że byłam w stanie ją uderzyć jest wystarczająco potworny.

Wiedziałam, że potrzebuję pomocy, ale bałam się komukolwiek o tym powiedzieć. Bałam się, że zabiorą mi córkę i będą na mnie patrzeć jak na potwora. Nie umiałam nikomu o tym powiedzieć. Do dziś nie wiem, co sprawiało, że płacz czy marudzenie córki wywoływało u mnie taką wściekłość. Kiedy miała dwa lata, któregoś dnia nie chciała jeść obiadu i zaczęła marudzić. Uderzyłam ją, a ona spadła z krzesła i rozcięła sobie wargę. Mężowi powiedziałam, że biegała i się przewróciła. Ale tego dnia zrozumiałam, że najlepsze co mogę zrobić dla mojej córki, to odejść z jej życia. Inaczej zgotuję jej piekło.
Mąż był w szoku, chciał mnie zatrzymać. Cała rodzina próbowała mnie przekonać do zmiany decyzji, ale wiedziałam, że muszę to zrobić, chociaż serce mi pękło.

Wyprowadziłam się. W sądzie powiedziałam, że zgadzam się na wszystkie warunki męża. Po kilku latach on ułożył sobie życie, związał się z kobietą, która moją córkę traktuje jak własne dziecko. Ja jestem bardziej taką ciocią od prezentów i wycieczek do zoo. Nie jest mi z tym dobrze, ale nie mogłam inaczej. Byłam przez jakiś czas w związku, ale on marzył o dzieciach, ale ktoś taki jak ja nie powinien ich mieć.
Cero Odpowiedz

Nie chcę Cię dobijac, ale Twoja historia może być przestrogą dla innych.
Do rzeczy - mogłaś inaczej, mogłaś pójść do psychiatry i do psychologa i się leczyć. Odnoszę wrażenie, że poszłaś na skróty po prostu rozwodzac się i zostawiając córkę. Dobrze, że mała ma teraz oboje rodziców kochających. Skoro dla Ciebie zostawienie dziecka jest mniejszym poświęceniem niż poszukanie specjalisty i zwykla praca nad sobą to dobrze że ich zostawiłaś.

Nie będę Ci stawiać diagnizy, po prostu napiszę swoje przemyślenia. Wydaje mi się, że to była depresja poporodowa, a to się leczy, zanim by miało szansę "samo przejść" to w tym czasie można dziecku zrujnować dzieciństwo.

Dzieci potrafią wybaczyć rodzicowi wiele gdy widzą, że rodzic się naprawdę stara być lepszy, szuka pomocy u profesjonalistów, pracuje nad sobą. Dzieci to też ludzie. Mówię z doświadczenia, bo też się zdarzyło bym oberwala parę razy od mamy, ale nigdy nie miałam jej tego za złe, bo było widać, że utrata kontroli nad sobą ją boli (nie raz miałam wyrzuty sumienia wręcz, że przeze mnie mama straciła nad sobą kontrolę) oraz mama poszła się leczyć, zaczęła brać leki antydepresyjne i pracować nad sobą. Mimo wad nie zamieniłabym nigdy mamy na kogoś innego, po prostu ją kocham.

ohlala

Generalnie masz rację. Myślę, że problemem było też to, że autorka musiałaby powiedzieć o wszystkim mężowi, a mimo całej miłości do niego i dziecka na pierwszym miejscu stawała siebie.
A też zachowanie autorki było bardzo niebezpieczne, bo bicie i potrząsanie tak małym dzieckiem mogło mieć tragiczne skutki, więc mówienie tu o przebaczeniu przez dziecko (które często czuje się do tego niejako zmuszone, bo rodzic) jest trochę nie na miejscu.

Oretyrety Odpowiedz

A może nie jest za późno, żeby iść z tym do lekarza? Może warto wiedzieć, co było przyczyną takiego zachowania. Kiedyś będziesz miała wnuki i warto wiedzieć czy stanowisz dla nich zagrożenie czy naprawdę cierpiałaś na depresję poporodową.

Kfiatlotosu Odpowiedz

Egoistyczna kretynka. Masz rację, najbardziej przysłużysz się światu nie rozmnażając się więcej.

Anwute

Ty tez.

Selevan1

Generalnie to aby przysłużyć się światu, ludzie nie powinni się rozmnażać, a już na pewno nie w tak wielkim stopniu jak obecnie.

Powazny Odpowiedz

Najbardziej odpowiedzialna postawa jaką widziałem, podziwiam CIę autorko.

diana2705

Nie, to nie jest odpowiedzialna postawa. Odpowiedzialne byłoby powiedzenie o wszystkim mężowi i pójście na terapię.

3timeilosepassword Odpowiedz

To może być wina takiego mechanizmu, że na sygnał o krzywdzie własnego dziecka dostajesz wyrzutu adrenaliny, w tym przypadku zdecydowanie za mocnego. Mój tata ma podobnie, dlatego aż strach mu powiedzieć, że coś mnie boli czy nawet że kiedyś tam sobie coś zrobiłam (nie zbije mnie, ale czuć w jego tonie złość, która mnie wyzwala we mnie złe wspomnienia). To mega toksyczny mechanizm i mam wstręt do usprawiedliwiania się tym, ale jest też wytłumaczalny i na pewno do przepracowania.

Kris2020 Odpowiedz

Jakaś zakodowana głęboko biologiczna reakcja. Większość ludzi potrafi stłumić agresję w takich sytuacjach. Ty z jakiejś przyczyny nie. Aż strach pomyśleć, jak to wyglądało by w relacjach z nastolatką. Bardzo kochasz córkę, bo wolalas odejść niż ryzykować

Kfiatlotosu

Naprawdę? Jakby ja bardzo kochała, to by szukała pomocy po pierwszej takiej sytuacji, ewentualnie od razu ewakuowała się z jej życia. Dwa lata ją maltretowała i ogarnęła się dopiero wtedy, kiedy prawdopodobnie dotarło do niej że dziecko wkrótce zacznie mówić i powie coś niewygodnego.

diana2705

2 lata wyładowywała agresję na dziecku i nie zrobiła nic. Tylko uciekła, by to nie powiedziało prawdy.

Agatulka Odpowiedz

Poprostu nie lubisz dzieci, bo płacz jest ich nieodzowna częścia niestety

Agatulka

Dobrze ja nie mówię że wszyscy ci którzy nie lubią dzieci biją je ale u niej wydaje mi się że nie lubi ich.

Agatulka

Ale ja one irytują, irytuje ją coś w nich bo tak naprawdę płaczem nie chcą robić komuś krzywdy są bezbronne. I tak czasem tak jest że jak kogoś się nie lubi to się go bije lub nienawidzi.

Madziorra Odpowiedz

Boże, kobieto, jak ja cię rozumiem

Dodaj anonimowe wyznanie