Pracuję w sklepie spożywczym. Wiadomo, na koniec trzeba się rozliczyć i kasa musi się zgadzać. Pewnego dnia brakowało mi 90 zł. Oczywiście byłam załamana tym, że zakup nowych, pięknych bucików się oddalił, bo musiałam dołożyć brakującą kwotę ze swojej kieszeni. Smutna podreptałam do domu.
Na drugi dzień przyszedł do mnie pewien chłopak i wytłumaczył, że wczoraj wydałam mu 100 zł zamiast 10 zł i mi oddał te 90 zł :)
Jak to dobrze, że są jeszcze na świecie uczciwi ludzie.
Dodaj anonimowe wyznanie
Tez zawsze oddaje.