Byłam małą dziewczynką i poszłam z mamą do kościoła. Akurat ksiądz zbierał na tacę. Mama dała mi pieniądze do wrzucenia. Gdy ksiądz podszedł w koszyku dało się zauważyć grube pieniądze. Wrzuciłam do koszyka monety od mamy, po czym wyciągnęłam pieniądze papierkowe. Ksiądz do mnie, że co ja robię, a ja na to - "Mama uczyła mnie, że trzeba się dzielić".
Dodaj anonimowe wyznanie
Od małego dobre riposty :) A ksiądz co na to?
Pewnie powiedział że spłonie w piekle haha :-)
Zawsze chciałam tak zrobić jak byłam mała, a co niedziele jednak brakowało mi odwagi. ;D
Piękne :')
Hehe :D Kiedy miałam jakieś 3-4 lata poszłam z rodzicami i bratem na niedzielną mszę. Kiedy doszło do momentu gdy ludzie odpowiadają "Moja wina, moja wina, moja bardzo wielka wina..." złapałam mamę za kurtkę i zapytałam "Mamo, a co Ty takiego zrobiłaś, że się bijesz i mówisz, że to Twoja wina?" :) Dzieci mają przeróżne pomysły ;)
Oddałaś ? :)
Prawdę powiedziałaś :D
Brawo dla Pani! Też tak powiem następnym razem!
Ciekawe czy nadal tak robisz :D
Też miałam sytuację związaną z zbieraniem pieniędzy w kościele :
Gdy miałam 6 lat i byłam z Mamą w katedrze , też dostałam pieniążek do wrzucenia, kiedy lektor z koszykiem podszedł do mnie spojrzałam do koszyka przed wrzuceniem pieniążka i..i tak zostałam, zauroczona ilością pieniędzy w nim ( w domu nigdy się nie przelewało ) stałam i patrzyłam, przestałam słyszeć co się działo dookoła....i stałam w takim amoku z dwuzłotówką nad koszykiem jak zahipnotyzowana aż wreszcie zdziwiona Mama wypowiedziała moje imie tak się potwornie wystraszyłam że uderzyłam koszyk ręką i wszystkie pieniązki wylądowały na podłodze xD
Dobrze Cię mama nauczyła