#3gFCE

Mam 16 lat. Gdy miałam ich 4 zmarła moja mama, ojca nigdy nie poznałam. Wtedy zamieszkałam z moją matką chrzestną, wujkiem i kuzynami (powiedzmy Dagmara i Jarek).

Pierwsze trzy dni były idealne, ciągle pytali czy czegoś mi brak. Po pierwszym tygodniu zaczęło się dziać. Siłą zmusili mnie bym mówiła do nich "mamo" i "tato", bili mnie i grozili. Nie miałam się komu zwierzyć. Przez następne lata było dzień w dzień tak samo, prawie wykończyli mnie psychicznie.

Gdy miałam 11 lat, zaczęły się przełomy. Zaczęłam się ciąć z bezsilności. Sprawa trafiła do sądu, zgłoszona przez moich wspaniałych dziadków, ale nawet nie rozpatrzył tego. Dagmara cały czas się na mnie wyżywała, bałam się zgłosić tego komukolwiek. Pewnego dnia wybuchła kłótnia (Dagmara wylała colę na kanapę i zwaliła wszystko na mnie). Ciotka krzyknęła mi w twarz, że mnie nienawidzi i pobiła mnie rurą od odkurzacza. Powiedziałam to po raz pierwszy dziadkom. Po ciężkiej rozmowie z nimi, ciotka powiedziała mi pierwszy raz w życiu że mnie kocha, lecz od następnego dnia zaczęło się od nowa.

Nigdy nie mogłam mieć niczego nowego (jedyne co miałam to telefon od dziadków który dostałam na urodziny), wszystko dostawałam po Dagmarze albo z Lumpeksu. Nie mogłam spotykać się ze znajomymi. Wszystko ciągnęło się aż do teraz. Mam już zaplanowaną śmierć...
Nawet pewnie nikt się tym nie zainteresuje, nawet wątpię by przyszli na mój pogrzeb...
PanTofelek Odpowiedz

Nie rób tego swoim dziadkom, nie rób tego sobie. Zaplanuj sobie życie, a nie śmierć. Już niedługo nie będziesz musiała być od kogokolwiek zależna i pokierujesz swoim życiem sama, po swojemu. Warto zobaczyć jeszcze tyle rzeczy, poznać tylu ludzi...
Napisz do mnie: pantofelek@interia.com

nisia89

Rowniez moge wesprzec dobrym slowem. Potrzeba Ci przyjaciela. Nie rob tego,autor komentarza ma racje. Wiele dobrego przed Toba. Mnie bila moja mama. Dzis mam z nia dobry kontakt. Daj zyciu szanse. Moj mail : karsowplaystore@gmail.com

Gothic9065 Odpowiedz

Wiesz co? W takich sytuacjach pomyśl o tym, że po prostu gorzej już być nie może, że może być już tylko lepiej. Tysiące dzieci w Polsce przeżywają na co dzień podobne problemy z przemocą, a później dorastają i stają się (chociaż nie zawsze) niesamowitymi ludźmi. Teraz jest ciężko, ale później będziesz już tylko silniejsza, o ile przetrwasz. Właśnie, czy przetrwasz? Nie planuj samobójstwa. To zabrzmi ostro, ale to tchórzostwo. Fajnie jest myśleć o tym, jak twoi oprawcy będą się czuli, kiedy się zabijesz, ale to nie do końca tak działa. Pewnie chciałabyś w ten sposób dać im nauczkę, pokazać im swoje cierpienie, uwolnić się od nich. To twoja decyzja, czy się zabijesz, czy nie, ale pomyśl o tym, co zawsze chciałaś zrobić, o swoich marzeniach. Jeśli jesteś pewna, że chcesz się zabić, to przełóż to na za rok. W ciągu tego roku zaszalej. Zrób wszystko, o czym marzyłaś (nie łamiąc prawa). W końcu, co ci szkodzi? I tak nie masz nic do stracenia. Może znajdziesz jakiś cel w życiu. Dorośnij, stań się człowiekiem sukcesu i spluń im w twarz. Pokaż im, że nie byli w stanie cię złamać, że jesteś od nich silniejsza. Powodzenia!

livanir

Nie każdy staje sie silniejszy.
Osoby planujące samobójstwo nie mają marzeń czzy planów, a jeśli nawet to w nie nie wierzą. Nie każdy jest w stanie sie z tego wyleczyć. Na anonimowych non-stop czytamy historie "byłam bita, ale z tego wyszłam". Tylko ze jest mnóstwo osób które z tego nie potrafią wyjść. Leki czy psychoterapie nie pomagają, a takie słowa jak Twoje sprawiają, ze czujemy sie gorsi i jeszcze mniej potrzebni społeczeństwu. Bez nadziei.
A gorzej zawsze może być. Chrzanie minusy, ale takie słowa mnie niemiłosiernie wkurzają i dobijają. Właśnie przez takie słowa "Po tym staniesz sie silniejsza" przestałam sie leczyć po 7 latach walki, bo nie potrafiłam być.

AkariStyle

Nwm czemu ale w moim przypadku życie ZAWSZE znajduje sposób żeby MI było gorzej...

Gothic9065

Dragoon- A według ciebie miałabym napisać? Mam jej współczuć i błagać ją o to, aby nie popełniała samobójstwa? Mówić jaka jest biedna i utwierdzać ją w przekonaniu, że jej życie jest do bani?
Mój komentarz nie miał podtekstu w stylu "weź przestań się nad sobą użalać", chciałam pokazać jej, że warto zastanowić się nad tym i zobaczyć, że życie może okazać się piękne. To było coś w stylu motywacji, próby pokazania jej, że są inne opcje niż samobójstwo. Poza tym pomyśl o tym, jak twoim zdaniem miałabym zmienić jej życie jednym komentarzem? To oczywiste, że tylko ona może coś zmienić w swoim życiu, a żeby to zrobić, musi walczyć. Wiem, ciężko jest to zrobić, naprawdę ciężko, ale nie może oczekiwać, że nagle jej życie samo się zmieni, a tym bardziej nie powinna zastanawiać się nad samobójstwem.
Nie wiem co bardziej by jej pomogło, czyjaś rada, być może lekko nieudana, czy też obchodzenie się z nią jak z jajkiem? Nie jestem psychologiem, nie wiem czy ma depresję, ale wątpię, żeby zapalenie w niej iskierki nadziei było czymś złym.

VietGook

"To jest jak narodziny, ale na odwrót. Nigdy się nie polepsza, jest coraz gorzej..." ~ Wolne tłumaczenie, Giles Core - No one is ever going to want me.

Gothic9065

"Depresja to choroba, której nie da się wyleczyć ot tak jakimiś tekstami motywacyjnymi"- Po pierwsze, nie masz całkowitej pewności, że ma depresję. To może być np.: załamanie nerwowe, nerwica, nie możesz mieć 100% pewności po jednym wyznaniu. I tak, czytałam o depresji dość dużo, mam na ten temat zdecydowanie większą wiedzę niż reszta moich rówieśników. Dodam, że mam 16 lat (przez co pewnie uznasz mnie za niedojrzałą), tyle samo co autorka. Wiesz mi, napotkałam już wiele osób w moim wieku, które chciały popełnić samobójstwo. No, ale przepraszam bardzo, co miałam im powiedzieć? "No sorry, masz depresję, nic już nie możesz z tym zrobić..."? Napisałaś, że "weź się w garść" musiało tak zdołować autorkę, podczas gdy sama dałaś długi wykład o tym, że się z tego nie wyleczy. Nie wiem czy wizja chodzenia do psychiatry i brania długiej terapii i leków była specjalnie pocieszająca dla autorki. Narzucasz jej, że ma depresję, bo sama tak stwierdziłaś. Dajesz jej wizję na to, że jej życie jest totalnie skończone i bezsensu i zarzucasz mi, złej osobie, że próbuję pokazać jej, że jest przynajmniej jedna osoba, która liczy na to, że poukłada sobie życie. Być może mój komentarz uraził cię, wiem, ten temat jest bardzo delikatny, naprawdę przykro mi, jeśli kogoś skrzywdził, albo trafił w czuły punkt. Czytając to wyznanie miałam wrażenie, że po drugiej stronie komputera siedzi samotna osoba, która potrzebuje wsparcia. Chciałam napisać coś więcej niż tylko "Idź do psychiatry". Nie rozumiem czemu ten naskok na mnie, jako osobę.

Vampire7

Czemu się tak przyczepiliście do tej depresji? Nie wiadomo czy autorka ją ma, a nawet jeżeli tak, to wg Dragoon, nie można jej napisać niczego motywującego? A co mamy napisać? "Masz depresje, nic już Ci nie pomoże, idź się zabij." ? Można też jej napisać, żeby szukała pomocy u specjalistów, ale na 99 % tego nie zrobi, bo pewnie nie ma na to środków i/lub odwagi. Moja przyjaciółka tez szukała darmowej pomocy psychologa jak była nastolatką (miala ojca alkoholika) i nic jej to nie dało, mówiła, że Ci psycholodzy to nawet jej dobrze wysłuchać nie potrafili/nie chcieli. Ja sama miałam myśli samobójcze jak byłam nastolatką, do teraz pewnie mam jakieś problemy ze sobą, możliwe, ze jest to właśnie depresja, ale mimo tego staram się żyć normalnie. Znalazłam miłość, a już niedługo zacznie się moja przygoda z macierzyństwem. Samobójstwo to jest forma bezradności i małej chęci do walki o życie, ale umrzeć można zawsze, a cofnąć podjętej w przypływie emocji decyzje o śmierci już nie...Czy nie lepiej trochę pożyć jeszcze, zobaczyć czy jednak za rok/dwa nie okaże się, ze jest lepiej? Przekonać się, co jest za przysłowiowym rogiem? P.S. Moja przyjaciółka, mimo okropnego dzieciństwa z ojcem alkoholikiem i agresorem, teraz jest wspaniałą kobietą, ma cudownego faceta i dobrą pracę, ale jakby nie patrzeć musiała na to sama zapracować i teraz jest szczęśliwa.

Gothic9065

Piszesz o złym wpływie motywacji, podczas gdy sam ją praktycznie demotywujesz, podkreślając jak bardzo zły jest jej stan. Nie masz absolutnej pewności, że ma depresję, ale pokazujesz jej, że do końca życia będzie się tak czuła, o ile nie pójdzie do psychiatry, na co wiele osób z depresją po prostu nie chce się decydować, albo nie może sobie pozwolić. Zauważyłam też, że zbytnio nad interpretujesz mój pierwszy komentarz. Pisząc "Dorośnij" nie chodziło mi o "weź nie bądź taka dziecinna", możesz to wywnioskować z dalszej części zdania, chodziło mi o dosłowne znaczenie tego słowa. I nie napisałam nigdzie, że to ona jest tchórzem, tylko, że jej decyzja o samobójstwie jest tchórzostwem (choć może faktycznie źle dobrałam słowa w tym fragmencie, za co przepraszam cię autorko). Poza tym pisząc o spełnieniu swoich marzeń nie chodziło mi o zdobywanie gór. Miałam na myśli takie drobne rzeczy, na które nigdy nie mogła sobie pozwolić na przykład z powodu nieśmiałości czy niepewności. To są różne rzeczy, np.: pijama party u koleżanek, albo stanie się odrobinę pewniejszą siebie. To oczywiście przypadkowe przykłady. W ten sposób mogłaby się na chwilę odciąć od problemów, odetchnąć, dać sobie czas. Nawet jeśli ma depresję, to to mogłoby dać jej odrobinę więcej perspektywy na świat, może znalazłaby jakiś niewielki powód, który zmieniłby jej zdanie i pokazał że warto żyć. Gdyby autorka była tak bardzo pewna swojego samobójstwa, to nie napisałaby o tym. Ona w ten sposób woła o pomoc. Ale nie, lepiej napisać jej aby poszła do psychiatry. Skąd wiesz, może to właśnie przez to poczuła się źle? Są osoby, do których pisanie żeby poszła do psychiatry sprawia, że czują się jak wariaci. Być może się mylę, ale nie wziąłeś przypadkiem tego komentarza zbytnio do siebie? Widzisz go jako coś bardzo negatywnego, tak jakbym dosłownie wyśmiała autorkę, podczas gdy ty to wszystko wyczytujesz między wierszami, tak jakbyś widział tylko to, co chciał zobaczyć.

Niezapowiedziana05 Odpowiedz

Ucieknij do dziadków albo do pogotowia opiekuńczego. Muszą Cię przyjąć i nawet jak jakaś baba będzie robiła wymówki to mów twardo że nie wracasz i Cię przyjmą. Weź ze sobą najlepiej kilka najpotężniejszych rzeczy. Gdybyś chciała jeszcze o coś dopytać to pisz :)

BladaChoinka Odpowiedz

Na Twoim miejscu spieprzalabym do dziadkow. Do szkoly mozesz chodzic, wiec po szkole do dziadkow, jak mieszkaha w innej miejscowosci to odkladaj drobniaki na bilet. Jezeli zabieraja pieniadze to kitraj papierkowe (po wymianie jakis drobniakow, ktore tez dobrze schowaj) w telefonie, za tylna klapka albo w etui. Nie ma co sie zabijac, da sie znalezc jakies wyjscie, aby byc u dziadkow.

sumi Odpowiedz

Mam podobnie ale mnie mama napierdala ostatnio próbowała mnie uderzyć jak była u mnie koleżanka powstrzymałam jej tą renke i powiedziałam z jak jeszcze raz chociaż spróbuje świnie na policję i uciekam z domu

amnestia Odpowiedz

Jeny, biedna. Najgorsza jest właśnie taka bezsilność.
Ale spójrz. Do osiemnastki dwa lata. Ogarnij sobie jakąś pracę dorywczą, odłóż trochę hajsu, a jak tylko osiągniesz pełnoletność śmigaj jak najdalej od tej patologii. Łatwo nie będzie, ale wierzę, że sobie poradzisz!
Rodzina zepsuła Ci dużą część życia, nie dawaj im możliwości pozbawić Cię jego reszty. Dasz radę być szczęśliwa. Trzym się! :)

Anonimekkkk1 Odpowiedz

To jest najgorsze co możesz zrobić, nie rób tego ludziom, którzy Cię kochają, mam na myśli Twoich dziadków i przede wszystkim sobie. Już niedługo się usamodzielnisz. Przed Tobą jeszcze całe życie i mimo wszystko może się ułożyć,ale poszukaj pomocy u psychologa i walcz o swoją przyszłość. Naprawdę warto.

sila Odpowiedz

Nowenna Pompejańska, Nowena do św.Rity. poczytaj o tym w internecie, uwierz, sprawdz, a zobaczysz cuda.
Minusy mam wiecie gdzie... ;)

Dominika24 Odpowiedz

Nie planuj samobójstwa jesteś wiele warta dla dziadków jesteś najważniejsza dla mnie też jesteś ważna nie rób tego. Rozumiem że to tylko słowa że jest ci strasznie ciężko ale gdzieś na świecie jest osobą która czeka na ciebie i dla której życie nie ma sensu spróbuj się postawić tym gnojom którzy się nad tobą znęcają ucieknij z domu i tego koszmaru WIERZĘ W CIEBIE !!! SPRAW ŻE CHOCIAŻ JEDNEGO DNIA SIĘ USMIECHNIESZ I BĘDZIE TO TWÓJ NAJLEPSZY DZIEŃ W ŻYCIU

Hyssicara Odpowiedz

Tez mialam zaplanowana smierc i nawet wszystko przygotowane. Czekalam tylko na konkretny dzien zeby nikogo w domu nie bylo ale moja mama zadzwonila w ten dzien i powiedziala, ze moj kuzyn sie powiesil. Chociaz za zycia byl okropny to jednak strasznie go zalowalam. Bylam wsciekla na siebie, ze nie widzialam w jakim jest stanie i ze nawet sie nim nie zainteresowalam. Widzac jak to sie odbilo na wszystkich, nawet na tych ktorzy sie od niego odwrocili, postanowilam odlozyc tabletki i walczyc o zycie. Ucieknij do dziadkow jesli trzeba ale pamietaj, ze nie jestes sama. Poczekaj chociaz tydzien. Co za roznica czy teraz czy za kilka dnito zrobisz. Przynajmniej zobaczysz jak to sie potoczy i dopiero jak to nic nie da, zrobisz co zechcesz. Ale ja na Twoim miejscu sprobowalabym ponownie pojsc do dziadkow. Oni nie wiedza, ze nic sie nie zmienilo i beda sobie wyrzucac ze nic wiecej nie zrobili

Zobacz więcej komentarzy (25)
Dodaj anonimowe wyznanie