#64PUL
Jest tylko jeden szkopuł: nienawidzę z nim spać.
Mamy spory materac; on się nie wierci za szczególnie, chrapanie zdarza się okazjonalnie. Ale ja po prostu nie znoszę dzielić z nim łóżka w kwestii spania!
Najszczęśliwsza jestem, gdy wyjeżdża w parudniowe delegacje i wiem, że puchowe królestwo będzie wyłącznie w moim władaniu. Wysypiam się wtedy za wszystkie czasy. Z nim... raczej kiepsko.
Ostatnio sama dyplomatycznie zachęcam go do wyjazdu na targi, którego nie jest pewien. Marzę o spaniu solo przez tydzień. Szczytem szczęścia byłyby dla mnie osobne sypialnie... Oczywiście mu tego nie powiem, byłoby mu bardzo przykro.
Naprawdę nie znam powodu swojego zachowania i mam poczucie winy.
Jak wy ze sobą rozmawiacie o poważniejszych sprawach, skoro to jest takie "oczywiste", że mu o tym nie powiesz i nie poszukacie jakiegoś kompromisowego rozwiązania?
Nie śpię z mężem w jednym łóżku od co najmniej 10 lat. Nic się między nami nie zmieniło. Spotykamy się w którymś z łóżek, robimy na co mamy ochotę i rozchodzimy się do swoich. Jest idealnie.
Ja tam lubię przytulić się w nocy do gołej pupy.
@majer jakby mój nie chrapał, nie zgrzytał zębami, nie chrząkał, nie "biegał" we śnie i nie zawijał się we wszystko co dostępne jak naleśnik, to by mógł się przytulać do czego chce a że jest upierdliwy kiedy śpi, to przytula się tylko na jawie
Każe mi spać w łóżku. Reszta pozostaje moją inwencją ;)
Majer, musisz byc nieźle wygimnastykowany
Ja umiem się wyspać tylko wtedy, gdy śpię sama. Nie jest to związane z brakiem miłości do partnera. To dla mnie kwestia wygody, inaczej nie umiem
Kupcie sobie pietrowe lozko kazdy bedzie zadowolony
będą się kłócić kto śpi "na górze", więc pewnie nie bardzo
Ja znowu nie lubię spać sama, nie potrafię wtedy zasnąć, ale też nie lubię spać przytulona do chłopaka bo potrzebuję mieć przestrzeń. Idealnym rozwiązaniem było łóżko super king size. Najlepiej mi jest gdy wiem, że mój chłopak jest obok, ale każde z nas ma dużo miejsca i nawet się nie stykamy.
A może on by to zaakceptował? Albo co drugą noc spalibyście osobno. Ot na zmianę na kanapie. Jeśli mu to ładnie wyjaśnisz bez nerwów, poukładasz sobie wszystko w głowie by się nie zapętlić i powiedzieć dość logicznie, to pewnie zrozumie.
O rany... Mam taki "problem" że nienawidzę spać z kimś w jednym łóżku, nieważne z kim. I nie mam pojęcia co zrobię, kiedy przyjdzie mi spać w jednym łóżku z partnerem - bo może nie będzie innej możliwości?
Czasami też wolę samemu, jest chłodniej w nocy,wstać i coś zrobić mogę bez budzenia partnerki i w salonie mam większy telewizor więc robię sobie samotne wieczory w salonie a kobieta w sypialni. Spoko sprawa
Powinnaś z nim pogadać. Serio. I czasem na luzie spać razem, czasem na luzie osobno. Sam lubię gdy w nocy jest zimno w pokoju i jestem zawinięty w kołdrę po uszy, śpiąc w zimę przy otwartym oknie. Ona lubi spać zimą pod kocem, zamknięte okno, włączone ogrzewanie. I tak wędruję między sypialnią a kanapą, ale wszyscy są zadowoleni. Serio, warto
Ja i żona już 6 lat śpimy w osobnych pokojach. Troche tęsknie, ale spoko, jest net, komp, jest browar. Jest super.