#42v0Z

Zacznę od tego, że mam 23 lata i mam chore serce. Mieszkam i utrzymuję się sama, co niby nie powinno być trudne za przeciętną pensję dla jednej osoby. W pracy zawsze uśmiechnięta, spokojna, pomocna i to ja zawsze trzymam zespół w dobrych humorach – normalnie dusza towarzystwa! Zawsze wszyscy chwalą moje samozaparcie do bycia fit, dążenia do celów, bo co dzień do pracy i z powrotem chodzę na pieszo – 3 km w jedną stronę. Jak pytają po co, to mówię, że zbieram na wakacje czy tam coś i w ogóle to spacer nie zaszkodzi, a nawet lekarz zalecił dużo ruchu. Nikt jednak nie zna całej prawdy... Mianowicie po opłaceniu wszystkiego, zrobieniu zapasów jedzonka i kupieniu leków (które są strasznie drogie, ale bez nich może być ze mną źle) po prostu już nie starcza mi na nic. Nieraz musiałam pożyczać, bo nawet na te leki brakło. Tylko po prostu z jednej strony wstyd mi się przyznać, bo boję się reakcji ludzi, że dorosła kobieta, a nie potrafi zarządzać swoim życiem i pieniędzmi. A druga strona medalu to obawa przed współczuciem i robieniem ze mnie ofiary... Jestem sama, więc nawet nie miałam komu się wygadać z moich rozterek :(.
CesarzowaAchaja Odpowiedz

Hej, żadnego wstydu, chyba raczej duma. Duma, że ogarniasz swoje życie i dbasz o siebie jak tylko umiesz. Wstyd wtedy kiedy nic się nie robi. Jesteś bardzo dzielna. Bądź dla siebie dobrą.

didja1 Odpowiedz

Hej. Nie wstydź się. Wiem, ze łatwo się mówi, sama, będąc osobą niepełnosprawną, popłakałam się ze wstydu, gdy poszlam po raz pierwszy po pomoc do MOPS, a to było tylko dofinansowanie do studiów do przekwalifikowania (a potem jeszcze do pieluchomajtek, których potrzebuję, bo mnie lekarze okaleczyli) - ale pomyśl o założeniu subkonta w fundacji do zbierania 1,5% i sprawdź w MOPS i PFRON, czy możesz dostać jakieś dofinansowanie choćby np. do transportu. 6 km codziennie przy chorym sercu to chyba nie jest taka "terapia pierwszego wyboru". Bo rozumiem, ze mieszkasz w miejscu z utrudnionym transportem, skoro 100 zl ns bilet miesięczny to nie jest opcja? A może jakiś program kliniczny, nie każdy to badania podwójne zaślepione, czasem to badania IV fazy albo późnej trzeciej i dostaniesz leki darmo? A może jest jakiś nfz-owy program dla osób z Twoją chorobą? Poszukaj w necie grup wsparcia dla chorych, one często mają dostęp do lekarzy, wiedzą, co gdzie jest dostępne.
Po drugie: czy możesz uchylić rąbka tajemnicy co do tej choroby? Moze kwalifikujesz się już do orzeczenia o niepełnosprawności/niezdolności do pracy, choćby częściowej, wtedy dostaniesz parę groszy renty lub przynajmniej pracodawca dofinansowanie, więc może wynegocjujesz jakąś podwyżkę. Od kiedy chorujesz? Czy to wrodzone, nabyte, powikłanie czegoś?

Frog Odpowiedz

"nie potrafi zarządzać swoim życiem i pieniędzmi"
To absolutnie nie tak.

Dziś byłam w aptece po lek, którego używam rzadko, ale jednak bywa mi potrzebny.
W przeciągu kilku miesięcy cena wzrosła (średnio na rynku) z 25 zł do 65, ponieważ firma ma monopol na produkt, nie ma stosownych tańszych zamienników, więc cóż - jedziemy do góry, ile się da. A przy tym zero refundacji.

(Myślałam, że pani magister policzyła mi to przez pomyłkę dwa razy - no niestety....)

Tak sobie dumam - może udałoby Ci się gdzieś coś dorobić? Nawet drobne korepetycje dla dzieci Twoich znajomych? Opieka nad dzieckiem? Albo doradztwo online (wiem, że coś takiego istnieje - choć na pewno trzeba mieć ukończone kursy i posiadać certyfikaty).
Może jakieś rękodzieło?

Mam nadzieję, że uda Ci się poprawić swoją sytuację finansową - brak funduszy generuje stres, a to jest niekorzystne dla całego organizmu, z sercem na czele.
Trzymaj się dzielnie 💕

Dodaj anonimowe wyznanie