#3Jgkq

Trzydzieści lat temu miałam pięć lat i mieszkałam w gospodarstwie w małej wsi pod Lublinem. Mama, tata, ja i dwójka rodzeństwa, stara chałupa po dziadkach, stodoła, stajnia, kurnik, pola i lasy. Pewnego sierpniowego dnia nadeszła straszna burza, która utrzymywała się przez trzy dni. Na dworze godzinami było niemal czarno. Z domu wychodzili tylko rodzice, gdy nieco się uspokajało, by ogarnąć zwierzęta.

Trzeciego wieczora z zewnątrz zaczęły dochodzić skrajnie dziwnie odgłosy. Nie będę próbować ich opisywać, bo to bez sensu. Były tak dziwne, że nie przypominały niczego co znaliśmy. Mama czym prędzej zapakowała nas do łóżek, a tata z siekierką do mięsa usiadł na stołku przy drzwiach i czuwał. Dźwięki te stawały się coraz głośniejsze, aż nie wytrzymał i stwierdził, że idzie to sprawdzić. Mama prosiła żeby nie szedł, ale tata poszedł. Wziął ze sobą latarkę, siekierkę i zniknął. Dźwięki ustały po około pół godziny, ale tata nie wrócił.

Szukali go wszyscy, wszędzie. Kamień w wodę. Po 10 latach tatę prawnie uznano za zmarłego. Postawiliśmy mu symboliczny grób. Pięć lat temu, już jako dorosła osoba, jak co tydzień odwiedziłam ten grób i mamę, który nigdy nie chciała się wyprowadzić licząc, że ojciec wróci. Poszłam na spacer naszą starą ścieżką, którą tata zawsze zabierał nas na grzyby i jagody. Często bawiliśmy się tam w chowanego, ganianego, podchody. Zrobiło mi się strasznie smutno, nie doszłam do końca. Postanowiłam nagle odbić i "na siagę" przedrzeć się przez las do głównej drogi. Modliłam się, zagapiłam, wpadłam w dołek tak mniej więcej po pas. Stara piwnica po spalonej przez Niemców leśniczówce. Gdy się wygrzebywałam ze stery śmieci, liści, ziemi, wygrzebałam też niechcący ludzką żuchwę. Ledwie pamiętam, jak stamtąd uciekałam.

Policja, pogotowie, bo się poraniłam po drodze. Są szczątki, kości. Ale nie mojego taty. Pogrzebany tam człowiek miał rozwaloną czaszkę i tylko tyle się dowiedzieliśmy. Wszczęto dochodzenie. Trwało długo ale... mój tata się znalazł. Na Białorusi. Żywy.

Uciekł, bo niechcący, w panice zabił tamtego człowieka. Co robił w naszym obejściu i czego chciał, ani jak wydawał te dźwięki nikt nie wie. Tata dał mu w łeb z zaskoczenia, z przestrachu. Gdy to zobaczył, schował ciało w tamtej zapomnianej piwniczce i uciekł tak jak stał, bo się bał. Lokalne powodzie, ogólny bajzel i cyrk pomogły mu zatrzeć ślady. Gdy się spotkaliśmy, miał już dość mocną demencję i pamiętał tylko to i to, jak bardzo za nami tęsknił, martwił się i bał. Przez cały ten czas dużo pił. Bardzo dużo.

Sprawa dalej się ciągnie. A ja sama nie wiem, co mam o tym myśleć. Jestem przy nim na ile mogę. Mamy już nie mam, nie wytrzymała tego.
Ikonek Odpowiedz

W jaki sposób Twój tato się odnalazł?

Kotkot

Właśnie tez się zastanawiam. Jak nie mogli go przez tyle lat znaleźć... A znaleźli z dowodów po zabójstwie dokonanym 30 lat temu w noc, w czasie burzy i jak zgaduje bez świadków. Nie chce być takim niedowiarkiem ale to musieli być super zdolni detektywi.

asienaebaam Odpowiedz

O rany, współczuje Wam. Przez tyle lat w niewiedzy.

kapelusz Odpowiedz

Dobry scenariusz by z tego był. Ciekawa jestem jak się znalazł, jak przekroczył granicę i z czego żył bez dokumentów.

tramwajowe

@kapelusz
Myślę że w '88 roku nie było jakoś bardzo trudno przekroczyć zieloną granicę Polska-ZSRR.
A dorywcze zajęcie, jakieś budowy, stróżowanie, pomoc w polu da się znaleźć. Kiedy człowiek nie ma celu to się żyje z dnia na dzień. Jak się ukrywał to nie chciał dokumentów.

ZoeRedbird

Jest podobny film, mężczyzna nie wraca do domu na początku żona z dziećmi się martwią, później jest podejrzenie ze uciekł gdzies z jakaś kochanka. Na koniec odnajdują dół w lesie coś w rodzaju studni i tam zwłoki tego właśnie mężczyzny.

CzarnaSowa Odpowiedz

Siedzisz człowieku na anonimowych, czytasz jęczenia durnych gówniarzy którzy myslą o samobójstwie bo nikt wokół nich nie skacze i nagle trafiasz na taką bombę. Warto. Autorko współczuję z całego serca.

MrsFantasty

Podejrzewam ze chodzi o to ze wszyscy wylewają swoje żale tutaj a strona to ANONIMOWE WYZNANIA i zwykle ludzie czekają na takie historie. Wiec radzę się uspokoić i nie brać wszystkiego za atak

Meksyk67

Obyś ty nigdy nie miała myśli samobójczych z powodu tego, że nikogo przy tobie nie ma. Z całego serca, szczerze ci tego nie życzę bo to piekło na ziemi.

livanir

@FemaleCenobite Sama ma problemy, smutną historie, irytują i nużą mnie wyznania o dziwnym natręctwie, setna historia o tak samo przesranym dzieciństwie. Sama nie odebrałam jej komentarza jako ataku czy pogardy.

CzarnaSowa

@Female, trafiłam na to wyznanie w niezweryfikowanych, przed nim było z pięć wyznań nastolatków którzy myślą o tym "żeby to skończyć". Powody jeśli dobrze pamiętam to był stary telefon, matka wymagająca dobrych stopni i sprzątania pokoju, zerwanie dwumiesięcznego związku przez internet i podobne "nieszcześcia". I tak, uważam że mam prawo nazwać autorów tych wyznań durnymi gówniarzami, ja zawsze nazywam rzeczy po imieniu.

Meksyk67

Nie nazywasz rzeczy po imieniu tylko zadzierasz nosa pozując na starą i doświadczoną. Młodzi ludzie nie mają doświadczenia życiowego ani dojrzałości psychicznej żeby się z pewnymi rzeczami zmierzyć i dlatego czasami je wyolbrzymiają. I żeby nie było - nie twierdzę w żadnym wypadku, że pisanie o chęci popełnienia samobójstwa z takich powodów jest właściwe. Ale nazywanie młodych ludzi z problemami durnymi gówniarzami jest tak złośliwe, wredne i obrzydliwe, że słów mi brak na twój absolutny brak choćby szczątkowej empatii.

mamyczas

@CzarnaSowa są różne wyznania i różnie opisane problemy, ale to, że ktoś naprawdę przeżywa dla ciebie z pozoru błahe zdarzenie, wcale nie musi implikować tego, że jest durnym gówniarzem, bo każdy człowiek jest inny i ma inny stopień wrażliwości. Ogólnie to co mówisz dla mnie mówiąc kolokwialnie jest po prostu słabe, ale kto wie, może jestem po prostu kolejnym durnym gówniarzem.

CYJANObakteria

@FemaleCenobite @Meksyk67 skończcie pier**lić

PussyCat Odpowiedz

Historia jak z książki. Bardzo współczuje autorce, ale tez ogromnie doceniam i szanuje sposób napisania wyznania.

NoH8

Też chciałam zwrócić uwagę na sposób pisania :) plus

majer Odpowiedz

Pamiętajcie dziewczyny. Jak facet dużo pije to znaczy że się o was martwi i tęskni. A jak przy was dużo pije, to tylko się martwi.

Takaprawdaserio Odpowiedz

Prawdziwe anonimowe 😯

Lyssa Odpowiedz

Ciekawa historyjka. I tylko historyjka.

W momencie "starej piwnicy po spalonej leśniczówce" wszystko przestaje się trzymać kupy - z rzekomą piwnicą na czele.

1. "Piwnica" - sam szczegół, że drewniana leśniczówka ma piwnice kupy się nie trzyma. Ale nawet przyjmując, ze piwnica była po prostu dziurą przykrytą deskami z klapą - to od czasów wojny do momentu morderstwa, z tej dziury nie zostałoby absolutnie nic. A nawet jeśli byl jakiś dołek - to 30 lat po zabójstwie szczątki znajdowałyby się pod grubą warstwą ściółki leśnej - bez opcji "zapadniecia sie po pas".

2. przekroczenie granicy bez dokumentow - ok. moglby jakimis totalnymi bezdrozami przelezc i nie zostac zastrzelonym. Zamieszkal gdziekolwiek - bezimienny pijak o ktorym nikt tak naprawde nic nie wie i tyle - koniec jego historii. Znalezienie szczątków i śledztwo NIC by nie dało. Osobnik, który zaginął bez śladu, uznany za zmarłego - predzej by stwierdzono, ze ten z rozwalonym lbem po prostu nie byl jedyna ofiara. A nawet jesli nie - calkowity brak sladow, dokumentow, uzywania danych - nie ma opcji znalezienia.

No i - morderstwo sie nie przedawnia - fakt, tyle ze tu nawet nie ma sprawy. Żeby "sprawa sie ciagnela" ktos musi byc osjarzony, a do oskarzenia potrzebne sa dowody. To ze jakis pijak z bialorusi sie przyznal dowodem nie jest.

kasabianka Odpowiedz

Mógłby powstać film na podstawie tej historii :o

WalizkaTajemnic Odpowiedz

Ale super historia. WOW

Zobacz więcej komentarzy (8)
Dodaj anonimowe wyznanie