Wczoraj w nocy ja i mój ukochany postanowiliśmy wprowadzić do naszego intymnego życia nieco pikanterii. Uznaliśmy, że fajnie by było odegrać scenkę z archetypowego filmu dla dorosłych, w którym to uczennica przychodzi do swojego nauczyciela negocjować zmianę oceny. Jako że oboje jesteśmy zawodowymi aktorami i nierzadko w naszej karierze mieliśmy okazję improwizować, ten z pozoru prosty teatrzyk zamienił się w długą, wielowątkową, niepozbawioną emocjonalnej głębi scenę zahaczającą o tematy samotności, egzystencjalnego bólu i kłopotów, jakie przechodzi dorastający człowiek. Wszystko to tak bardzo nas zmęczyło, że po dwóch godzinach poszliśmy spać tak jak staliśmy. Oczywiście nie doszło do zbliżenia...
Dodaj anonimowe wyznanie
Nie archetypowy tylko stereotypowy. Sorry za nazizm leksykalny
A dlaczego? Jak dla mnie archetypowy pasuje..
Zgoogluj sobie @prosiake. Archetyp to pojęcie odnoszące się do głęboko zakorzenionych w kulturze wzorów, a nie wytworów współczesnego kina fikanego.
Okej :)
O maj got :d Trzeba było nagrać :D albo napisz gdzieś historię hłe hłe
Bo spraw zawodowych się nie przenosi do domu. Macie za swoje.
Czy na planie też zapominacie kim jesteście? Pytam z ciekawości, bo jednocześnie piszesz, że jesteście aktorami, a jednocześnie jakby nie za bardzo wiesz o co chodzi w odgrywaniu roli (wspomniała o zawodzie w kontekście podbicia sytuacji - stąd uwaga).
Różni aktorzy mają różne metody, więc nie ma tu nic dziwnego.
Ehh, Umbriak znowu nawalił. Następnym razem znów zaprosi kolegów do pomocy.
Ah shit, here we go again.