#4MUxp
Pamiętam, że dwa dni przed egzaminem wpadłem do Maćka z kurtuazyjną wizytą. Gdy już stałem przed drzwiami, zauważyłem przyczepiony do nich skrawek papieru z napisem „Tür”. Jeszcze większe dziwy czekały mnie po przekroczeniu wrót domu mojego kolegi. W każdy możliwym miejscu ponaklejał on karteczki z nazwami przedmiotów, na których zostały one zawieszone. I tak też na żyrandolu przymocowany był papierek z nabazgranym na nim słówkiem „Kronleuchter”, do dywanu spinaczem przyczepiono arkusz z inskrypcją „Teppich”, natomiast z kartki na szafie krzyczał napis „Kleiderschrank”. Dosłownie – każda chyba najmniejsza rzecz w domu Maćka została przez niego „zniemczona”.
Obracając w dłoniach długopis z misternie przytwierdzoną do niego wlepką informującą mnie, że mam do czynienia z przedmiotem zwanym „Kugelschreiber”, nie ukrywając podziwu dla szalonego zaangażowania mojego szkolnego kumpla, rzekłem: „Ziomeczku, widzę, że zależy ci na zaliczeniu tej klasówki...”. W tym momencie do pokoju wtoczył się nieco skonfundowany Lucjusz – otyły jamnik Maćka. Na jego pękatym boku widniała przymocowana taśmą klejącą kartka z napisem „Hund”.
„Stary, nawet nie wiesz jak bardzo...” - mruknął Maciek.
Nawet fajnie napisane. Problem jest taki że cały czas czekałam aż zacznie się akcja. No i się nie zaczęła.
Jak w tym memie:
Co to jest?
Niebieskie światło
I co to robi?
Świeci na niebiesko.
Tak mi się jakoś skojarzyło, fajnie, że kogoś śmieszy. :D
Gdyby historia była prawdziwa, to na karteczkach miałby przede wszystkim rodzajniki, bo te cieżko zapamiętać.
Czemu ciężko? Wystarczy, że będzie się posiłkował rodzajnikiem z języka polskiego i przekształcał na niemiecki np. (to) auto, rodzaj nijaki - das auto.
Chyba dawno nie miałeś do czynienia z niemieckim, Baranku, bo to tak nie działa
Prosty przykład - die Katze
I połowę będzie miał źle, nie wszystko się że sobą pokrywa.
Ojj faktycznie. Ostatni raz do czynienia z niemieckim miałem hmmm 6 lat temu. Trzeba będzie się podszkolić. Dziękuję za uwagi!
Dokładnie to samo miałem napisać :)
powodzenia zycze z np. das Madchen- ta dziewczynka ;)
te rodzajniki sa podstepne wlasnie dlatego, ze nie zawsze sa intuicyjne
poza tym sa tez tabelki z odmiana i inczaej odmienia sie der/die/das a inaczej ein/eine ;)
To das Mädchen można tłumaczyć jako to dziewczę
To prawda, uczyłam się niemieckiego 6 lat i opornie mi szła ta nauka. A rodzajniki to była moja zmora. Pomysł z karteczkami świetny i sama zastanawiam się czy nie zrobić czegoś podobnego u mnie w pokoju, bo całego mieszkania głupio mi obkleic gdyż mieszkam ze współlokatorami :/
Potrzebowalem pare lat aby zapamietac, ze po niemiecku jest "ta mleko".
Deutschlike na youtube ma fajny odcinek jak ułatwić sobie zapamiętywanie rodzajników. Poszukajcie, warto :)
Przecież to całkiem dobry pomysł, naklejać na rzeczach ich nazwy w innym języku. Sama się z tym kiedyś spotkałam w jakimś poradniku internetowym, kiedy szukałam sposobów na lepsze uczenie się języków, zapamiętywanie słówek itd. Tak samo dobrym sposobem jest ponoć ustalenie sobie jakiegoś dnia w tygodniu, w którym rozmawia się wyłącznie w tym języku z wybraną osobą. Ustala się „zakaz” mówienia po polsku i nawet kiedy nie wiesz, jak coś powiedzieć, musisz kombinować. Na przykład, kiedy zapomnisz słowa, dajmy na to, „deska do krojenia”, a chcesz, aby Twój rozmówca Ci ją podał, to lecisz na okrętkę i prosisz go o „przedmiot, na którym kroi się jedzenie” 🤷♀️.
Mój chłopak jest Niemcem i utknęliśmy razem podczas kwarantanny, więc postanowiliśmy zrobić to samo żeby nauczyć się bardziej swoich języków. Po domu ponaklejaliśmy podobne nalepki na meblach, w kuchni i w łazience po polsku i niemiecku. Tylko zrobiliśmy to lepiej i dodaliśmy reż rodzajniki.
Jego rodzice mieli ubaw kiedy próbowali przeczytać ‘pstryczek’.
pstryczek-elektryczek ;)
kojarzy mi sie wlacznik swiatla na scianie, lwacznik np. lampki, czajnika?
Nie rozumiem dlaczego taka metoda jest ekscentryczna? Sama się tak uczę nowego słownictwa i dla mnie osobiście jedna z lepszych metod nauki bo słownictwo masz praktycznie wszędzie :)
Plus tak jak ktoś wcześniej zauważył, rodzajniki w niemieckim to zuo konieczne wiec gdzieś tam na tych kartkach winny być :)
Myślem że na koniec się okaże że pies miał karteczkę na siusiaku i nie mógł się spokojnie załatwić albo coś w tym stylu. A to tylko sposób z Legii Cudzoziemskiej żeby zmusić ludzi do mówienia po francusku.
Miło się czyta ale brakuje anonimowej wstawki :(
Brzmi trochę jak kawał, chociaż pomysł w sumie nienajgorszy.
historia zerżnięta z amerykańskiego The Office
Ale żeby przyklejać kartkę taśmą do psa, to trzeba być podłym
moze do obrozy?
Na psie tasma prawie sie nie trzyma.