#3zr3x

W podstawówce można powiedzieć, że byłem tym zawsze uśmiechniętym dzieciakiem.Teraz jestem w szkole średniej i wyniszcza mnie każdy dzień, nie wiem ile jeszcze zniosę. Chociaż koledzy mnie w pełni wspierają, tak nauczyciele coraz gorzej mnie traktują i na mnie patrzą. Czuję, że zawiodłem małego siebie.
Dragomir Odpowiedz

Biedaku, jak Ty byś wytrzymał jakby brakło prądu na dwa dni? Pewnie depresja i próby samobójcze. Oczywiście tak samo udane jak większość rzeczy w tym pokoleniu.

Diddl

No tak, przecież depresja nie istnieje, to wymysł XXI wieku, nie? Chłopak pisze, że wyniszcza go każdy dzień, że nauczyciele coraz gorzej go traktują i na niego patrzą, a ty z brakiem prądu na dwa dni wyskakujesz. Nie wiemy co prawda na czym polega to traktowanie coraz gorzej, czy może źle ocenia zachowanie nauczycieli przez depresję, ale to nie znaczy, że należy to bagatelizować i wyśmiewać. A nieudane próby samobójcze to wołanie o pomoc. Jak ktoś rzeczywiście chce popełnić samobójstwo, to zadba o to, żeby nikt go nie odratował.

Autorowi radzę udać się do psychologa/psychiatry. To nie musi być depresja, ale zdrowia psychicznego nie należy bagatelizować.

Dragomir

W innych miejscach spadają bomby i nigdy nie wiesz, czy jak gdzieś wyjdziesz to czy wrócisz albo czy będziesz mieć dokąd wrócić. Ja w wieku nastu lat też byłem "buntownikiem bez powodu", tak jak ten cierpiętnik. Ciekawe co by powiedział, gdyby miał rzeczywiście jakiś powód.

Diddl

No tak, klasyczne ,,Inni mają gorzej!". To że ktoś jest w gorszej sytuacji nie umniejsza czyichś problemów. Depresja to taka choroba, która może dopaść nawet kogoś, kto ma szczęśliwe życie i pozornie zero problemów. A sytuacji autora nie znamy. Nie wiemy jak go traktują nauczyciele, nie wiemy jaką ma sytuację w domu. On nawet mógłby być na zewnątrz nadal ,,uśmiechniętym dzieciakiem", a i tak mieć depresję, bo osoby cierpiące na depresję często maskują ją uśmiechem. Patrz: Robin Williams.

Dragomir

Czyli depresja dziecka, bo ma gorszy telefon niż kolega to taki sam problem jak tragedia tego, któremu zawalił się dom w wyniku wojny. Rozumiem. A poza tobą wszyscy w domu zdrowi?

Notaka

Może mieć depresję na przykład dlatego, że rodzice się kłócą lub czuje się nielubiany w szkole przez kolegów (i nauczycieli – to już sam stwierdził), serio to nie musi być "gorszy telefon".

Dragomir

No pewnie że można mieć depresję. Nawet będąc sławną, bardzo bogatą i uwielbianą przez tłumy gwiazdą. Bo presja sławy tak przytłacza... Nikt im nie broni zejść ze świecznika i żyć jak większość. Nie muszą mieć 8 luksusowych aut, 5 willi i dwóch jachtów. A i tak mają poczucie braku sensu w życiu... Bo tak naprawdę życie ma sens wtedy, gdy robi się coś dobrego dla innych.

Diddl

A gdzie autor wyznania poskarżył się, że jest mu źle, bo ma gorszy telefon od kolegi? Trzeba stracić dom w wyniku wojny, żeby mieć prawo do depresji? To tak nie działa. Depresja to zmiany w chemii mózgu, a nie po prostu zwykły smutek i depresja nie wybiera. Możesz stracić dom i całą rodzinę na wojnie, a depresja cię ominie, a możesz mieć wszystko, szczęśliwe życie, a i tak zachorować na depresję. I Notaka ma rację. Ty serio myślisz że jak sławna osoba cierpiąca na depresję ,,zejdzie ze świecznika" to nagle magicznie w mózgu jej się naprawi i minie depresja? I depresja o sławnej osoby wcale nie musi być związana z presją sławy, tylko być poklosiem dzieciństwa. Robin Williams nie zaznał w dzieciństwie bliskości rodziców, w szkole przeżył piekło. Do tego uzależnienia, a w 2014 (czyli którtko przed jego śmiercią) zdiagnozowano mu chorobę Alzheimera, a po śmierci okazało się, że miał jeszcze demencję z ciałami Lewy'ego. I robił dużo dobrego dla innych. Dbał o to, żeby do każdej produkcji zatrudniono co najmniej 10 bezdomnych, był ambasadorem UNICEF w Wielkiej Brytanii, pomysłodawcą Soccer Aid, z drugą żoną założył organizację filantropijną Windfall Foundation, której celem jest zbieranie pieniędzy na rzecz wielu organizacji charytatywnych, wspierał bank żywności. A mimo to i tak cierpiał na depresję, zapewne wzmaganą niezdiagnozowaną za jego życia demencją z ciałami Lewy'ego. I weź też pod uwagę, że osoba z depresją często nie ma sił w stać z łóżka, więc ,,zrób coś dobrego dla innych, to twoje życie nabierze sensu" ma taki sam sens jak ,,idź pobiegaj, to ci przejdzie".

Dragomir

No dobra, w sumie napisałaś bardzo sensowny komentarz. Muszę przyznać rację, aczkolwiek bardzo niechętnie :)

Diddl

*chorobę Parkinsona tam miało być, nie Alzheimera.

Dodaj anonimowe wyznanie