#4qFCv

Mam własną firmę w branży informatycznej. Współpracuję z klientami z kilku europejskich państw. Kilka lat temu przyszła do nas na staż młodziutka dziewczyna. Przeciętnej urody, nie zauważyłam, żeby na męskiej części załogi, w tym moim mężu, zrobiła jakiekolwiek wrażenie. 

Pewnego razu, z okazji zakończenia bardzo dochodowego projektu, było zorganizowane spotkanie dla pracowników. Nie mogłam się na nim zjawić, ale reprezentował nas mój mąż. Bardzo rzadko pije alkohol, tym razem przesadził i na drugi dzień rano śmialiśmy się, że film mu się urwał jak nastolatkowi. 

Wieczorem dostałam email z nieznanego adresu. Po przeczytaniu myślałam, że zemdleję. Jak już się pewnie wszyscy domyślają, mąż zdradził mnie z tą małolatą na imprezie. Płakał, przepraszał, przysięgał, że nic nie pamięta. 

Po kilku tygodniach, gdy emocje odrobinę opadły poszłam do lokalu, w którym się to stało. Zapłaciłam właścicielowi i dał mi wgląd w monitoring. Faktycznie pijany tak, że ledwo stał na nogach, poszedł za nią jak cielę do toalety. Za parę dni poinformowała nas, że jest w ciąży i oczywiście będzie żądać ogromnych alimentów na dziecko i siebie, bo musiała przerwać studia, wróciła na wieś do rodziców. Od początku sobie to zaplanowała. Usiadłam na spokojnie z butelką wina i obmyśliłam plan. Powiedziałam mężowi, że do niego wrócę i wybaczę pod jednym warunkiem – przepiszemy firmę wyłączenie na mnie. Skontaktowaliśmy się z naszym prawnikiem. Wszystko przygotował, formalności związane z rozdzielnością majątkową w trakcie małżeństwa, umowę dla męża jako serwisant za najniższą krajową. Stażystka o niczym nie wiedziała. Jak dziecko się urodziło, zrobiliśmy badania DNA dla pewności – było jego. 

Trochę jej mina zrzedła, jak na pierwszej rozprawie mąż przedstawił swoje zarobki jako zwykły pracownik. Zamiast w sumie 10 tys. (!!!), o które wnioskowała, dostała 650 zł. Miał być interes życia, a została sama z dzieckiem, praktycznie bez środków do życia. Mąż zrzekł się praw rodzicielskich. Wiem, że dziecko niczemu nie winne, ale zagroziłam, że jak kiedykolwiek się z nim spotka, nie zobaczy więcej ani mnie, ani naszych dzieci. Niczego nie żałuję, moje dzieci na pewno nie będą się dzielić majątkiem ani tym bardziej ojcem. Ostatnio ją widziałam, jej syn jest bardzo podobny do mojego, cały ojciec. Mam nadzieję, że dzieci kiedyś zrozumieją, że zrobiłam to dla ich dobra.
kaisymm Odpowiedz

W polskim prawie nie ma czegoś takiego jak "zrzeczenie się praw rodzicielskich". Władze rodzicielską może odebrać jedynie sąd. Równie prawdopodobne jest, żeby sąd nabrał się na tak bezczelny wał z wysokością zarobków. Na marginesie: o wysokości alimentów nie decydują zarobki, ale MOŻLIWOŚCI zarobkowania. Magiczna degradacja programisty/właściciela firmy na serwisanta drukarek niewiele tu zmienia. Takie solidne 3/10 w kategorii fikcja literacka.

karolyfel

Dlaczego psujesz faktami tak barwną opowiastkę?
Nie masz serca :))))))

szarymysz

Na logikę i wg KRiO to są trzy oddzielne sprawy: władza rodzicielska, alimenty i uregulowane widzenia z dzieckiem. W opisanym przypadku (jeżeli prawdziwy) to tylko alimenty mają znaczenie. Teoretyczne, jeżeli sąd nie odebrał mu praw, to matka w przyszłości będzie musiała konsultować z nim poczynania w sprawie dziecka (wybór przedszkola, szkoły, wyjazdy zagraniczne itp.) - art 93-95, 107 KRiO.

MaryL4 Odpowiedz

No i jak zawsze, wszyscy w koło cierpią, poza głównym winnym… pomijając, że pewnie fikcja, jak napisała kaisymm

SamoZycie Odpowiedz

Taka sytuacja jest trudna. Nie wiem, co bym zrobiła na twoim miejscu. Jeżeli mój mąż chciałby do kogoś odejść i przepisać mu pół majątku to bym mu pozwoliła a sama znalazłabym dla siebie nowego męża. Trzymanie kogoś na siłę przy sobie nie jest dobre.

Notaka

Nie jest napisane, że chciałby do niej odejść...

MaryL4

Właśnie to jest bardzo trudna sytuacja. Jesteś młoda, ładna, mądra, masz wielu adoratorów. I z tego grona facetów wybierasz sobie jednego, który jest dla ciebie dobry. Mijają lata i nagle on zaczyna cię traktować jak gówno (np zdradzać) i widzisz, że to się nie zmieni. Albo wręcz zostawia cię, często z dzieckiem. I co teraz? Nie ma przeciwko temu żadnych mechanizmów społecznych. Ta kobieta jeszcze będzie piętnowana, że stara panna, że se dzieci narobiła, że złe wybory. A facet ususzy „no cóż no, ale co, miał się męczyć?”. I jeśli zadba o swoje życie to ma jeszcze sporo czasu na znalezienie partnerki.

Właśnie przez takie coś kobiety stają się niezależne, bardziej „męskie” i często rezygnują z dzieci albo związków w ogóle, co tak facetów wkurza. I potem jest epidemia męskiej samotności. Mądra kobieta się 10 razy zastanowi, zanim powie „tak”, zanim zdecyduje się na dziecko, będzie cisnąć karierę, cisnąć studia, bo wie, że w razie jeśli facet zawiedzie, to społeczeństwo nie zapewni jej miękkiego lądowania.

Dodaj anonimowe wyznanie