#5x1jy
Był to listopad. Zimno, a na trening jechać trzeba, więc stwierdziłam że założę zimową kurtkę. Do tego spodnie motocrossowe które dosyć porządnie spłaszczyłyby tyłek nawet Kim Kardashian. Stylizację dopełniała czapka z pomponem, włosy pod kurtkę żeby nie latały na boki i można jechać. I jeszcze okulary przeciwsłoneczne. I tak jadę sobie tym BMXem przez miasto, z wielką torbą sportową na plecach i nagle słyszę głośne "Cześć przystojniaku!". Odwracam się a tam jakieś dwie gimbery, a ja nie rozumiejąc w tym momencie o co im chodzi, tylko się na nie popatrzyłam i pojechałam dalej. Ale najlepsze miało się dopiero wydarzyć :)
Na treningach, wiadomo, kask z gardą i gogle motocrossowe, twarzy nie widać i jeszcze tego dnia byłam w luźnej bluzie, więc cycków również brak. Nagle patrzę, te dziewczyny przyszły, siedzą na ławce obok toru i się śmieją. Wpadłam na szatański plan. Podjechałam do ławki obok gdzie leżała moja woda, dziewczyny chichoczą jeszcze bardziej, a ja ściągam kask, rozpuszczam trzymanego pod nim kucyka i jakby nigdy nic zaczynam pić wodę. Ich miny zmieniły się nagle na zdziwienie z domieszką zażenowania. Wstały z ławki i popędziły do wyjścia niczym Usain Bolt.
Na treningi jeżdżę tamtą drogą dosyć często i nie miałam okazji spotkać tych dziewczyn po raz drugi :)
Poleciały na sportowca.