#3U89Z

Mój narzeczony zawsze za mocno cisnął nogę na gaz w czasie jazdy samochodem.

Była to niedziela kilka lat temu, wstałam rano, dzieci jeszcze spały, a ja nie mogłam zasnąć, mimo że mogłam sobie na to pozwolić. Zaparzyłam kawę w mieszkaniu, które niedawno kupił mój narzeczony, czuć było jeszcze zapach farby do ścian. Przeglądając na komputerze suknie ślubne próbowałam skontaktować się z przyszłym mężem. Jego praca polegała na wyjazdach, często wracał po 2-3 dniach, zdarzało się też, że wracał codziennie. Tego dnia miał wrócić do domu po 2 dniach nieobecności. Dzwoniłam od rana z jakąś pierdołą, aż w końcu ok. 12 odebrała kobieta, powiedziała "Dzień dobry, z kim rozmawiam?", pomyślałam od razu, że mnie zdradza, więc odpowiedziałam "z jego żoną, a ja z kim rozmawiam?" i wtedy usłyszałam "Z tej strony Malwina z OSP. Pani mąż miał wypadek, znaleźliśmy telefon w samochodzie i dokumenty, przykro mi, ale nie żyje, proszę przyjechać zidentyfikować zwłoki do (miasto oddalone o 500 km). Jechał samochodem marki..." (było więcej szczegółów i się zgadzały, ale nie będę już rozpisywać). Ubrałam dzieci, szłam 3 km do teściów, po drodze myślałam - dlaczego ja? Może to jakaś pomyłka, tyle razy mówiłam, że ma szybko nie jeździć, że może to nie on jechał (samochodem jeździł służbowym jedynym z ok. 20 w firmie bez reklamy firmy, zawsze innym). Płakałam całą drogę, dzieciom nie powiedziałam dlaczego. Kiedy doszłam do teściów próbowali znaleźć numer do firmy, jednak był tylko na infolinię, po prośbach dali nam numer do szefa filii, jednak on nie odbierał. Postanowiliśmy, że jego rodzice pojadą, a ja zostanę z dziećmi u nich.

Moja niedoszła teściowa była jak warzywo, pierwszy raz widziałam ją w takim stanie. Czekając na telefon od nich pierwszy raz od 15 lat zaczęłam się modlić, prosiłam Boga, żeby to nie był on, że to moja wina, bo dzwoniłam co chwilę, pewnie chciał wziąć telefon i dlatego ten wypadek. Kiedy siedziałam w kuchni, otworzyły się drzwi i od progu usłyszałam "a ja jeżdżę i cie szukam"... To był on, wrócił. Jak wszedł, zapytał się "co płaczesz, ktoś umarł?". Siedziałam jak wryta, czułam się jak w programie "Wkręceni". Okazało się, że zatrzymał się w jakieś wiosce u klienta, zostawił telefon i portfel i nawigację w samochodzie, a ktoś mu to ukradł. Opowiedziałam mu o wszystkim, zapytałam dlaczego nie zadzwonił, nie pojechał na policję zgłosić kradzieży. Nie pamiętał numeru do nikogo i nie wiedział gdzie najbliższy komisariat (teraz mąż ma obowiązek znać mój numer na pamięć).
Chłopak, który jechał samochodem był niepełnoletni, ukradł ojcu samochód, podobno był w ośrodku wychowawczym.

Karma podobno wraca, współczuję ojcu straty syna, ale dziękuję Bogu, że to nie był mój już obecny mąż. To był najgorszy i najszczęśliwszy dzień w moim życiu.
Cashmere Odpowiedz

To jakim autem rozbił się chłopak? Ukradł Twojemu narzeczonemu czy swojemu ojcu?

NWP

Swojemu ojcu. Narzeczonemu ukradł tylko nawigacje, portfel (z dokumentami, po których go "zidentyfikowali") i telefon. Różnił się samochodem ojca. A narzeczony wrócił do domu bez dokumentow i całej reszty.

nazwajestzajeta

"samochodem jeździł służbowym jedynym z ok. 20 w firmie bez reklamy firmy, zawsze innym" przeczytaj to zdanie jeszcze raz

JestemKubkiem Odpowiedz

Niepełnoletni chłopak, a Ty przedstawiłaś się Pani z OSP jako żona, później niedoszła teściowa, ale jednak obecny mąż, 3 km pieszo pomimo posiadania telefonu.. coś za dużo się w tej historii nie zgadza.

Wszyscyjestesmyrowni

Skoro ukradł mu dokumenty, mogli wziąć go za starszego

Useyouredisfunction

To z nazywaniem narzeczonego mężem można wytłumaczyć: pisze to z perspektywy lat, kiedyś to był narzeczony i niedoszła teściowa, teraz mąż i teściowa zwykła:p

BlueBlood

Nie wiem, czy historia jest prawdziwa czy zmyślone, ale pewnie trudno ocenić dokładnie wiek osoby, która zginęła w wypadku. Twarz musiała być ubrudzona krwią, brudem.

Erin

Niektórzy nie wyglądają na swój wiek. Ten niepełnoletni chłopak mógł wyglądać na starszego. Dodatkowo nie wiemy w jakim stanie były zwłoki.

szczesciara20

raczej nie ubrudzona tylko okropnie zdeformowana po wypadku.

yookine

Każdy ma inną odporność na stres. Możliwe, że w szoku działała na autopilocie, więc ubrała się i nie myślała o niczym innym tylko szła przed siebie zamiast chociażby wezwać taksówkę, albo zadzwonić do teściów niedoszłych

PurpleLila

O rany mojemu mężowi też jak jeszcze byliśmy przed ślubem zdarzyło się powiedzieć do właścicielki sali o mnie ,,żona'' :D babka nie wiedziała z kim rozmawia, co miała się tłumaczyć foczce, którą wzięła za kochankę że no wie pani, ja jestem narzeczoną, ale nasz slub jest za 100 dni, właśnie wybieram suknie...

Kontow5sekund

Tu autorka wyznania. Skoro macie tyle pytań to stwierdziłam, że na nie odpowiem.
Przedstawiam się jako żona bo po usłyszeniu damskiego głosu od razu pomyślałam, że to kochanka. Uważałam i uważam, że inaczej jak ktoś ma dziewczynę, a inaczej jak ma żonę, gdzie już wkrótce miałam nią zostać. Co do moich teściów to mówiłam do nich mamo, tato, zanim wzięliśmy ślub ponieważ przed ślubem mieliśmy dzieci, a także pisałam to trochę w czasie przeszłym i teraźniejszym. 3 km pieszo.. mieszkam na wsi więc o komunikację miejską czy taksówke to trudno, samochodu czy roweru też nie posiadałam i dzwoniłam do nich, ale nikt nie odbierał (byli na polu, a tam nie zabierają telefonu). Dokumenty.. chyba nie jedna osoba w prawo jazdy czy dowodzie ma zdjęcie ze szkoły średniej tak jak miał mój mąż, a Pani z OSP powiedziała "młody chłopak" na oko po dwudziesce (miał wtedy 24 lata). W tym amoku myśli nie pomyślałam o tym, że przecież ma zdjęcie w dokumentach sprzed 8-7 lat. Chłopak uderzył samochodem w drzewo przy dużej prędkości, prawdopodobnie wpadł w poślizg. Rozpisałabym wszystkie szczegóły, ale limit znaków więc starałam się to skrócić jak tylko możliwe. Zastanawiam się do dzisiaj czemu policja nie sprawdziła najpierw numerów rejestracyjnych i czemu ta Pani ze straży odebrała jego telefon - czy miała takie prawo. Nie mogła do mnie oddzwonić bo mąż, wtedy narzeczony miał blokadę na telefonie. Jeśli nie chcecie to nie musicie wierzyć, co ja przeżyłam to moje i chciałam się tylko z wami tym podzielić.

Tulipan95

Najbardziej nieprzewidywalne scenariusze pisze samo życie, też przeżyłam kilka nieprawdopodobnych historii. Ja Ci wierzę, Autorko. :)

queenB

Kobieta z OSP nie miała takiego prawa, bo wszystkie rzeczy znalezione na miejscu zdarzenia powinny być zabezpieczone przez policję i nie tykane do przyjazdu prokuratora (na miejsce śmiertelnych wypadków zawsze ściągany jest prokurator).

CannabisWhisky Odpowiedz

Brzmi jak scenariusz "Dlaczego ja?", ale jesli to faktycznie prawda, to rzeczywiście fart.

queenB Odpowiedz

Pamiętajcie, nie każdy może zostać powieściopisarzem, trzeba panować nad logiką fabuły :P

Ciasteczkowe2000

Pamiętajcie, nie każdy może zostać komikiem, trzeba panować nad logiką żartu.

anonimu5 Odpowiedz

To się nazywa cud!

Malokreatywnynick

cóż, jak dla mnie ani to ani to. po prostu narzeczony miał pecha, złodziej miał pecha i wyszło nieporozumienie. cud to zbyt mocne słowo

GeddyLee

raczej bajkopisarstwo

Malokreatywnynick

nie zaprzeczam, acz pewności też nie mam

ototo Odpowiedz

dla mnie dziwne jest ze mąż nie znał ani numeru do Ciebie ani do swojej mamy.

Verse Odpowiedz

Jak trwoga to do Boga? Jak ja gardze takimi ludźmi. Jak już masz swoje poglądy to się ich trzymaj.

BKO Odpowiedz

Z tym bogiem to nieźle się bawisz hahahahaha

BellaIza Odpowiedz

Czemu te skur ko wańce usunęły mój komentarz? Coś nie pasuje?
Czyżby to ograniczanie wolności słowa? Chcemy spotkać się w sądzie?
Dawajcie na solo, cwaniaki. Ja robię screeny i zupełnie poważnie - chętnie zasięgnę opinii specjalisty,

lessthan3 Odpowiedz

"Chłopak, który jechał samochodem był niepełnoletni, ukradł ojcu samochód" Autorko, wyjaśnisz co miałaś na myśli?

KaskaDupaska

Nim ukradł samochód ojcu, facetowi autorki podprowadził telefon, nawigacje i portfel z dokumentami.

Zobacz więcej komentarzy (2)
Dodaj anonimowe wyznanie