#vOKgR

Czytając wasze historie postanowiłem podzielić się jedną ze swoich, a mianowicie:
Sytuacja miała miejsce 2 lata temu, jadąc rano do pracy autobusem zauważyłem piękną kobietę, na oko około 25 lat, po wyjściu z autobusu jeszcze chwilę zmierzaliśmy w tę samą stronę, potem nasze drogi się rozchodziły. Sytuacja powtarzała się prawie codziennie, jako że nie jestem śmiałą osobą nic z tym nie robiłem, a podobała mi się nieziemsko.
Po czasie znalazłem dziewczynę na FB, wydawała się jak z bajki, ale wrodzone tchórzostwo nie pozwalało mi na nic innego niż wpatrywanie się w jej zdjęcia godzinami.

W głębi duszy chciałem, żeby wydarzyło się coś, co wymusiłoby na mnie przynajmniej krótką rozmowę z tą niewiastą. Jako że los lubi płatać figle, taka sytuacja w końcu się zdarzyła, a więc:
Ona idzie przede mną jakieś może 2 m, słuchawki w uszach. Wchodzi na przejście dla pieszych, w tym momencie zwróciłem uwagę na kierowcę dojeżdżającego do przejścia, który z wielkim zaangażowaniem wpatrywał się w ekran telefonu. Czasu na reakcję dużo nie było, więc skoczyłem w jej stronę i odepchnąłem ją. Niestety sam nie miałem już czasu na ucieczkę i stało się, poleciałem na maskę, potem na asfalt. To co zrobiła owa "wymarzona dziewczyna" zostanie mi w pamięci na zawsze, jak gdyby nigdy nic spojrzała na mnie, podniosła telefon i odeszła, bez słowa. Po zajściu okazało się, że z poważniejszych obrażeń to złamałem tylko nogę i w sumie nic mi nie będzie. Po cichu z założonym już gipsem, myślałem, że była w szoku i tak dalej, może dowie się, gdzie jestem i podejdzie ze zwykłym "dziękuje", ale jak to bywa, tak się nie stało. Po kilku dniach okazało się, że tym razem to ona znalazła mnie na społecznościówkach, wysłała mi wiadomość, a w niej rachunek za uszkodzony telefon...
Czasami pozory mogą mylić, i to bardzo, szczerze, to gdyby w przyszłości spotkała mnie podobna sytuacja, nie wiem jakbym się zachował. Zrobić to samo czy nie reagować, a po wypadku zebrać telefon i popędzić do najbliższego lombardu? Nie wiem.
misiaapysia Odpowiedz

A ja bym wysłała rachunek za leczenie i za utrudnienia w normalnym funkcjonowaniu

TruskawkowyPudding

I rehabilitację

komiksomaniak

Niestety ale wcale nie musial jej ratować

Nicminiezrobisz

@misiaapysia popieram

Gravity

Jaka suka, zamiast być wdzięczna za uratowanie życia to jeszcze takie coś odwalać xD

Hyrui

Wygląd bardzo często bywa złudny, szkoda, że większość musi się o tym przekonywać w bolesny sposób :D

madhater

@komiksomaniak ciebie też nikt nie musi ratować w razie, gdyby coś się działo i szczerze życzę, żeby tak było.

Mayoko Odpowiedz

Pozwij ją za nie udzielenie pomocy lub wyślij rachunek za leczenie.

AnonimowaKrowa

,,Sytuacja miała miejsce 2 lata temu" :(

Mayoko

Uh tak się przejęłam końcem, że zapomniałam o początku. :< Szkoda.

AnonimowaKrowa

Ja na początku też :(

Morningstar

Spoko spoko, sprawa jeszcze nie jest przedawniona ;) Jakby człowiek był złośliwy, to i po dwóch latach mógłby sprawę założyć.

Lalqa Odpowiedz

Wow.... Przynajmniej wiesz ze nie masz czego żałować.... Szkoda że tak boleśnie się przekonales :(

gitarzystka Odpowiedz

A potem takie półmózgie dziewoje płaczą, że mężczyźni to świnie, bo ją mąż dres-alkoholik bije. Będzie miała to, na co sobie zasłużyła. Nie bój się.

WaginoLaczki

Półmózgie to i tak za dużo powiedziane.

grzejniczek Odpowiedz

Chamstwo pierwsza klasa

Bereniczenka69 Odpowiedz

A co tam, przecież to tylko złamana noga. Ważniejszy jest telefon...

rara Odpowiedz

Zrobić to samo.
Znajdziesz jeszcze 2. połówkę wartą Ciebie :)

medyczna Odpowiedz

Mam nadzieję ze nie jesteś miękką kluchą i nie zapłaciłeś za ten jej durny telefon...

mozarella Odpowiedz

Wyśmiałabym ją.

biszkopts Odpowiedz

gdyby nie to że sytuacja sprzed dwóch lat to powiedziałabym że pewnie przez Ciebie pokemon jej zwiał :D

a tak poważnie to brak słów na jej zachowanie, gdyby nie Ty to mogłaby stracić więcej niż telefon ;)

Zobacz więcej komentarzy (13)
Dodaj anonimowe wyznanie