#3Pj9T

Podczas wakacji nasza szkoła przeszła remont, gdzie między innymi odnowiono salę gimnastyczną i wymieniono stary zużyty parkiet na piękną, nowoczesną posadzkę.

Przyszedł początek września i jak wiadomo z okazji rozpoczęcia nowego roku szkolnego został zorganizowany uroczysty apel, nie gdzie indziej, jak na wspomnianej wcześniej sali. Wszyscy na galowo, pełna elegancja, na drzwiach wejściowych do sali powieszone zostało nawet ogłoszenie, żeby wchodzić tylko w zmienionym obuwiu, jednak jak się okazało to ogłoszenie dotyczyło chyba tylko uczniów, ponieważ jedna z pań nauczycielek postanowiła przyjść w szpilkach. I to nie byle jakich, w życiu nie widziałam tak cienkich obcasów, już z daleka było ją słychać, jak przechadza się szkolnymi korytarzami, zmierzając na miejsce apelu i kompletnie nie przejmując się niczym, wparowała na salę.

Nie wiem z czego dokładnie jest ta podłoga, ale jest dość miękka, a obcasy szanownej pani nauczycielki dosłownie zatapiały się i zostawiały w niej dziury podobne do tych, jakie powstają w rozgrzanym asfalcie. Nie zareagował kompletnie nikt, chociaż widziałam, że parę osób się temu przyglądało, jednak nikt jej nic nie powiedział. Ja też nie, bo jestem tylko zwykłą szarą uczennicą, więc jakoś głupio mi było zwracać uwagę nauczycielce (bądź co bądź młodej i nawet sympatycznej), która ma być dla mnie autorytetem. Nie znam się, może się mylę, bo nie chodzę w takich butach, ale jestem prawie pewna, że doskonale zdawała sobie sprawę z tego, co się dzieje pod jej nogami, a wyglądało to tak, jakby się tym kompletnie nie przejmowała.

W piątek był dzień nauczyciela i cała sytuacja się powtórzyła. Teraz są dziury nie tylko przy wejściu i drabinkach, ale także i przed jedną z bramek i wszędzie tam, gdzie przechodziła. Powiedzcie mi, co trzeba mieć w głowie, żeby robić takie rzeczy i nie dbać o wspólne mienie? To uczniom się każe nosić obuwie z miękką podeszwą pod groźbą uwagi, czy obniżonego zachowania, a pani nauczycielka może beztrosko przechadzać się w szpilkach bez żadnych konsekwencji? Tylko jeszcze kilka takich imprez z udziałem tej pani, a podłoga będzie wyglądać jak sito… A może to ja jestem przewrażliwiona i wszystko jest okay? Zdarzyło się Wam zaobserwować podobne sytuacje?

Dodam tylko (bo może to ważne), że ona praktycznie codziennie chodzi w takich butach i o ile w zwykły dzień nie ma większego problemu (uczy matmy, więc na salę nie zagląda), tak właśnie podczas szkolnych uroczystości jest masakra. U innych nauczycielek, czy też mam dzieci również zdarzają się czasem obcasy, ale nie aż tak cienkie i nie robią aż takich szkód.
asienaebaam Odpowiedz

Moze poza szkołą pogina w trampkach a szpilki to są jej buty na zmianę?

HoustonNaZadupiu Odpowiedz

A ja sie zastanawiam z czego ta podloga w ogole jest i kto to wymyslil, zeby na sali, na ktorej, badz co badz, czesto beda odbywaly sie oficjalne uroczystosci, polozyc podloge z jakiejs ciastoliny...

przekazpodprogowy

Podłoga na sali gimnastycznej jest zaprojektowana tak, żeby wspierać poruszających się na niej uczniów - z tego względu jest lekko sprężysta. W normalnej szkole na czas apelu czy matur na sali gimnastycznej rozkłada się wykładziny - właśnie po to, żeby nie poniszczyć podłogi.

Brokula

A my na ten czas mamy po prostu aulę

przekazpodprogowy

Brokula to miło. Niestety nie każda szkoła ma miejsce i fundusze aby taką aulę mieć.

Venrosa Odpowiedz

Z panią jest coś nie tak. Jakby była normalna, to gdyby nawet zapomniała obuwia na zmianę, zdjęłaby je bez ujmy na honorze. Albo nie ma wyobraźni, albo ma wysoko posuniętą grzybicę czy inny defekt. Szkoła też musi być chyba na "ą-ę", bo jak żyję, nikt by nie zostawił tego bez komentarza. A dyrektorzy chyba by polali sobie tę panią ketchupem i zjedli na drugie śniadanie

SakuraJDM Odpowiedz

U mnie na apele na nowym parkiecie kładli linoleum :D żeby się podłoga nie niszczyła :D

Cotusiedzieje

U nas po 10 latach wciąż się tak robi i świetnie się to spisuje

TwinpeaksReturn Odpowiedz

Może ona ostrzy te szpilki i potem wchodzą w podłogę jak w masło.

GoMiNam Odpowiedz

Punkt pierwszy zasady: Nauczyciel zawsze ma rację.
Punkt drugi zasady: Jak nauczyciel nie ma racji, to patrz punt pierwszy.

Nauczycielowi ujdzie na sucho, a uczniowi albo i rodzicowi nie.
Moje siostry zapomniały śniadania do szkoły, a w sklepiku tylko sałatki / surówki - wege i fit. Moje tego nie zjedzą. Dobra - podrzucę Wam jakieś jagodzianki, czy coś i napoje.
Przyleciałam do szkoły i czekam przy szafkach, przerwa się rozpoczęła, ale czekam cierpliwie, bo nie będę po całej szkole latać, gdyż możemy się minąć.
Pojawiły się moje gwiazdy, to im podaje drugie śniadanie. Mamy dobrą relację, czasem się kłócimy, ale jak to między rodzeństwem. Nie są małymi dziećmi, czternastolatka mnie już przerosła, a dwunastolatce niewiele brakuje. Aby pouczyć moją prywatną młodzież, że mają zjeść wszystko - lekko złapałam za policzek jednej i drugiej.
Ni z gruszki, ni z pietruszki wyrasta mi jakaś nauczycielka, której nigdy wcześniej na żadnym rozpoczęciu i zakończeniu nie widziałam. Zostałam zwyzywana, ponadto: dlaczego ja sprzedaję bez pozwolenia uczniom niezdrową żywność (!), molestuję je, pewnie chciałam wmówić, że mam "małe słodkie kotki w samochodzie". Stoję jak wryta i się patrzę, a baba się produkuje, aby zakończyć, że ona wzywa policję i idziemy do dyrektora.
A ja spokojnie mówię, że się znamy z Młodymi (jak już wyszłam z szoku) i czy mam się wylegitymować, bo rozumiem, że jeśli nawet mamy taki sam adres zameldowania z Młodymi, to przyszłam je porwać i sprzedać do krajów arabskich? Na co moja średnia mówi, że jak mam ją sprzedać to do Azji. Odpowiadam, że spoko.

Tak, musiałam się tłumaczyć dyrektorowi, dlaczego dotykałam po twarzy własne siostry (uratowali mnie wychowawcy młodych, bo akurat znają mnie dość dobrze).

Braks

Policja by cię wylegitymowała i mogła ją ukarać za bezpodstawne wezwanie. Dobrze, że reaguję! Jednak trzeba to robi w granicach zdrowego rozsądku.

DarkPsychopathII

U mnie w szkołach można było na luzie wchodzić do młodszego rodzeństwa czy nawet do nauczycieli w odwiedziny i nikomu nie odwalało. Ta nauczycielka to jakaś walnięta zdrowo.

rebeka13 Odpowiedz

U mnie była podobna sytuacja w gimnazjum. Wymienili w wakacje podłogę w sali gimnastycznej na jakąś taką nowoczesną, no wiecie, taką gładką, śliską i błyszczącą. Tydzień po rozpoczęciu było ślubowanie pierwszaków i szkoła zaprosiła profesjonalnych tancerzy. Jak śmigneli po parkiecie w jedną i w drugą stronę to na podłodze zostały nie tylko czarne kreski po obcasach tancerki, ale i wyżłobienia.

Lucyfereu

U nas był taniec irlandzki...

EzioAuditoreFirenze Odpowiedz

Sytuacja z mojej byłej szkoły
Wyszedlem na chwilę na dwór na przerwie oczywiście nie zmieniając butów (późna wiosna). Wracam do szkoły i jak zawsze stoi osoba dyżurująca no nie chciało mi się udawać że idę zmieniac buty więc poprostu udałem się w stronę klasy. No i pani mnie zatrzymała i oczywiście pyta czemu nie zmieniłem butów no i wywiązała się dłuższą rozmowa w której ode mnie padło pytanie czy pani zmieniła (widziałem że zostawia za sobą piach). Nauczycielka bardzo urażona tym że pytaniem, no bo jak to ktoś jej może zwracać uwagę poszła do dyrektorki. Dyrektorka zrobiła apel na którym poruszyła temat tej nauczycielki (kilka innych też) i ogólnie afera na całą szkołę.

TylerDurden

Tzn. poruszając temat tej nauczycielki, powiedziała, że nauczyciele również mają obowiązek zmieniać buty, tak? Czy zrobiła aferę, że jakiś uczeń miał czelność zwrócić uwagę nauczycielce?

BellaIza Odpowiedz

Co? Dziury po obcasach? Z czego była ta podłoga, z galaretki? Albo może: z czego były te obcasy, z igieł?

kolorowa7 Odpowiedz

W mojej szkole po remoncie sali dyrektor wyprosil nauczycielkę na szpilkach, stała w otwartych drzwiach. Uznał że skoro obowiązuje zakaz to nauczyciele maja być przykładem i pierwsi się do tego zastosować :) pokrecona masz szkole skoro nikt nie reaguje na tak bezczelnie zachowanie.

Zobacz więcej komentarzy (10)
Dodaj anonimowe wyznanie