#4mwo6

Mam 27 lat, pracuję w biurze tłumaczeń. Jest to praca z domu, jednak ja przychodzę do biura. Dlaczego? Może dlatego, że gdyby nie to, to nie miałabym kontaktu z żadnym człowiekiem twarzą w twarz. Jestem samotna, przychodzę do domu z pracy, jem obiad, tłumaczę jakiś tekst bądź robię cokolwiek innego, żeby się zmęczyć do tego stopnia, że po położeniu się zasnę w przeciągu 5 minut, bo noce są najgorsze.

Nigdy nie miałam chłopaka, przyjaźnie rozleciały się, kiedy każda z przyjaciółek znalazła drugą połówkę, bo przecież nie wezmą mnie do kina, jak same pary idą. Z jednej strony to dobrze, bo nie ma nic gorszego niż bycie piątym kołem u wozu, a z drugiej strony po jakimś czasie przyjaciółki nawet przestały się odzywać i proponować jakiekolwiek wyjścia.

Wracając do sedna, noce są najgorsze, kiedy nie mogę zasnąć. Brakuje mi osoby, która mogłaby mnie przytulić, powiedzieć, że wszystko będzie dobrze.
Boję się, że któregoś dnia pęknę, że moja samotność mnie przytłoczy i zrobię to, czego najbardziej się boję. Że zostanę szarym tłem, nic nie znaczącym do czasu, aż nie zniknę.
CzarnyMag Odpowiedz

Tło może być szare, ale w Tobie zawsze będzie coś wyjątkowego. Jakiś ogień. Jakiś potencjał. Może go odkryjesz, a może pozostanie skryty w szarości. Mimo tego zawsze tam będzie.

Nikt nie wybiera takiego życia, więc podejrzewam, że jakieś wewnętrzne demony żrą Cię od środka. Spróbuj poprosić o pomoc.

Arcykaplanka Odpowiedz

Koledzy od strony egzystencjalno- emocjonalno- duchowej, ja jestem bardziej pragmatic.
Kup sobie dużego misia, takiego naprawdę dużego, rozmiaru człowieka (widziałam 160 i 200cm). Będziesz się mogła do niego przytulać podczas snu.
Rozumiem, że nie masz gdzie poznać nowych znajomych - ale od czego jest internet? Możesz wrzucić post na spotted Twojego miasta, napisz, że chętnie się z kimś umówisz na drinka czy kawę. Jeśli masz jakieś zainteresowania, rozejrzyj się za kursami, warsztatami, dzięki którym będziesz mogła je rozwijać. Idź na studia podyplomowe. Ostatecznie jest jeszcze Tinder... tam będziesz mogła przebierać jak w ulęgałkach, ale nie nastawiaj się, znajdziesz kogoś na poważnie (chociaż kto wie?). Potraktuj to raczej jako "trening", zdobywanie doświadczenia w kontaktach z płcią przeciwną. Musisz wyjść trochę poza swoją strefę komfortu i poszukać nowych możliwości :)

Feniks06

Teraz jestem całkowicie calm, że są jeszcze mądre advice na tej stronie.

MaggieGreene

Niby czemu uwazasz, ze na Tinderze nie da się znaleźć nikogo na poważnie? Sama mam chłopaka poznanego na Tinderze, moje koleżanki tez- i są to długie, udane związki. Na Tinderze są ludzie tacy, jak wszędzie- można spotkać świrów, ale jest też mnóstwo normalnych osób

trylobitka

Wszędzie można znaleźć wartościowych ludzi. Miałam konto na Tinderze, jest trochę idiotow, zboczenców, ale dość niespodziewanie poznałam fajnego faceta. Jestem z nim już 2,5 roku. Planujemy ślub i dzieci. Także każdy sposób na wyjście do ludzi jest dobry.

bazienka

maggie chyba po przekopaniu tony ludzi, ktorzy chca sie spotykac tylko na seks (a najlepsi sa ci, ktorzy mowia to, co chcesz uslyszec- ze chca zwiazku- by laske przeleciec i nastepna...)

mamyczas Odpowiedz

W sumie mam podobnie, ja z kolei nigdy nie miałem dziewczyny, choć jestem młodszy, bo mam 23 lata i jestem na V roku studiów. Od około roku pracuję w kancelarii adwokackiej w jednym z większych miast w Polsce, a wszystkim, którzy pytają się mnie, czemu nie mam dziewczyny odpowiadam, że "poświęcam się karierze". Nie uważam, żebym był jakiś paskudny, ludzie cenią moje poczucie humoru oraz sporą dozę dystansu i autoironii, mam też sporo znajomych i przyjaciół, również wśród przedstawicielek płci piękniejszej, a mimo to mam te same obawy, choć akurat charakter mojej pracy sprawia, że kontakt z innymi osobami jest nieodzowny :) W mojej opinii powinnaś posłuchać rad innych, zwłaszcza pod kątem znalezienia sobie hobby, ja np. ćwiczę strzelectwo sportowe, co sprawia mi ogromną satysfakcję i pozwala mi się średnio raz w tygodniu na spotkania z kolegami, którzy też trenują lub których zaraziłem swoją pasją :) Głowa do góry autorko i pamiętaj, na miłość czy spotkanie bliskiej nam osoby nigdy nie jest za późno, za to na samotność, niezależnie od wieku, zawsze jest za wcześnie :)

ZieloneJablko

Zadzwoń ;)

mamyczas

Zadzwoniłbym, ale nie znam numeru :D, co najwyżej mogę podać numer GG ;)

mamyczas

Nie jest to może najwygodniejsza forma kontaktu, ale w sumie jakby ktoś chciał pogadać, to zapraszam, mój numer GG to 69374430 ;)

blueberry95

Hej, też jestem na V roku i nigdy nie byłam w związku. Podobnie jak u Ciebie cała moja rodzina myśli, że skupiam się w 100 % na nauce, że to dobrze itd, a na chłopaka przyjdzie czas po studiach. A prawda jest taka, że może jestem jakaś dziwna, ale ja zwyczajnie nie mam pojęcia, jak ludzie znajdują sobie chłopaka/dziewczynę. Nie potrafię flirtować albo zwrócić na siebie czyjejś uwagi. Wiem, że niby jestem jeszcze młoda i mam dużo czasu, ale zaczynam się powoli przyzwyczajać do myśli, że raczej zostanę starą panną z 5 kotami.

depresantka96 Odpowiedz

Doskonale Cię rozumiem. Mam 23 lata. Nie mam przyjaciół, nigdy nie miałam chłopaka. Jestem ekstremalnie nieśmiała. Próbuję szukać na portalach randkowych drugiej połówki, czy chociaż przyjaciół, ale wszystkie próby kończą się fiaskiem. Czuję, że moje życie nie ma sensu. Mnie np. nie jest łatwo znaleźć sobie hobby, bo nie mam motywacji żeby wstać z łóżka a co dopiero coś robić, trenować itp. Ale ja wierzę, że los się dla nam odmieni! Musi! Trzymaj się autorko :)

Suuu

Dasz GG?

NieUzalajSie

Gdzie mieszkasz? :)

KlaraBarbara

Samo się nic nie zmieni, mówisz, że nie jest Ci łatwo znaleźć hobby, ale brzmi to tak jakbyś nie próbowała na zasadzie - o karate lekcje? Nie nie warto bo mi się nie będzie chciało, nie mam ochoty. - z takim czymś to ty spędzisz życie w sypialni. Zmiana musi przyjść od Ciebie, to ty musisz wykonać pierwszy krok

PhantomThief Odpowiedz

Nie przejmuj się tak z tego powodu. To że nie byłaś z nikim w związku wcale Cię nie definiuje. Kiedyś kogoś poznasz i okaże się, że będziesz wspaniałą partnerką. Musisz tylko wziąć się w garść. Trzymaj się cieplutko i się nie poddawaj.

PrzezSamoH Odpowiedz

Jeśli lubisz zwierzaki i masz do tego odpowiednie warunki to przygarnęłabym na Twoim miejscu psa. W domu przestanie być pusto, a spacery z psem sprzyjają nawiązywaniu nowych kontaktów.

IntoTheFray Odpowiedz

Hej!

Od dłuższego czasu tylko tutaj czytam, ale teraz postanowiłem założyć konto ;)

Jestem w identycznej sytuacji jak Ty, tyle, że mam 25 lat ;P Tłumaczę z domu i praktycznie nie mam kontaktu z żadnymi ludźmi. Bywa to przygnębiające, ale zawsze da się znaleźć pozytywy. Mi pomaga sport, muzyka, taniec i... podróżowanie. Nigdzie nie poznasz tak wiele ludzi, jak w podróży. Znasz język obcy, więc nie będziesz miała z tym żadnego problemu. Ta wspominana przez tak wielu "strefa komfortu" rzeczywiście zabija - zbyt wiele razy się o tym przekonałem na własnej skórze. Zrób coś spontanicznego, pojedź gdzieś daleko. Mi to pomaga. W dalszej perspektywie da Ci również siły na to, aby być bardziej otwartą na innych w swoim otoczeniu lub po prostu będziesz czuła potrzebę, aby "wyjść do ludzi".

Jak chcesz to napisz, zawsze będziemy mieli o czym pogadać po fachu ;)

titanic Odpowiedz

Rada Arcykapłanki z misiem wydaje mi się bardzo fajna.

A w innych kwestiach... Nie mieszkałam nigdy zupełnie sama, przez całe studia dzieliłam pokój z współlokatorką, jednak wieczorami, przed zaśnięciem wychodziły moje nastraszniejsze lęki. Pamiętam jak na sekundę brakowało mi tchu, gdy docierało do mnie, że to wszystko to może nie jest stan przejściowy, ale permanentny. Że nie ma gwarancji, że ktoś mnie w życiu przytuli i trzeba będzie jakoś to życie przeżyć.

A co do przyjaciółek... Relacje są różne, ale można spróbować zwykłego zaproszenia na kawę, przypomnieć o swoim istnieniu. Może to nic straconego.
Moja przyjaciółka po kilku latach wysyłania jedynie życzeń urodzinowych i świątecznych postanowiła o nas zawalczyć. Mieszkałyśmy w różnych miejscach Polski i napisała do mnie list. Co u niej, jak się czuje, trochę wspomnień o przeszłości i aktualnych wydarzeń. W liście łatwiej było napisać, co leży na sercu, ale to trzeba też lubić takie sentymentalne klimaty. Nam się udało i bawiłam się na jej weselu, a wydawało się, że to już koniec znajomości.

Pozdrawiam ciepło!

DzikaMalinka Odpowiedz

Droga autorko, ja również mam 27 lat i przez 7 lat byłam w związku. Niedawno wszystko sie rozpadło i właściwie rozumiem o czym mówisz. Mam wrażenie, że przez ostatnie lata związku właściwie byłam sama. Nie miałam nawet do kogo się odezwać,bo wszyscy znajomi ułożyli sobie życie po swojemu. Po rozpadzie związku strasznie się zalamalam, rodzina nie ulatwiala mi niczego (wlasciwie nawet teraz po pół roku słyszę, że jestem idiotka, ktora dala sie oszukac facetowi i zostalam z niczym). Ale powiem Ci jedna rzecz. Najważniejsze to, żebyś przestała myśleć o sobie źle i zadręczać się tym co może Cie czekać złego. Poczuj się dobrze sama ze sobą, ja zaczęłam chodzić na siłownię i poznałam tam kilka osób. Może też spróbuj? Chętnie bym się wybrała z Tobą do kina, ale nie wiem skąd jesteś. Pozdrawiam cieplutko!

RogalDDL Odpowiedz

Spróbuj wyjść z jakąś inicjatywą, żeby to zmienić. Samo nic nie przyjdzie. Samo pozytywne nastawienie, myślenie, że w końcu znajdziesz tą drugą połówkę to bardzo dużo. Wiem to po sobie. Mając 21 lat, zakładając profil na portalu randkowym miałem takie nastawienie. Z niewielu, które chciały ze mną pisać, udało trafić mi na taką kobietę, która odbierała na tej samej częstotliwości, jak moja. I co? Dzisiaj mam 25 lat, kobieta z czatu jest moją narzeczoną, w styczniu rodzi nam się córeczka i jesteśmy w szczęśliwym związku. Bardzo się cieszę, że postanowiłem coś zmienić. Więcej wiary, głowa do góry, jestem z Tobą.

Zobacz więcej komentarzy (18)
Dodaj anonimowe wyznanie