#4yOuM
Czasem jeżdżę do znajomych w różne krańce Polski, w celu odwiedzenia znajomych, w tym mieście spotkałam się z moimi kuzynami, do których rodzice zadzwonili by zrobili po drodze małe zakupy. Udaliśmy się do owadziej sieciówki. Trochę się wygłupialiśmy, tak że nieco głupio było mi podejść do kasy, bo panie w sklepie ewidentnie humor ten nie bawił. Jako, że kupowałam pierwsza jakąś drobną rzecz, to poczekałam za kasą by pomóc im z zakupami. Przy kasie gdy moja kuzynka już wyjmowała kartę do płacenia, zobaczyłam zgrzewkę napojów stojącą koło nogi jej brata. Spytałam czy dał to do skasowania, a ten kazał mi się tylko uciszyć. Zszokowana wyszłam ze sklepu, moje kuzynostwo uznało to za super-zabawne, że właśnie przed nosem kasjerki wynieśli towar, ja o nim wspomniałam, a i tak im się udało. Czułam się zażenowana.
Usłyszałam jedynie, że jestem sztywniarą, bo "zawsze muszę być taka idealna".
Powiedziałam, że jakby nie patrzeć to była kradzież, na co powiedzieli, że o właśnie takim zgrywaniu perfekcyjnej mówili i że nikt za to nie będzie płacić, bo sieciówka wpisuje to w straty. I co z tego? Straty wywołane kradzieżą to nadal kradzież.
Ogólnie poczułam się dziwnie, nie wiem co o tym myśleć. Nie mam co mówić im rodzicom, bo oni pewnie im by jeszcze przyklasnęli, że hehe przechytrzyli durną kasjerkę. Nie, nie są biedni ani potrzebujący, ale tak, czasem im się zdarzają, lekko mówiąc, nieprawidłowe zachowania. Nie mnie oceniać, wszyscy są dorośli i ich sprawa, że chcą tacy być. Boli mnie trochę, że w sumie duża część rodziny uważa mnie za gorszą i dziwaczkę, bo nie lubię patologicznych zachowań.
Nie mam komu nawet tego powiedzieć, bo rodzina uzna to co zrobili za fajne, a własnym znajomym wstydzę się przyznawać do posiadania takiej familii. A w sklepie mnie zatkało, teraz jednak czuję się winna udziału w zbrodni. Ogólnie potrzebowałam się tym z kimś podzielić i uważam, że to dobre miejsce...
Tak straty, ale dzięki takim "stratom" sklep nie wyrabia budżetu i pracownik nie dostaje premii bo zabraknie kilku procent wyrobienia budżetu. U nas ostatnio była sytuacja, budżet na ponad 100% więc mówimy będzie premia, a w ten dzień wpadło 3 gnoi i zakosilo 5 butelek whisky po 100 zł. I teraz Ty zapieprzasz cały miesiąc A i tak nie dostaniesz premii bo ludzie uważają że biedronka czy Lidl wpisza w straty i w sumie nic się nie dzieje.
To dobrze, że jest monitoring. Pracowałam kiedyś w sklepie, jakaś babka wynosiła stamtąd alkohol. Sklep nie reagował, a ona czuła się coraz pewniej. W końcu doszło do takiej kwoty, że z wielką radością sklep zareagował i w sądzie dostała wyższą karę :)
@honestly do nas zazwyczaj zachodzą grupki które krążą po całym województwie i kradną, więc są nie do wyłapania. ;/
Owszem, była to kradzież, ale moim zdaniem czas na jakąś reakcję był w sklepie. Może opracuj sobie konkretny plan działania na wypadek, gdybyś znów znalazła się w podobnej sytuacji, żeby kolejny raz Cię nie zatkało. Nikogo nie skrzywdziłaś, więc przestań się tak zamartwiać, wyciągnij wnioski na przyszłość.
#fredrica Nie no coś ty, nie zareagowałabym, wolę tolerować wszystko, co nie jest zgodne z moimi poglądami, bo jeszcze olaboga ktoś się obrazi. :D
Rozumiem autorkę, że nie zareagowała, bo nie spodziewała się takiego obrotu spraw i ją zszokowało. Ale rodzina czy nie rodzina, na kradzież trzeba reagować. Tym bardziej, że tutaj sprawa była prosta, to była tylko kuzynka, gorzej, gdyby własna matka tak się zachowywała.
Przecież nie trzeba krzyczeć na cały sklep "złodziej!". Wystarczy wziąć te przykładowe napoje do ręki, położyć na taśmie i powiedzieć "ojej, zapomnieliśmy tego wyłożyć".
Oczywiście jeśli Ty wolisz mieć na sumieniu brak rekacji na parę kradzieży rodziny, ale za to pijać herbatkę u kuzynki złodziejki to nic mi do tego.
@fredrica
Powiedziałbym (w sklepie, przy kasjerce), że mają za to zapłacić, albo wzywam policję.
I wezwałbym policję, gdyby to olali.
To wykroczenie, nie przestępstwo, więc policja by dała mandat. Ale siara by była.
A jeśli rodzina popiera kradzieże, to mi nie zależy na kontaktach z nimi.
Mała poprawa: to było wykroczenie, nawet nie przestępstwo, ale właśnie wykroczenie. Chyba małe pocieszenie.
Gdy ja kilka lat temu dorabiałam w sklepie, musialabym za to zapłacić z wlasnej kieszeni z koleżankami ze sklepu 😞
A moim skromnym zdaniem, to właśnie taka sytuacja, w której skurłesynów moNa jak najbardziej oceniać i potępiać.
*można
Zwykla chamska kradziez. Jak zareagowac? po prostu nie zapominac jezyka w gebie gdy sie to widzi
Ochroniarz dopatrzy na kamerach i poprosi na stronę przy najbliższej okazji. Nie oni pierwsi tacy „cwani”.;)
Cóż, nikogo nie zabili. Owszem, to było chamskie i nienormalne, ale skoro i tak nie chcesz/ nie możesz nikomu powiedzieć, to może lepiej po prostu zapomnieć i się od nich odciąć. Co może być dosyć proste, jako, że jak sama mówisz mieszkają daleko od Ciebie
Opisz na spotted z pozdrowieniami.
poszlabym do tego sklepu i zwrocila uwage personelu na konkretny dzien i godzine, reszte zalatwi policja :)
Policja sądzisz, że będzie ganiać za czymś wartym 10zł?
Co zrobi policja? Będzie poszukiwać ludzi w całym kraju za zgrzewkę napojów?
Ochroniarze zazwyczaja maja pamięć do twarzy. Pojawia się w sklepie i cyk na policję. Policja jest i będzie mandat plus zapłacenie za towar który ukradli. To ich nie ominie. I policja musi to załatwić ;)