Historia jest krótka. Jestem w 5.miesiącu ciąży z wieloletnim partnerem. I w ogóle się nie cieszę. Mam wrażenie, ze to dziecko zjada mnie od środka. Nikt nie rozumie moich wątpliwości. Facet ma słodkopierdzącą wizję macierzyństwa, a ja nie czuję się gotowa na wyzbycie samej siebie i takie poświęcenie, tym bardziej, że wiele lat pracowałam na swoją pozycję zawodową i przez ciążę mój wysiłek legł w gruzach. Wszystko we mnie krzyczy, że nie chcę tego dziecka. Nie wyobrażam sobie siebie zamkniętej z "bombelkiem" w domu. Każdego ranka mam nadzieję, że ta ciąża to zły sen. To sprawia, że czuję się straszną egoistką, która będzie najgorszą matką z możliwych.
Dodaj anonimowe wyznanie
Są opiekunki, są żłobki, nie musisz być zamknięta w domu, możesz szybko wrócić do pracy.
Moze też oddać dziecko do okna życia i wrócić do swojego życia
Do pierwszego roku dziecka wskazane jest, żeby matka lub ojciec byli przy dziecku. Nie jakieś panie ze żłobka czy opiekunki. Dziecko w tym czasie tworzy więź z matka. Jeśli zostanie ona zaburzona rodzi to problemy w przyszłości (nałogi, zburzenia osobowości, itd.) nie mówię, że non stop matka ma być, ale powrót do pracy na pełen etat nie jest dobrym pomysłem.
A partner nie moźe pójść na tacierzyński?
Pewnie nie może, bo przecież to mamusia od wychowywania dziecka a nie tatuś (sarkazm).
Pomijając aspekty fizyczne (pokarmu przez wifi nie wyślesz), to... Skomplikowane to trochę :/
@Anonimus85 nikt nie powiedział, że musi karmić piersią
@Anonimus85 można laktatorem, potem wstawiasz mleko do lodówki i będzie ok
@Animous85 przez WiFi nie nakarmisz mlekiem z piersi, ale istnieją laktatory i mleko można z powodzeniem przechowywać w lodówce. Potem wystarczy trochę podgrzać i voila.
Anonimus85 nie ma w tym nic skomplikowanego, ale z tego co pisze autorka, to mąż ma swoją wizję, która zapewne wygląda tak jak w stereotypowym związku.
To nie bądź zamknięta z bombelkiem. Są żłobki, opiekunki, nie musisz poswiecac się domowi, możesz poświęcać się karierze.
A ja Cię rozumiem, że można czuć się jak totalne zero. Zwłaszcza kiedy Twój partner nie stara się Ciebie zrozumieć i nie wspiera (i odnosi się to nie tylko do bycia w ciąży), a traktuje jak inkubator.
Kiedyś jedna ze znajomych, powiedzimy Ania powiedziała wprost, że teraz (po porodzie, w szpitalu <musiała spędzić kilka dni więcej>) czuje się niepotrzebna. Z bardzo prostej przyczyny - nikt jej się nie zapytał jak ona się czuje i co czuje. Każdy tylko nastawiony na dziecko i to jakie ono śliczne i urocze.
Może być tak, że po porodzie pokochasz to dziecko do tego stopnia ze nic już nie będzie miało znaczenia - może ale tez nie musi. Równie dobrze możesz mieć cały czas za złe ze nie robisz kariery i się nie rozwijasz. Zastanów się tylko do kogo chcesz mieć o to pretensje? Dziecko jest ostatnią istotą która miała cokolwiek do powiedzenia pojawiając się na świecie. Odpowiedzialność za zaistniałą sytuacje ponosisz ty na równi z partnerem. Przez okres połogu postaraj się być najlepszą matką z możliwych, odpocznij i pomyśl czego chcesz, jeśli praca i kariera jest dla ciebie tak ważna to porozmawiaj z partnerem aby to on przejął obowiązki nad dzieckiem, lub pomyślcie o zatrudnieniu niani.
Dziecko zasługuje na wspaniałą mamę - ale mama musi tez być szczęśliwa ;)
Najmądrzejszy komentarz tutaj. To jest chyba jedna z najważniejszych rzeczy w rodzicielstwie - przede wszystkim być w zgodzie z samą sobą. Żeby matka, czy ogólnie rodzice, byli zadowoleni ze swojego własnego życia i tego kim są, zamiast się zmuszać do różnych rzeczy dla dziecka. Bo taka głęboka gorycz i rozczarowanie wpłynie na jego psychikę, jakkolwiek by się nie starali "być dobrymi rodzicami". Takie rzeczy się po prostu wyczuwa.
Więc to bardzo dobra porada, żeby autorka w razie czego przemyślała na czym jej najbardziej zależy i jakoś sobie dopasowała do tego podział obowiązków.
Łatwo powiedzieć, ale zmiana myślenia by Ci pomogła. Spróbuj się skonsultować z psychologiem, skoro nikt Cię nie potrafi zrozumieć. Może być też tak, że narazie myślisz negatywnie o dziecku, a jak JE zobaczysz, to wszystko minie. To się zdarza. Karierę też możesz kontynuować, są żłobki, w dzisiejszych czasach nie trzeba non stop siedzieć przy pieluchach. Posiadanie dziecka też jest drogą do rozwoju osobistego. Życzę Ci powodzenia, a nade wszystko, żeby ktoś chciał wysłuchać Twoich obaw i uczuć.
Dla mnie ciąża 2x=3. Najgorszy czas mojego życia.cała ciąża to jest jeden wielki mit który jest nam powtarzany. Nic nie wygląda jak w książce. Po narodzinach życie jest łatwiejsze jeśli masz do tego jaja. Teraz jestem mamą trójki w tym samym roku szkolnym i pracującą na pełen etat. Kolejnych ciąż nie planuję i zaczynam swoją karierę zawodową. Także głowa do góry, da się.
Ten mit to ma raczej pocieszać kobiety w ciąży, że ciąża to najlepszy okres w życiu.
mit to ma zapobiegac wyginieciu ;)
Wyginięciu to zapobiega popęd seksualny. Mitów nie potrzeba.
Zależy jakie książki czytasz. Ja w ciąży miałam sporo nieprzyjemnych objawów, a czytałam, że może być o wiele więcej, jeszcze bardziej nieprzyjemnych.
Nie do końca mit, bo u każdego jest inaczej. U mnie gdyby nie bolące piersi, w ogóle nie wiedziałabym, że jestem w ciąży :)
Też się tak czułam, minęło mi pod koniec ciąży. A teraz jestem szczęśliwa, że córka jest na świecie :)
Dziecku niedaleko do pasożyta. Spełnia wszystkie kryteria prócz tego, że nie należy do innego gatunku niż żywiciel. Nic dziwnego, że możesz nie mieć ciepłych myśli o dziecku, bo dziecko wysysa z Ciebie życie, szkodzi.
Jeśli opieka nad nim jest dla Ciebie dodatkowa przeszkodą, to niech tata zostanie w domu z dzieckiem, a Ty wróć po połogu do pracy i tyle.
Czy naprawdę pół roku macierzyńskiego lub rok z rodzicielskim to aż taka przeszkoda w karierze?
Mi to wyszło na lepsze, bo po przerwie wróciłam do pracy z czystą głową, nie myślałam o wszystkich gierkach korporacyjnych i zajęłam się porządnie robotą, psychicznie wypoczęta...
Zależy w jakiej ścieżce kariery.