#5ihCT
Pierwsza lampka zapaliła mi się, gdy dzień przed randką rzucił tekstem, że na spotkanie ubierze jakieś fajne nowe ciuchy, więc żebym też włożyła na siebie jakieś "seksowne łaszki". Dziwne, ale uznałam, że to po prostu taki słaby żart. Dodatkowo miałam raczej obraz tego człowieka z imprezy, gdzie nie przejawiał jakichś niezdrowych zachowań. Skwitowałam ten tekst, że ubiorę raczej ciepły sweter i płaszcz przeciwdeszczowy.
Umówiliśmy się w kawiarni pod wieczór, pierwsze chwile minęły całkiem miło, gadaliśmy o pracy albo jakichś rzeczach, którymi się interesujemy. Później natomiast zwróciło moją uwagę, że jakoś podejrzanie próbuje gdzieś fizyczny kontakt ze mną złapać. Gdy nagle złapał mnie za udo, nerwowo oznajmiłam, że idę do toalety. Po powrocie wymyśliłam, że muszę już wracać. Niechętnie to przyjął i oznajmił, że w takim razie odprowadzi mnie na przystanek, bo też idzie w tamtym kierunku. Nie bardzo miałam co z tym faktem zrobić. Gdy mijaliśmy jakieś osiedle, popchnął mnie i przystawił do ściany bloku, napierając na mnie i próbując całować. Zaczęłam krzyczeć i się wyrywać, aż wypaliłam w emocjach, że to przecież gwałt i żeby mnie zostawił. On na to stwierdził "to wcale nie jest gwałt i coś mi się chyba należy, skoro była randka"... Na szczęście cała akcja trwała dosłownie chwilę, bo ktoś słysząc moje krzyki, wyszedł na balkon bloku i pogonił go. Następnie wylądowałam na policji, składając zeznania.
Mam taką traumę, że obecnie boję się każdego faceta w ciemniejszej uliczce... To jak prymitywni potrafią być ludzie jest po prostu straszne.
Eh, to się robi dość powszechnym problemem. Wiele facetów, na skutek swoich frustracji, wpada w strasznie szkodliwe środowiska inceli albo grup, które jawnie propagują, że kobieta jest jakimś podludziem i można sobie rościć do niej jakieś prawa z racji tego. Tak samo w wielu przypadkach "trenerzy randkowania" opierają się na takiej narracji, przez co uczą, że kobieta jak jakieś zwierze niemal, celowo udaje, że nie chce stosunku i to po prostu taka gra, którą trzeba ograć. Takie ruchy i środowiska obecnie bardzo zyskują na sile i robi się to niebezpieczne. Nie tylko kobiety na tym cierpią, ale faceci również. A tak poza tym są ciekawe badania, mówiące o tym, że niemal co 3 mężczyzna zapytany o dokonanie gwałtu, ale bez użycia słowa gwałt, a bardziej opisowo (np czy poprzez użycie siły przymusiłbyś do stosunku), zrobiłby to, gdyby wiedział, że nie spotkają go za to żadne konsekwencje. Mogę link wrzucić jak ktoś chce. I nie, nie wynika z tego, że wszyscy faceci to niebezpieczne zwierzęta, a raczej, że warto zacząć zwracać uwagę jak nasza kultura obecnie na facetów wpływa.
nie gadaj o rzeczach których nie rozumiesz, incela nigdy by nie zaprosił na randkę
Czego nie rozumiem niby? Z tego co kojarze, masz jakieś incelskie zapędy, więc może brak zrozumienia nie po mojej stronie leży.
Bardzo ciekawie piszesz. Poproszę link :)
Proszę link - https://www.researchgate.net/publication/291567285_Denying_Rape_but_Endorsing_Forceful_Intercourse_Exploring_Differences_Among_Responders?fbclid=IwAR2E2gWUwq7CY8IZn6xAndPabNcHu_StMSCkguk7C3x9RHfKByGBzcrX55M
Czy jestes w stanie wskazac jakikolwiek wspolczesny krag kulturowy, w ktorym pod tym wzgledem jest lepiej?
Co ma na celu to pytanie? To nie jest przytyk wobec naszej kultury, a kultury ogólnie. Nie wiem w których konkretnie kręgach jest lepiej. Wiem za to, że te zachowania i wzorce są ewidentnie szkodliwe.
cze Down :)
dej linka
@ Down: Pytanie na ogol ma na celu uzyskanie odpowiedzi. Rowniez w tym przypadku. Nurtuje mnie pytanie, jak to jest mozliwe, ze jednoznacznie szkodliwe zachowania i wzorce naleza do najlepszego (przyjmijmy to jako hipoteze robocza) kregu kulturowego. Naszego. Jesli nie ma lepszych, to ten jest najlepszy.
Interesuje mnie, czy ktos moze wskazac/zasugerowac/zaproponowac droge dla polepszenia tego stanu rzeczy. Ewentualnie nazwac konkretne przyczyny, ktore sprawiaja, ze jest tak zle, choc (poki co) najlepiej.
@bazienka Cześć bazienka :) Link jest wyżej.
@Corazwiecejpustki Rozwiązaniem problemu może jest propagowanie rzetelnej wiedzy. Wraz z upływem czasu, postrzeganie kobiet wciąż się zmienia. A to, że mamy taką, a nie inną kulture, która jest lepsza niż inne, wcale nie oznacza, że jest w dobra. Szczególnie pod tym względem. Moim zdaniem potrzeba czasu po prostu. No i wszelkich ruchów feministycznych.
@ Down: Zgadzam sie z Twoim zdaniem. Moze nie na 100% ale prawie.
Ciekawi mnie jeszcze jedno. Czy myslac o narastajacym problemie "incelstwa" (traktuje to jak skrot myslowy), na powaznie uwzledniasz pierwszy czlon tego okreslenia? Involuntary.
Pierwsza lampka się zapaliła, druga...jak cię złapał za udo powinnaś piep*nąc go w łeb i wyjść. Może czas przestać być miłą dla palantów. Dlaczego zero reakcji, bo co?obrazi się?Nagada znajomym? No nie rozumiem
Bo miała zupełnie inny obraz człowieka i jeden z drugim się nie spinał. Czasami trzeba chwili, żeby mózg przyjął zmianę. A przecież jasno powiedziała, że idzie do domu.
@Waniliowabeza może po prostu się wystraszyła. Autorka napisała, że miała zupełnie inne postrzeganie tego typa i nic dziwnego, że w sytuacji, gdy zrobił coś takiego nie wiedziała jak zareagować.
Może macie rację, widocznie te miłe dziewczyny tak mają. Ja miła nie jestem, nie wychodzę do WC tylko reaguje. Nic dziwnego że potem faceci mają schizy. Czy to randka czy kolejka w spozywczaku, czy inny moment. Na coś czego nie chcesz reaguje się a nie spuszcza wzrok, odchodzi, milczy czy...wychodzi do WC. A autorka zbyt ufa i nie uczy się na błędach.
I mówię tu o macaniu, wtedy się wystraszyła? Czego? Ok mogła iść do WC ogarnąć rozum,ale ona dalej miła była zamiast powiedzieć "spier...sama trafię na przystanek"
Myślę że wspólni znajomi i inne wyobrażenie mogło sprawić, że oszukiwała się. Ale reakcja autorki była super. Poszła na policję. Brawo za odwagę <3
team Beza, tez nie ogarniam, po co sciemniac i "zelazko na gazie zostawilam" , zle sie czuje i podobne bzdury zamiast powidziec wprost- nie dotykaj mnie, nara, wychodze i np. zamowic taksowke pod lokal
@Waniliowabeza - Rozumiem twoje podejście, bo sama mam bardzo podobne. Na nieprzyjemne sytuacje zawsze reaguję. Wolę rozwiązywać konflikty w miarę możliwości kulturalnie i pokojowo, lubię wyjaśnić wszystko od razu, na miejscu i wprost. A w przypadkach, kiedy nie da się załagodzić sprawy, też się nie ugnę (nawet jeśli to oznacza, że trzeba dać komuś w gębę).
Ale jednocześnie zdaję sobie sprawę i zwyczajnie widzę, zarówno w swoim otoczeniu jak i tutaj, że nie każda babka ma na tyle jaj, żeby zawsze, zwłaszcza w tych najbardziej stresowych momentach, zachowywać się na tyle... Asertywnie? I takie podejście, czy raczej nieumiejętność postawienia się, też rozumiem. Może temu, że nie zawsze byłam taka jak teraz. Miałam w życiu momenty, kiedy ludzie pozwalali sobie na różne nadużycia wobec mnie, a ja zwyczajnie nie wiedziałam CO albo JAK powinnam właściwie zrobić. Nie byłam pewna, czy w ogóle powinnam zareagować. Miałam w głowie różne głupie myśli, np. te z gatunku auto-sabotażu, jak "a co jeśli zrobię scenę i potem ktoś obróci to przeciwko mnie?". Także naprawdę rozumiem też te mniej śmiałe osoby i nawołuję, żeby spróbować je zrozumieć. Nie każdy i nie każda z nas jest na tyle czujna, żeby wyłapać moment, w którym trzeba zachować się stanowczo, no i nie każda jest na tyle silna, żeby faktycznie to zrobić :')
Poza tym, tak jak wyżej już wspomniano, autorka może nie zareagowała super szybko, ale za to konsekwentnie, skoro zgłosiła sprawę policji. I bardzo dobrze zrobiła, gratuluję 😎
Ostatnio obcy typ zaczął mnie macać po nodze w autobusie. Chociaż na codzień jestem osobą dość konkretną i stanowczą z jakiegoś powodu zamarłam i nie mogłam wydusić słowa, resztkami sił wstałam i stanęłam daleko od niego. I ciało i mózg reagują różnie w takich chwilach, nie przekładajmy winy na ofiary. Nie pytajmy "czemu nie zrobiła czegoś wcześniej inaczej" tylko może "czemu chłopak postanowił ją zgwałcić". On jest winny, szczególnie że autorka dawała mu wszelkie znaki że nie życzy sobie takiego zachowania.
Żart i akcja ze ścianą to faktycznie kicha, ale czemu jakakolwiek lampka miałaby się komukolwiek zapalać, gdy człowiek, z którym jesteśmy na randce, nas dotyka?
Oczywiście jak nie cechcemy to mowimy, że nie iskrzy i żeby sobie dali spkój, a taka osoba powinna odmowę uszanować, ale kurcze no.
Samo dotknięcie miałoby być czymś dziwnym? Z jakiej racji?
Randka to nie spotkanie z kardynałem, tylko w domyśle z osobą, z którą docelowo chcemy się ruchać, czyli to normalne, że będziemy się dotykać i to sporo.
Joe, ja jestem raczej wygadana, a na podstarzalego dziada przytulajacego mi sie 0o plecow w tramwaju zareagowalam dopiero za trzecim razem
jak glosno powiezialam, zeby sie przestal o mnie ocierac, zboczeniec jeden, o mnie gnojek kopnal :/
korniszony, dla mnie juz "hehe, seksowne laszki" bylyby juz red flag
Uprzedź na wszelki wypadek ludzi z pracy. Jak tego nie zrobisz, to pewnie on Ci obrobi tyłek, że to Ty się do niego przystawiałaś. Zresztą jak tego nie zrobisz, to możliwe, że też Ty będziesz ta najgorszą... Dziewczyno, trzymaj się, mam nadzieję, że nie wyjdzie z tego trauma na lata :/
Brzmi jak bazienka i ten jej "patomagnes".