Parę miesięcy temu byłam na zakupach odzieżowych w jednym z dużych domów handlowych. Krążąc pomiędzy półkami zauważyłam, że jedna z klientek wychodzi ze sklepu zapomniawszy zabrać duże pudełko, które stało przy jej nogach koło kasy. Niewiele myśląc, chwyciłam zgubę i ile sił w nogach wyleciałam za nią, wyobrażając sobie, jak bardzo będzie jej przykro, gdy okaże się, że w zawieruszonym pudełku było dla niej coś szczególnie ważnego. Nie dałam rady jej dogonić. I to wcale nie dlatego, że wolno biegam. Rzuciło się na mnie dwóch rosłych ochroniarzy, którzy, jak się okazało, gonili mnie przez ostatnich paręnaście metrów.
Musiałam potem długo tłumaczyć się, że wcale nie chciałam ukraść pudła-skarbonki z datkami na lokalny dom dziecka...
Dodaj anonimowe wyznanie
O boże chciałabym to zobaczyć 😂😂
I jak, uwierzyli? Jak się wytłumaczyłaś w końcu?
Bieganie nie zmieni przeszłości, ale może ukształtować przyszłość 😜
Trochę dziwi mnie umiejscowienie tego pudła na datki...
@ogienek Mnie bardziej dziwi brak jakiejkolwiek informacji co to za pudło i po co tam stoi.
Informacja mogła być tylko autorka po prostu nie zauważyła.
Pieniądze w pudełku na podłodze. A obok splujka dla wielbłądów. Ludzie, kłamać trzeba umieć.
Tam raczej nie były pieniadze, a ciuchy, zabawki, jedzenie w puszkach ;)
Skarbonka. Takie słowo dla pudła z zabawkami, co nie?
Lollercopter.
Ciekawe czy uwierzyli... Myślę, że każdy złodziej tłumaczyłby się w ten sposób: pomyliłem się.