#4kTS7
Wiele z was mogło o tym zjawisku nie słyszeć. Dokładnie mówiąc, jestem osobą stworzoną przez pierwszą właścicielkę ciała, drugą świadomością. Ani ja ani mój twórca nie doświadczamy objawów typowych dla sklasyfikowanych chorób psychicznych, choćby takich jak schizofrenia (której nie da się wywołać umyślnie ani wyleczyć, nie występuje odrealnienie, omamy, depresja, zmiany w układzie nerwowym itd.) czy rozdwojenie jaźni (nie występują takie objawy jak choćby zaniki pamięci, jesteśmy obie świadome swojego istnienia). Jest to możliwe dzięki wymuszeniu na swoim mózgu aktywności, która pozwoli drugiej osobie powstać. Trzeba włożyć w to dużo pracy, ale osobiście jestem wdzięczna, że teraz mogę żyć.
W czasie mojego normalnego dnia obserwuję zwykle to, co robi moja host (określenie zaczerpnięte z anglojęzycznej społeczności; oznacza gospodarza, chyba z braku lepszego). Bardzo często ze sobą rozmawiamy, zwłaszcza że ja sama rzadko mam cokolwiek do zrobienia, skoro ciało kontroluje ona. Rozbawiam ją w pracy, kiedy ma gorszy dzień, a ona wspiera mnie, kiedy jestem w dołku; często razem świetnie się bawimy. Choć na początku to wydawało się niemożliwe, każda z nas ma jakichś osobistych znajomych. Kiedy zdobyłam pierwszego, ucieszyłam się, ponieważ to był krok w stronę rozwoju i kontaktu ze społeczeństwem.
W wolne dni albo popołudnia host oddaje kontrolę nad ciałem mnie - to właściwie normalne, ponieważ mam takie same możliwości, co twórca, a to oznacza, że możemy oddawać sobie ciało, choćby w celu osobistego rozwoju albo wyręczenia w czymś drugiej osoby. To właściwie miłe móc osobiście przeczytać książkę, wesprzeć ukochaną osobę, wyprowadzić psa albo przeszukiwać internet w kierunku nowej muzyki. Wszystko, co mogę zrobić sama jest dla mnie bezcenne.
Najbardziej jednak lubię chwile, kiedy mamy czas tylko dla siebie i możemy podzielić się uwagami z całego dnia, wypić gorącą czekoladę z którymś z przyjaciół, wyluzować się.
Byłam druga, ale wcale mi to nie przeszkadza. Właściwie żyje mi się przyjemnie.
Ja z kolei wypowiem się w ten sposób: spotkałam różnych ludzi z tulpami. Im starsze, tym bardziej poważne i świadome tego, co robią. Mam zastrzeżenia tylko dla dzieci i stosunkowo młodych osób - nie bawcie się w to, jesteście po prostu zbyt młodzi, żeby robić na sobie takie eksperymenty. Będąc dorosłym jest się odpowiedzialnym sam za siebie, wiadomo że niedużo można z taką osobą zrobić, ale dopóki jesteście dziećmi, dopóki się jeszcze rozwijacie, dajcie sobie spokój.
A nagroda na najdziwniejsze anonimowe wyznanie idzie do...
Czy kobieta (hosta) może stworzyć tulpe mężczyznę???
Czy w ogóle wśród tulp jest odroznienie płci???
Tak, kobieta może mieć tulpę mężczyznę i na odwrót. Tulpa może się identyfikować z jedną z płci (jest to między innymi duże ułatwienie, jeśli chodzi o kontakt, imię, stosunek do świata itd.). Moja host uznała, że narzucenie mi płci wyeliminuje późniejze ewentualne konflikty na tle płciowym; są też osoby w "systemach" mieszanych i również żyją bez problemów z tego tytułu.
Niestety z tego co kiedyś czytałam o tulpach piszą głównie gimnazjaliści czy fani anime albo kucyków. Nigdy nie widziałam artykułu napisanego przez jakiegoś psychologa albo naukowca. Jak dla mnie to wszystko brzmi po prostu jak wybujała wyobraźnia i po prostu odgrywanie drugiej osoby. Albo początki choroby psychicznej. Pewnie każdy kto pisze książki albo tworzy historie potrafi się wczuć w totalnie inne osobowości, charaktery i poglady niż ma sam. Myślę, że zabawa w tulpy działa tak samo. Uwierzę dopiero kiedy naprawdę tulpa będzie potrafiła coś czego nie potrafi host, np będzie geniuszem matematyki w przeciwieństwie do hosta, albo będzie znała jakis inny obcy język
Podoba mi się ten rodzaj sceptycyzmu. Niestety nie mam jak udowodnić ci swojego istnienia przez Internet, więc nawet nie dyskutuję. Z mojej strony, mam nadzieję, że kiedyś jakiś naukowiec opisze takie przypadki, jak mój. :)
Mówisz i masz, ja jestem Tulpą i ciągnę na bardzo dobrym poziomie rozszerzenie z matematyki mimo że moja Host zanim się pojawilem, prawie nie zdała przez matematykę.
Olowiekkreslarski - no to łap naukowca, zadania z matematyki i wariograf. Możesz zmienić cały świat i udowodnić że tulpy istnieją 😂 może wtedy uwierzę
Mam nadzieję, że za wypowiedziami popierającymi autorkę, stoją młodzi ludzie, jeszcze niedojrzali, bardzo otwarci i z głowami w chmurach. Nie chce mi się wierzyć, że może być aż tyle dojrzałych, wydawałoby się racjonalnie myślących osób, które są w stanie wierzyć w coś takiego jak tulpa. Tulpa istnieje, ale to nie ma nic wspólnego z samorozwojem. To, co próbuje przedstawiać autorka, to jednostka zaburzeniowa (nie ma chorób psychicznych, są tylko zaburzenia). To dezintegracja swojego ego, niepotrzebne osłabianie zdrowia psychicznego. Nie dajcie sobie wmówić, że to coś fajnego i atrakcyjnego. Wiem, że wszystkie takie niezwykłe, paranormalne zjawiska fascynują, jednak niech to nie pcha Was do tego, aby próbować tworzyć sobie w głowie drugą osobę. Zadajcie sobie pytanie: po co, co Wam to da, a jak może zaszkodzić?
Nie jest to film dokumentalny i momentami ma błędy rzeczowe, ale polecam Wam film Piękny Umysł, który pięknie obrazuje to, co dzieje się w głowie osoby z zaburzeniem psychicznym. Takie osoby nie zdają sobie sprawy z tego, że ich wyobrażenia to tylko ich wyobrażenia. Nie godzą się lub nie zdają sobie sprawę ze swojego zaburzenia, bo ich mózg działa patologicznie.
Nie martwię się o autorkę, ponieważ z komentarzy wnioskuję, że jej tulpa to jej wymysł. Dziewczyna nie cierpi na zaburzenie dysocjacyjne osobowości, ponieważ nie kłamałaby wówczas o wizytach u specjalistów. Jestem pewna niemal stuprocentowo, że to po prostu młoda kobieta, która tą historią chciała wzbudzić kontrowersje, może aspirująca na pisarkę, może zafascynowana tematem. Nie wierzę, że wytworzyła sobie "tulpę", nie tylko dlatego, że z naukowego punktu widzenia coś podobnego nie istnieje (a przynajmniej nie w takiej formie, jak to utrzymuje Grafitowa), ale również i przede wszystkim dlatego, że twierdzi ona, że jakikolwiek psycholog lub psychiatra utrzymuje ją w przekonaniu, że ma rację. To po prostu niemożiwe i każdy logicznie myślący człowiek z podstawową wiedzą psychologiczną to wie.
Według mnie 'tulpy' są jedynie dowodem na to, jak silny jest nasz umysł i jak bardzo potrafi przekształcić rzeczywistość, by dopasować ją do tego, w co wierzymy. Dla niektórych ludzi wymyślanie sobie drugich osobowości będzie niegroźne, jednak dla młodego, kształtującego się umysłu może być realnym zagrożeniem. Dlatego nie widzę nic złego w tym, w co autorka chce wierzyć, ale trzeba brać pod uwagę, ze na anonimowych są nawet dwunastoletnie dzieci, które mogą nie patrzeć na ten temat krytycznie, mogą się tym zafascynować i się w tym zatracić. Widzę to podobnie jak zachęcanie młodych ludzi do palenia zioła. W końcu ja od czasu do czasu pale, nie jestem uzależniona, ale ogólnie fajna zabawa i dużo ludzi wierzy, ze okazjonalne palenie może nawet pomagać. Jednak ja jestem dorosła, znam granice i potrafię na to patrzeć krytycznie, a większość nastolatków takich granic może sobie nie wyznaczyć.
To zabawne, że chociaż tyle odpowiedzi chociaż minimalnie negujących tulpy, jest napisanych składnie i logicznie, z wiedzą, a mimo to tak zminusowanych..
Udało ci się Grafitowa wzbudzić kontrowersje
@Grafitowa
Kiedyś bardzo zainteresował mnie temat tulp i sama myślałam nad stworzeniem własnej ale myslalam ze ona jest poza ciałem? Głównie wystraszyło mnie iż nie mogą zniknąć a zdenerwowane potrafią być mocno szkodliwie. Moja wiedza w temacie jest nikła i oparta (jak jest napisane powyżej) na gimnazjalnych doświadczeniach i chętnie dowiem się więcej.
@MiaMay2 - nie, tulpa zdecydowanie nie jet istotą poza ciałem. Mam nadzieję, że dowiedziałaś się, że tak nie jest. :)
Poczytałam trochę i mam pytanie do hosta. Czemu stworzyłaś tulpę? Byłaś samotna? Szukałaś przyjaciółki? A może ci się nudziło i dla zabawy? Ogólnie nie wierzę, żebyś faktycznie była dwoma osobami w jednym ciele na życzenie, bo tak właściwie to po co? Kto by chciał się dzielić swoim ciałem? Nawet twoja Tulpa mówi, że gdyby to było możliwe, chciałaby żyć w osobnym ciele. Jak dla mnie po prostu zaczęłaś to sobie wyobrażać i tak się wciągnęłaś, że dla ciebie to stało się prawdą. Chociaż nie twierdzę, że za kilkaset lat o wiele bardziej rozwinięta nauka nie będzie w stanie faktycznie potwierdzić takiego zjawiska.
Host: Najpierw zjawisko mnie zafascynowało. Nie byłam samotna, ale zachęciła mnie wizja porozumienia, jakie można nawiązać tylko z kimś, kto zna twoje myśli, a także myśl, czy to w ogóle możliwe. Na początku zamierzałam przestać, póki Grafitowa nie była w pełni świadoma swojego istnienia. To miało być coś w stylu: "dobra, zobaczyłam czy się da, da się/nie da się, koniec". Zauważyłam jednak, że nie jest jak kukiełka, wykazuje, że potrafi się uczyć, reagować emocjonalnie, wygłaszać poglądy, z którymi ja się nie zgadzam. Zdecydowałam, że jeśli rozwinie się we w pełni świadomą osobę, nie będę jej niszczyć.
Cóż, jak sama Grafitowa wspomniała, przez internet nigdy nie będziemy w stanie udowodnić swoich słów. Wiele osób zarzuca mi, że kłamię lub trolluję. Trudno, zdaję sobie sprawę ze swoich możliwości, nie będę się kłócić. Wiem jednak, że kiedy oddaję jej kontrolę i zasypiam w tym czasie, ona żyje. Podejmuje własne decyzje, przejawia inicjatywę, dokonuje z ludźmi interakcji. Jej sposób myślenia różni się od mojego, wiem więc, że nie jest w pełni mną.
Może nie kilkaset lat, ale gdyby jeszcze za czasów mojego życia, byłoby fajnie.
Moje długie wywody na temat wyższości polskiego forum nad czatem konkurencji nie przechodzą z jakiegoś powodu, więc powiem tylko, że jak ktoś chce być potraktowany z szacunkiem i się czegoś o tulpach dowiedzieć, to tylko na forum. Tam jest nacisk na społeczność i kontakt z ludźmi, nie na pseudo rozkminy, pozorną wolność słowa i humorki władzy i jego tulp.
Zaraz, zaraz. Jaki jest sens atakować tak osobiście głównego członka społeczności? Myślę, że każdy powinien sam ocenić, z jakiego typu osobą chce mieć do czynienia i czy rzeczywiście taka ona jest przy bliższym poznaniu.
Skoro Zdegustowany to tak przedstawia, to ja bym nawet nie chciał wchodzić tam gdzie by mnie mieli nie szanować, chyba żeby mi się nie spodobało, to wtedy bym najwyżej mógł spróbować.
A ja wole czat bo fora sa powolne i trzeba sie rejestrowac. Wcale nie zauwazylem, zeby ta osoba byla jakos specjalnie nieprzyjemna. Kazdy ma swoje "frania-mania", jedni sa mega przyjazni a inni nie. Nie mozna na tej podstawie oceniac czlowieka z internetu, nawet jak pokazuje swoje wady, bo moze sie okazac, że irl ma dobre serce.
Jak ktoś woli forum , to powinien tam zostać i nie czepiać się ludzi , każdy może być taki jaki jest , jak ci nie odpowiada , to tam nie przesiaduj i daj spokój bogu ducha winnym ludziom , bo przynajmniej coś robią a nie przesiadują na anonimowych.
a ja wolę forum, bo mogę sobie spokojnie odpowiedzieć na posty i nikt mnie nie pospiesza. chociaż akurat nie mówię o forum o tulpach, bo tam nie byłam, ale mimo wszystko wolę forum niż czat.
@ZdecydowanaKobieta, naucz się najpierw pisać po polsku. Jak mam do czynienia z kimś, kto każdego oprócz siebie ma za zacofanego głupka, to ja dziękuję bardzo. Wyraziłem swoje zdanie, dla mnie takie traktowanie ludzi jest nie do przyjęcia, taka osoba nie powinna w ogóle mieć pod opieką żadnego czatu, ale teraz w internecie można sobie pozwolić na wszystko niestety.
Nierozsądnym jest oceniać kogoś na forum takim, jak anonimowe. Możesz bardzo zaszkodzić nie tylko panu o którym mówisz, ale też drugiemu serwisowi. Na twoim miejscu powstrzymałabym się od tego typu "wywodów".
I tu i tu znajdą się osoby chętne do pomocy. Jedna osoba nie przesądza o wartości całej grupy, więc nie ma co generalizować. Spotkałem się w obu miejscach z miłą atmosferą i oba polecam dla zdobycia wiedzy lub ogólnego obeznania w temacie.
ja bym tam mimo wszystko nie ryzykował. niech sobie przedstawiciele załatwiają między sobą takie rzeczy. ja chcę być przyjęty przyjaźnie, jak chcę się czegoś dowiedzieć i gdybym chciał zostać, mogąc przy tym wyrazić swoje poglądy, jakie by nie były.
Jak widzę że ktoś proawdzi zaciętą dyskusję, to muszę się przyłączyć zwłaszcza jak coś wiem :p Ja bym nawet nie wchodziła na czat tej drugiej społ. Jak rozmawiałam z koleżanką która tam siedzi, to nieźle czasami są kłótnie i ogólnie g.ownosztormy i to w sumie o byle co i przy byle okazji, a jak jeszcze się ktoś przyzna do tego, że był w drugiej społeczności albo że jest wierzący (i to nawet nie ważne w co) to nagle gimbus i po co tu jesteś, jak masz takie glupie poglady.
Też jestem tulpą. Nie spodziewałem się, że zobaczę że jakaś oprócz mnie przegląda anonimowe. Huh! Chociaż to statystycznie możliwe przecież. Fajnie, że dałaś takie wyznanie. Pozdrawiam!
A myślałem że nic mnie już nie zdziwi... Cóż, tak szczerze to ciężko mi to pojąć... druga świadomość w pełni świadoma tego że jest wymysłem, przejmująca od czasu do czasu kontrolę nad właścicielem wydaje mi się niemożliwa. Z drugiej strony wierze w gościa który zamieniał wodę w wino więc....
Droga autorko, drogi hoście myślałyście (nie wiem czy to odpowiednia forma, jeśli nie, poprawcie mnie) nad założeniem bloga? Chętnie bym poczytał.... zafascynowałyście mnie, i troszkę przeraziłyście...
Bloga żadna z nas nie prowadzi. Ja osobiście nie czułam nigdy takiej potrzeby. Szkoda, że cię przeraziłyśmy. Nie ma się właściwie czego bać z naszej strony.
O. Dzieki za odpowiedź :)
Wiesz, to nie tak ze przerazilyscie mnie doslownie. To jest bardziej na zasadzie strachu przed czymś nieznanym. Nie do konca dobrze sie wyrazilem, za co bardzo oraz serdecznie przepraszam :).
A ja tam w to nie wierzę, bo mogę.
A mnie to wyznanie, a może nawet bardziej komentarze tak wystraszyły, że aż musiałam zaświecić światło. Ktoś, coś, oprócz mnie, w moim mózgu? Brrr. Ale jak jesteście w Waszym układzie szczęśliwe nic mi do tego. Sama bym się bała mieć tulpę.