#3sOqI
Babcia – bardzo miła, opiekuńcza, zawsze uśmiechnięta osoba.
Byłam u niej dwa dni przed śmiercią.
Babcia dalej uśmiechnięta, gadatliwa, opiekuńcza.
Zawsze jak u niej byłam, pytała się mnie, jakie mam oceny itd. Oczywiście 12-latce ze wzorowymi ocenami sprawiało przyjemność opowiadanie o swoich ocenach.
Sobota.
Dzwoni wujek (który z nią mieszkał). Mówi, że babcię zabrała karetka. Od razu jedziemy do szpitala (do szpitala mamy ok.40-50 min samochodem). Jesteśmy prawie na miejscu, a tu dzwoni ciocia, że babci nie udało się uratować. Babcia zmarła.
Przez ok. tydzień płakałam, nic nie jadłam, prawie nie wychodziłam z pokoju.
Nie chodziłam do szkoły, bo wiedziałam, że wszyscy będą zadawać pytania na ten temat.
Pogrzeb.
W dniu pogrzebu od samego rana ja płaczę. Płakałam, bo nie mogłam zrozumieć tego, że tak bardzo bliska osoba jak moja babcia, zmarła.
Jesteśmy na cmentarzu, ciało babci w trumnie...
Tydzień później grób był już zrobiony. Poszliśmy, zapaliliśmy znicz i się pomodliliśmy.
Wtedy popatrzyłam na zdjęcie mojej babci. ONA SIĘ UŚMIECHNĘŁA!
Przez następny tydzień codziennie byłam na cmentarzu i już nie płakałam, tylko uśmiechałam się do niej.
Minęły lata, a ja dalej, będąc na cmentarzu, uśmiecham się do babci z nadzieją, że ona również się uśmiechnie.
Rozumiem, że śmierć ukochanej babci to traumatyczne przeżycie. Ale co do tej historii wniosła informacja o tym, że się dobrze uczyłaś?
"Byłam u niej dwa dni przed śmiercią.
Babcia dalej uśmiechnięta, gadatliwa, opiekuńcza.
Zawsze jak u niej byłam, pytała się mnie, jakie mam oceny itd. Oczywiście 12-latce ze wzorowymi ocenami sprawiało przyjemność opowiadanie o swoich ocenach".
Nakreśla jak wyglądało ich ostatnie spotkanie. O tym że się dobrze uczyła są raptem 2 zdania. Serio to za dużo?
Mnie bardziej uderzyło że nie chodziła do szkoły bo by wszyscy pytali o babcię... A co to ma do rzeczy i kto by usprawiedliwił taki powód nieobecności?
@Dragomir nie chodziło mi o to, że było "dużo" tylko, że zostało przygotowane miejsce na zwrot akcji: "... ale zmieniło się to po śmierci mojej babci", a puentą była jakaś forma przeżycia metafizycznego. Co jest jak najbardziej okej. Zaskoczył mnie tylko ten przeskok
No zmieniło się to, że nie chciała odpowiadać na pytania kolegów i koleżanek, mimo że do tej pory cieszył ją kontakt z nimi, a po śmierci zaczęła go unikać.
Niedlugo bedzie mozna sobie pogadac z nagrobkowym zdjeciem pochowanej osoby.
Przerażające
Bzdury. Nikt nie pojdzie w to. Dużo lepiej sprzedają się nowinki i pierdoły dla żyjących