#5469K
Natomiast w nowej szkole poręcz była idealna. Przyczepiona do schodów od dołu, gładziutka, bez żadnych wybojów. To był drugi dzień mojej nauki w szkole, los sprawił, że kończyłem wtedy zajęcia jako ostatnia klasa, więc od razu pomyślałem o poręczy. Postanowiłem więc, że przeczekam, aż wszyscy zejdą na dół, w tym czasie udawałem, że zagłębiam się w lekturę gablotki z historią szkoły. Gdy wszyscy zeszli, postanowiłem zjechać. Usiadłem na poręcz, puściłem się i... nie zauważyłem, że poręcz kończy się słupem aż do sufitu...
Obudziła mnie woźna, gdy usłyszała jak coś uderzyło o metalowy słup i zrobiło hałas na całą szkołę.
Szybki i wściekły, peuza niczym wonsz.
zara byndzi toż to wąż nie wonsz
Nak*rwiam Węgorza, nananananana
"Jak mnie użarł
Tu tu tu tututu tu tu
Rzeczny wąż"
😀
Ręka jak złamana... czekaj... ona jest złamana
Twoje jajka musiały znacząco na tym ucierpieć :v
Zeby pewnie tez kolejnosc zmienily 😄
Hahaha xd
Aż przypomniało mi się "tiki-tiki" :-D
Wcale nie musiał zjeżdżać w rozkroku.
Spokojnie, na boki też działa ;))
" i puściłem się" xD
Ała.. Musiało boleć ;) Ale w życiu trzeba wszystkie spróbować 😃
Mam nadzieję że nic ci się poważnego nie stało 😡
Ja mieszkam w bloku i też jako dzieci mieliśmy takie pomysły jak zjazd z poręczy. Zabawa trwała w najlepsze, dopóki kolega nie złamał sobie ręki. W sumie mógł nawet zginąć, gdyby wpadł w szczelinę między schodami.
Szybcy i wsciekli 8
Następnym razem się nie puszczaj.. po poręczy oczywiście 😉
Szybki i bezpłodny ....
U nas są takie "grzybki", a i tak zjeżdżają.
Może dlatego założono nam kraty na schodach...
W mojej starej szkole też tak miałam, zawsze chciałam zrobić to samo co ty, ale się opamiętałam :D