#4VFj7
Listopad - sezon grzewczy. Obudziłam się godzinę przed budzikiem (godzina 3 w nocy). Wstaję, ale ustać na nogach zbytnio nie mogłam. W głowie szum, helikopter. Myślę, że przedrzemię jeszcze tę godzinę. Dzwoni budzika, a szum w głowie jeszcze silniejszy, myślę - przejdzie mi. Jednak w momencie, kiedy opadłam całkowicie z sił po zejściu piętro niżej po schodach, uznałam, że dziś do pracy nie pójdę. Powrót do sypialni odczułam jakbym przebiegła maraton z gorączką. Zimne dreszcze, poty, kołatanie serca i ogromny ból głowy.
Dzwonię na pogotowie. Opisuję kobiecie, która odebrała telefon wszystkie swoje objawy, już prawie płacząc z bezsilności, a ta odesłała mnie do lekarza rodzinnego. Odpowiedziałam jej, że mieszkam sama, mamy godzinę 5 i nie ma mnie kto zawieźć, ale uznała, że najwyraźniej mam zwykłą gorączkę, że lekarz rodzinny do mnie przyjedzie.
Dzwonię do rodzinnego, ten mi odpowiada, że powinnam zadzwonić na pogotowie, więc mówię, że odesłali mnie stamtąd z kwitkiem. No nic, będzie za 2 godziny.
Podjęłam wtedy najgłupszą z możliwych decyzji - zanim lekarz nie przyjedzie dalej się zdrzemnę, może faktycznie osłabienie jakieś organizmu.
Godzina 6, lekarz z pielęgniarką przyjechali i dobijają się do furtki i na telefon. Po kilku próbach kontaktu ze mną odebrałam telefon, powiedziałam, że już idę. Niestety zemdlałam schodząc po schodach. Lekarz czekał cały czas, aż w końcu przyszedł sąsiad i gdy usłyszał, co się stało, zadzwonił na policję opisując sytuację, że będzie musiał wybić moje okno.
Szczęśliwie obudziłam się i co prawda przeżywając kolejny upadek z drugich schodów (uroki mieszkania w domkach bliźniaczych) otworzyłam im furtkę.
Okazało się, że z pieca ulatniał się czad, spędziłam całą noc w zaczadzonym mieszkaniu. Gdyby nie sąsiad i moje szczęście głupiej lekarz pewnie dalej by czekał, aż otworzę drzwi.
Żeby tego było mało, miałam wtedy okres... Oczywiście półprzytomna nie pomyślałam o tym, aby zabrać to co najpotrzebniejsze.
W szpitalu, już po badaniach i pierwszym tlenie, świadoma, że potrzebuję podpaski, idę do pielęgniarki i pytam, czy można gdzieś kupić albo czy ona nie ma odsprzedać i wytłumaczyłam sytuację. A ta wydarła się na cały korytarz, że chyba głupia jestem że myślę, że ona mi swoją podpaskę odda, żebym sobie papieru napchała. Oczy wszystkich ludzi na mnie. Wstyd i żal, najchętniej zapadłabym się pod ziemię...
Taka moja historia z służbą zdrowia, dzięki której o mało co nie zostałam roślinką.
Jak to mówią - więcej szczęścia niż rozumu.
Lekarze byli w szoku, że przy takim zaczadzeniu i upadkach ze schodów nie mam żadnych zmian w mózgu, byli w szoku, że dałam radę jeszcze się ocknąć i w miarę ogarniać rzeczywistość.
Co do tej podpaski to naprawdę nie rozumiem czemu pielęgniarka się tak wściekła. Pamiętam jak raz poszłam wcześnie rano do takiego małego sklepiku napój i dziewczyna za kasą spytała mnie czy nie miałabym może jednej podpaski na zbyciu, bo dostała okres a wszystkie inne większe sklepy były zamknięte i nie ma gdzie kupić sobie całego opakowania. Nie miałam żadnego problemu z tym żeby ją wspomóc. Przecież to tylko jedna podpaska a nie żaden majątek. ;_;
Właśnie, normalna rzecz. Ja też nigdy nie kręciłam nosem, żeby pożyczyć coś takiego, zwykła babska solidarność.
Może ona też miała okres :D
U mnie w szkole nigdy nie ma problemu, żeby któraś z dziewczyn w damskiej toalecie "poczęstowała" podpaską.
Solidarność jajników. :>
No żałosne: niech sama sobie papieru do mordy napcha i się zamknie!
Ostro :D
Szkoda że najlepsze riposty podają nam po fakcie, albo po fakcie do głowy przychodzą :D
Bardzo ostro siostro ;)
A potem takie strajkują co 2 miesiące, bo im ciągle mało kasy.
Hyrui gdybyś wiedział ile naprawdę zarabiają to byś nie gadał że ciągle im mało kasy. A poza tym to że strajkują nie oznacza że te podwyżki dostają.
Nie rozumiem jak może w szpitalu nie być tak podstawowych rzeczy jak podpaski.
U mnie w liceum były nawet w gabinecie szkolnej pielęgniarki...
Na pewno gdzieś były, po prostu leniwa, albo chamska pielęgniarka.
Jedyny oddział gdzie można znaleźć podpaski to oddział położniczy i są to podpaski poporodowe.
Masakra. I pomyśleć, jak ogromna jest przepaść jakościowa między prywatną a publiczną opieką medyczną. Droga Autorko, na Twoim miejscu rozważyłabym skargę do rzecznika praw pacjenta. Nie wiadomo, czy to coś da, ale zawsze warto spróbować.
Jak ja nie lubie takich wrednych ludzi. Zawsze kiedy ktos ode mnie potrzebuje pomocy staram sie postawic na miejscu danej osoby i pomoc
Konowały i nic więcej... Aa szkoda gadać, szkoda strzępić ryja na takich :/ Dobrze, że ci się nic nie stało :P
Droga do pracy, wypadek samochodowy nie z mojej winy, karetka, pobyt powyżej 7 dni
Pielęgniarka w szpitalu w szoku, bo jak można nie zabrać ze sobą piżamy do szpitala!!!
No tak przeciez zawsze zabieram do pracy piżamę tylko tym razem zapomniałam
Myślę, że powinnaś to zgłosić. Rozmowy z dyspozytorem są chyba nagrywane. Następnym razem ktoś może tego nie przeżyć. Zupełnie tego nie rozumiem, bo sama miałam praktyki na pogotowiu i jeździliśmy do każdego, nawet błahego wezwania! A w mojej rodzinie był też podobny przypadek, nie chciano pomóc mojemu bratu, który po wezwaniu prywatnie lekarza, miał operację ratującą życie tego samego dnia!
A o nieuprzejmosci pielęgniarek mogłabym napisać mnóstwo wyznań. Znaczna część powinna zmienić zawód.
Dobrze, że wszystko się dobrze skończyło, autorko :)
W tej sytuacji nie jest to wina dyspozytora. Objawy wskazywały raczej na grypę albo coś podobnego.
Przez te wyznania to czasami myślę, że na prawdę żyjemy w kraju trzeciego świata
Ja dość niedawno zostałam sama w mieszkaniu z racji tego, ze lokatorzy wyjechali na weekend, dopadły mnie wtedy niesamowite bóle miesiączkowe, wymioty i omdlenia, jedno z drugim na zmianę, zadzwoniłam wiec na pogotowie pozbawiona wszelkich środków przeciwbólowych, co usłyszałam po drugiej stronie ? Mogła sie pani przygotować na ból kupując proszki. Tłumaczę, że nawet nie miałam kiedy bo wymioty występują od tygodnia na co pani do mnie : niech pani weźmie taksówkę i przyjedzie. Tłumaczę więc, że nie mam siły wstać z lozka a co dopiero wyjść do taksówki, i ladnie poprosiłam o udzielenie mi pomocy, odpowiedz brzmiała : jednak niech pani sprobuje z ta taksówka, po czym sie rozłączył. No ręce i cycki opadają na pomoc medyczną w naszym kraju...
Wiesz co wybacz zeby pogotowie jeździlo do boli miesiaczkowych i wymiotów u młodej osoby. Od tygodnia trwają? To czemu nie poszłaś do lekarza rodzinnego? Pamietaj ze wzywając karetkę do takiego błahego przypadku odbierasz szanse komuś innemu na ratunek którego on rzeczywiście potrzebuje. Potem sa takie przypadki ze ktos czekal na karetkę zbyt długo i stracił przez to życie. To przez takich ludzi jak ty którzy myślą ze wszystko im sie należy. Brawo dla dyspozytora ze odmówił karetki. Widzisz jednak przezylas nic ci sie nie stalo nie potrzebowalas pomocy ratownictwa medycznego tylko środków przeciwbólowych. No dziewczyno ręce i cycki opadają na takich ludzi jak ty
Kassai, ale wiesz, że omdlenia są dosyć niebezpieczne?
Przestansiemazac@ wiem ze sa tylko ze w nie nie wierze:) moze i jej się robilo slabo ale nie sadze zeby faktycznie mdlała.
kassai098@ - nie żeby coś, ale choroby nie mają honoru i potrafią zaatakować nawet podczas okresu. Omdlenia oraz wymioty jednak są dość niebezpieczne i mogą być objawem czegoś cięższego. ,,Widzisz, jednak przeżyłaś, nic ci się nie stało" to najgorsze podejście, jakie może być. Co jeśli jednak by się coś stało? Kto wtedy będzie winny?
To nie jest tak ze karetkę moze wezwać każdy kto poczuje sie źle. To tak nie działa. To jest ratownictwo medyczne od nagłych przypadków ostrych stanów gdzie jest potrzebna pomoc teraz juz natychmiast. A nie od bóli miesiączkowych bo laska sobie leków nie kupiła. I wymiotów trwających TYDZIEŃ. To jest przypadek dla lekarza rodzinnego nie dla pogotowia
@kassai098 wiem, że bóle miesiączkowe to nie przypadek dla pogotowia, ale uwierz, że zachłyśnięcie się własnymi wymiocinami jest już niebezpieczne, mam problem z krzepliwością, którą leczę, ale nie to nie skutkuje, nie wzywam pogotowia za każdym razem, jednorazowa przypadłość, która naprawdę tego wymagała, gdyby nie skończyło się dobrze jak mogłabym zapobiec uduszeniu sama w mieszkaniu w nowym miejscu gdzie nie znałam nawet sąsiada ?