#68hfY

Czas akcji: 10 lat temu, zima, czasy podstawówki, piątek, przed świętami, przerwa obiadowa.
Miejsce akcji: Sala lekcyjna.
Stan własny: złamana noga.

Jak zawsze na przerwę obiadową cała moja klasa opuszczała salę, a ja ze względu na stan nogi musiałam zostać w środku, po wcześniejszym dostaniu pożywienia w plastikowym pudełku z cateringu. Niestety, mam niewytłumaczalny wstręt do jedzenia z pudełek. Odrzuca mnie to, doprowadza do mdłości i wymiotów. Zupełnie nielogiczna sprawa, ale niestety nie potrafię tego z siebie wykorzenić. Spojrzałam z obrzydzeniem na pudełko z cateringu, po czym rozejrzałam się po sali szukając sposobu na pozbycie się go. Wcześniej składam prośby o podanie mi jedzenia w innej formie, ale nie było wyjścia, a swoim wybrzydzaniem tylko wkurzałam nauczycieli (o co w sumie ich nie obwiniam). Dlatego też gdy me oczy ujrzały kosz na śmieci, bez większego wahania skoczyłam w jego kierunku, podpierając się na kulach i z uśmiechem na swej niewinnej, dziecięcej twarzy pozbyłam się obiektu mojej nienawiści.

Niestety, pudełko w trakcie się otworzyło i wylało swą zawartość do plastikowego worka, zostawiając bardzo widoczne dowody zbrodni. Spanikowałam, wiedząc, że mam kolejną rzecz do ukrycia. Złapałam cały worek, który na szczęście poza moją breją był pusty, i zwinąwszy go w kulkę, poczłapując na kulach do okna, starannie upchnęłam go za kaloryferem. Wyrobiłam się z misją w samą porę, bo już chwilę potem zadzwonił dzwonek, a ja musiałam wracać na miejsce przy biurku.

I tu sprawa mogłaby się zakończyć, gdyby nie fakt, że był to piątek przed świętami i do szkoły wróciliśmy dopiero po dwóch tygodniach. W tym czasie moje jedzonko zdążyło już wyewoluować, założyć własną cywilizację i religię, co niestety objawiło się strasznym, wręcz MORDERCZYM smrodem. Ciepełko kaloryfera zdaje się tylko wspierało jego wewnętrzny rozwój.

I tak oto cała szkoła została ewakuowana, ze względu na podejrzenie ulatniania się niebezpiecznych gazów. Worek z moją małą cywilizacją został po jakimś czasie odkryty przez specjalny oddział ratunkowy (czyt. sprzątaczki z maskach zrobionych z szalików), ale stwórca owej cywilizacji nigdy nie został ujawniony. I oby tak pozostało na wieki.
PinkRoom Odpowiedz

Tylko jedna osoba dostawała jedzenie w pudełku i to w tej konkretnie sali i nikt się nie domyślił, że śmierdzące pudełko to sprawka tej osoby?

SyZy

Ja odniosłam wrażenie, że wszytkie dzieci dostawały pudełka, ale poza autorem na stołówce

bylylektor

Kuzyn prowadził katering między innym dla prywatnej szkoły - jedzenie było wożone w specjalnych pojemnikach z podwójnymi ściankami (coś ala termosy) i zawsze dokładał określoną liczbę styropianowych pojemników (pustych) - pewnie dla nauczycieli, ale ci jedli w pokoju nauczycielskim a nie w salach lekcyjnych.

SyZy

@ciskowski niby gdzie jest wspomniane, że dzieci jadły na talerzach? Nie logiczne, skoro jedzenie jest dostarczane w pudełku, to po co przerzucać je na talerze, które potem trzeba umyć.

PinkRoom

@Syzy Cateringi nie dostarczają jedzenia w małych pudełkach (bo by wystygło) tylko w wielkich termicznych pojemnikach i w szkołach dzielą na porcje. Autorce dostarczono jedzenie w pudełku czyt. ktoś jej przyniósł do sali w wersji na wynos. Obsługa przełożyła z wielkiego termosu do pudełka styropianowego, rozumiesz teraz?

Risha Odpowiedz

Od kiedy szkoła jest grzana w święta jak jest zamknięta?

Batonn

@Risha wyobraź sobie że szkoła jest otwarta nawet w wakacje

nkp6

Moja nie była ogrzewana nawet jak była otwarta.

bylylektor

Żeby woda nie zamarzła i rury nie popękały, nauczyciele mają w czasie ferii narady i jakieś zajęcie własne, czasami w szkołach działają jakieś szkółki kroju i szycia, zajęcia sportowe i inne.

diq1

Żeby pozwolić sobie na niegrzanie, trzeba spuścić wodę z kaloryferów.
A potem napuścić i odpowietrzyć wszystkie grzejniki.
Nikt nie będzie się w to bawił.

Lily524 Odpowiedz

Podoba mi się to wyznanie 😉

Dodaj anonimowe wyznanie