#5XYly

Mam 22 lata i jestem beksą.
I nie, nie chodzi o to, że często się wzruszam lub płaczę do poduszki, gdy ktoś powie mi niemiłe słowo. Płacz pojawia się u mnie, gdy muszę skonfrontować się z czymś, co mnie stresuje.

Każda rozmowa z osobą, przed którą czuję respekt i której muszę się sprzeciwić, w zdecydowany sposób przedstawić moje argumenty, jest prawdziwym piekłem. Nie jestem w stanie przekazać w dobry sposób o co mi chodzi, ponieważ już po pierwszym zdaniu czuję gorzki posmak w gardle i łzy w oczach.

Niemal nikt nie zdaje sobie z tego sprawy, gdyż zazwyczaj wycofuję się z dyskusji zanim wydarzy się nieszczęście (gdy już się rozpłaczę, niełatwo mi się uspokoić).
Nie mogę się pogodzić z faktem, że nie umiem zawalczyć o swoje. Mimo rewelacyjnego arsenału argumentów często przegrywam z powodu słabej psychiki.
Bardzo chciałabym z tym walczyć, ale nie mam pojęcia jak i nie wiem gdzie szukać rady.
naobcenamrzeczy Odpowiedz

Jeżeli chodzi o sytuacje oficjalne zawsze można spróbować drogi pisemnej: mailowej albo pocztowej- na przykład umawiając się na spotkanie podać pełną argumentacje Twojego stanowiska. Pewnie nie zastąpi to pełnej rozmowy, ale może zmniejszyć stres tego, co chciałaś powiedzieć, bo „przeciwnik” będzie już lepiej obeznany z sytuacja :)

Powaznazwa Odpowiedz

Ja to znam, serio. Wiesz ile ja już razy z kimś wygrałam w dyskusji lub zawalczyłam o swoje? W myślach. W sytuacjach nerwowych, stresujących - płaczę.

Limnada Odpowiedz

Jestem twoją rówieśniczką i reaguję tak samo.

annakarenina Odpowiedz

Ja mam tak samo, witaj w klubie. Ja nawet nie potrafię porozmawiać z rodzicami o poważnych rzeczach bez płaczu...

Sweetzelka Odpowiedz

Jezu mam to samo! Niejednokrotnie przez to kloce się z chłopakiem bo wybucham płaczem z byle powodu. Wiele razy układam w głowie co mogę komuś powiedzieć ale nigdy do tych rozmów nie dochodzi bo nie potrafię wykrztusic słowa

Sqd Odpowiedz

Też to miałem. I serio - było dużo gorzej bo jestem facetem. Przeszło - przestałem przejmować się wszystkim tak bardzo. I z perspektywy czasu wiem że jestem bardziej pewny siebie. Na pewno pomaga nie unikanie sytuacji tego typu - może uda się kogoś namówić na takie "ćwiczenia"?

Ssccaarrlleett Odpowiedz

Aż się musiałam 2 razy zastanowić czy może napisałam to wyznanie nocą i o nim zapomniałam czy ktoś inny je napisał 😅

Stres=płacz
Prosząc ostatnio o podwyżkę tak się stresowalam, że się oczywiście poryczalam. Podwyżkę dostałam, ale wciąż nie wiem czy przeważyła o tym moja wartość dla pracodawcy czy było mu mnie po prostu żal widząc moje łzy 😂

justas Odpowiedz

Też tak kiedyś miałam. Tak organizm radzi sobie ze stresem po prostu. Cel to, jak nauczyć się opanowywać stres. Terapia sie przyda. Tego jak ja to zwalczyłam nie zaproponuję, bo to samo w sumie mi przeszło i zamieniło się w czystą złość albo stany jakieś katatoniczne hehe. Nie ogarniam tego, ale lepsze to niż płacz. Tak, terapia, powodzenia :)

zzuu Odpowiedz

Też tak miałam. Okazało się, że mam niedoczynność tarczycy. Zbadaj sobie TSH.

DreamMaker

Właśnie zdiagnozowano u mnie niedoczynność tarczycy i też tak czesto miewałam. Może coś w tym jest.

BigMomma Odpowiedz

W kontaktach z ludźmi. Wiem, że wszyscy to doradzają jak lek na każde zło... Ale terapia. Terapeuta to ktoś kto Cię wysłucha, pomoże Ci nauczyć się budować relacje z innymi. Moja terapeutka kilka lat temu pokazała mi nawet jak dobrze uścisnąć dłoń. Coś tak małego, ale przez to czułam się pewniej.

Zobacz więcej komentarzy (3)
Dodaj anonimowe wyznanie