#4lewJ
Kiedyś do Rwandy (bo tam pracowałam) przyleciała na miesiąc wolontariatu dziewczyna z Polski. Młoda (18 lat), pierwszy raz na takim wyjeździe i bardzo fajna dziewczyna, tylko miała jeden mankament jak na tamtejsze warunki – była bardzo delikatna i brzydziła się wielu rzeczy. Musiała bardzo ze sobą walczyć, by wejść do kuchni pełnej karaluchów, na widok szczura w magazynie uciekała z wrzaskiem i żal jej było każdej kozy zabijanej we wsi na posiłek.
Kiedyś poszłyśmy do naszego wioskowego baru na kolację – tak w ramach rozrywki, relaksu i by zjeść co dobrego.
Dziewczyna długi czas biła się z myślami co zamówić, bo najbardziej atrakcyjne były potrawy z mięsa (gdy się przez 3 tygodnie je gotowane banany czy słodkie ziemniaki, to zaczyna się myśleć o schabowym). W końcu zdecydowała się na gulasz z królika. Kelner o coś pytał, ale nie znał angielskiego, a my języka lokalnego i nie bardzo wiedziałyśmy o co chodzi. Powtarzał tylko, że ona coś musi wybrać.
W końcu widząc, że się nie dogadamy, zniknął w kuchni i przyniósł dwa króliki (żywe, milusie, puchate) z pytaniem, którego ona wybiera.
Dziewczyna gdy zobaczyła te maluszki rozpłakała się i zamówiła sałatkę.
Kelner nie mógł zrozumieć o co chodzi i pewnie pomyślał, że gardzimy dobrym jedzonkiem. ;-)
Strasznie lubię takie wyznania o różnicach kulturowych ^^
Jakoś tak fajnie się czyta, gdy akcja dzieje się na innym kontynencie
I nie jest o rodzinnym dramacie.
Ani o kupie
Ani o bąkach, anonimowych sebkach, kupie i nieudanych seksach analnych.
Bardzo urocze wyznanie :) A dla dziewczyny brawa, bo mimo że na pewno wiedziała, jak będzie reagować, postanowiła i tak jechać i się przełamać. Mnie tylko to powstrzymuje przed wyjazdem do Afryki…
Afryka to nie tylko brud, malaria i karaluchy, ale i przepiekne i cywilizowane miejsca. Pogooglaj sobie. Pozdrawiam z RPA
W RPA mogą ci zajechać drogę autem i albo wychodzisz albo kulka w łeb, więc może cywilizacji więcej ale nie u ludzi.
Absolutnie się zgadzam, ale jednak i obyczaje bardziej brutalne, i robali więcej (jak zresztą w każdym ciepłym klimacie, nawet u nas much przybywa latem :D) - nie mówiłam nic o walorach estetycznych :)
Czasem jednak warto znać swoje możliwości i nie ruszać z motyką na słońce.
@nihonto zalezy gdzie. W stolicy jest masakra, bo patola sie zjezdza.. Cape Town jest serio spoko, chociaz wiadomo, ze noca przy slamsach niewarto sie zatrzymywac :D @letskilleachother brutalne obyczaje sa wsrod biedoty emigrantow z calej Afryki, jednak nie w moich kregach w ktorych sie obracam. To bardzo zroznicowane spoleczenstwo. Karaluchy sa duze i szczesliwe, ale to nie sa tropiki i przykladowo komarow jest mniej niz w Polsce ;) W miescie jest normalnie, serio.
Takiej świeżości mięsa to nawet gesslerka nie ma
Nie wiem czemu, ale w tym wyznaniu jest coś uroczego. Bardzo przyjemnie się czytało, klimatyczne. Myślę, że zachowałabym się tak, jak tamta dziewczyna, bo sama jestem właścicielką słodkiego uszatego i nie wyobrażam sobie zrobić z niego obiadu...
Zjadłabym takiego królika :) jest gwarancja świeżości
W sumie to mogła sobie któregoś wybrać tylko w formie żywej. Taniej niż w zoologicznym.
Kurczę sama lubie krolika, ale nie mogłabym go zjeść jak bym wcześniej widziała go żywego jak ta dziewczyna
Ja tam mam ochotę na mięso po dniu bez niego, a co dopiero po 3 tygodniach :D
Kwestią przyzwyczajenia. Trzeba mieć jakąś większą świadomość i panować nad sobą.
Ma ktoś linki do innych wyznań tej autorki o misjach? 😊
PO CO tam jezdzic? Naprawde tego nie moge zrozumiec...
Tez nie rozumiem lepiej siedziec na dzialce i pic wipa po co komu wakacje i tak wszedzie jest tak samo
Swiat jest wielki i piekny, ale nie kilku sadystow musi sobie popatrzec jak inni cierpia...
To ja słyszałam kiedyś anegdotke o dziewczynie która pojechała do Chin, w restauracji karta dań była po chińsku, wiec dziewczyna wybrała jakieś tam danie a kelner prosił ją na zaplecze i pokazał koty w klatkach i zapytał z którego kucharz ma przygotować danie