#5l9da

Udawałam, że zdradzam męża, bo molestował mnie teść.

Tak nam się życie ułożyło, że z mężem i synem zamieszkaliśmy u teściów. Na początku było OK, z teściową się bardzo dobrze dogaduję, teść jest typem, który zawsze ma rację i jest najmądrzejszy. Po 4 latach mieszkania z teściami mąż zmienił pracę, która wiązała się z delegacjami, w domu był tylko w weekendy. Syn zaczął chodzić do przedszkola, ja szukałam pracy. W pewnym momencie, nawet w sumie nie pamiętam kiedy i jak, teść zaczął podsuwać mi alkohol, zazwyczaj odmawiałam lub udawałam, że piję, ale wylewałam. Jak myślał, że wypiłam, to mówił jaka to jestem piękna, że mam świetną figurę itp. Im więcej wypił, tym stawał się śmielszy. Moje słowa żeby przestał i szedł do siebie olewał. Cztery razy powiedział mi wprost, że mam się z nim przespać, bo inaczej powie mojemu mężowi, że go zdradzam. Zaczęłam robić wszystko, żeby nie być w domu, kiedy był w nim tylko on. Jeździłam do koleżanek, do mamy, siostry, byle nie zostać z nim sam na sam. On zaś opowiadał mojemu mężowi, jakie to piękne kobiety spotyka, że każda by się mojemu mężowi podobała, że dla każdej z nich by mnie zostawił.
Myślałam, jak to rozwiązać... Nie powiedziałam mężowi, bo mógłby mi nie uwierzyć. Teściowej tym bardziej, dogadywałyśmy się, nie chciałam tego psuć.
Kupiłam telefon, założyłam konto na fb, randomowi znajomi, zdjęcie z internetu i wiadomości do mnie typu "Kocham cię, tęsknię" itp. Wystarczyło. Szczegółów nie będę mówić, mąż wyrzucił mnie i syna z domu, wróciłam do mamy. Najśmieszniejsze było to, że teść mówił mężowi, że faktycznie go zdradzałam, że wychodziłam gdzieś w nocy, że jak byłam sama w domu, to przyjeżdżał do mnie jakiś facet... No cyrk. Mąż jest bardzo związany z rodzicami, wiem, że jakbym powiedziała mu prawdę, to byłoby gorzej.

Summa summarum z mężem się pogodziliśmy, wybaczył mi "zdradę", ale postanowiliśmy iść na "swoje". Od 6 lat mieszkamy sami, odzyskałam zaufanie u teściowej, ale teścia, tego starego dziada, omijam szerokim łukiem.
kawainkabis Odpowiedz

Ta intryga mnie przerosła

Sierra1

Mnie też

Anonimowykomentujacy Odpowiedz

Są dyktafony które nagrywają kilka dni pod rząd i nie są zbyt drogie. Wystarczyło taki pare dni nosić przy sobie, żeby był dowód na to co ten dziad mówi do Ciebie. Albo włączyć nagrywanie na telefonie i do kieszeni. Ale kto jak woli.

karlitoska

Mam wrażenie, że autorka nie chciała psuć wizerunku teścia przed teściową i mężem, dlatego nie zależało jej nie takich nagraniach. (Nie twierdzę, że rozumiem ten wybór, sama bym nie miała litości ujawnić takiego oblecha.)

Anonimowykomentujacy

Napisała o tym wprost.
Wybrała zatajanie sprawcy i to dużym kosztem siebie, swojej relacji z mężem. Moim zdaniem takie zachowanie nie jest opłacalne jeśli rodzina, którą się założyło samemu jest priorytetem.
Takich dziadów nie ma co zatajać bo może stwarzać zagrożenie dla innych osób. Przebicie bańki mydlanej wizerunku to mniejszy ból niż rodzinne przenoszone traumy, które zamiecone pod dywan z czasem tylko coraz gorzej śmierdzą. Ale lepiej o tym nie pisać, żeby było miło i bezkonfliktowo.

3210

Ten wybór jest tak chory że nie do ogarnięcia.

Dodaj anonimowe wyznanie