#3GdWr
Wczoraj przed wyjściem opowiadała mi o czymś, ale jej nie słuchałam bo śpieszyłam się żeby zdążyć na tramwaj. Powiedziałam jej, że opowie mi jak wrócę do domu. Gdy wychodziłam, stanęła za mną w drzwiach i nawet jej pomachałam, czego nigdy nie robiłam. Na pożegnanie.
Wróciłam do domu koło 16 i babci nie było. Rano coś wspominała że będzie po południu wychodzić, więc nie przejęłam się tym. Dopiero koło 19 zaczęłam się zastanawiać czemu dalej jej nie ma. Nie pamiętam dokładnie co działo się później. Przyjechała policja, byłam w szoku. Babcia zginęła w wypadku, przechodząc przez pasy potrącił ją samochód. Nie miała szans.
Nie wiem po co to piszę. Może przez wyrzuty sumienia? Gdybym została chwile dłużej w domu i pogadała z nią, posłuchała, co chciała mi powiedzieć, wszystkie jej czynności przesunęłyby się o kilka minut i tamten kierowca nie wjechałby w nią, bo jej by przecież w tym miejscu jeszcze nie było. Byłaby dopiero chwilę później i przeszłaby spokojnie na drugą stronę. Ale nie zostałam. I teraz już nigdy nie dowiem się, o czym chciała mi powiedzieć...
To jest naturalna rzecz, że się obwiniasz. Ja, po śmierci mojej babci również to robiłam. Nie ma sensu wracać do przeszłości. Może gdyby nie potrącił Jej samochód zachorowałaby i bardzo cierpiała. Tylko się zadręczysz, myśląc co by było gdyby. Najważniejsze jest, że ją kochałaś, a ona Ciebie. Na pewno dałaś Jej dużo szczęścia. Jako osoba wierząca uważam, że kiedyś się spotkacie, to tylko kwesta czasu.
Nie obwiniaj się tym, przecież to nie twoja wina! Co nie zmienia faktu, że powodu babci bardzo mi przykro, współczuje :(
Nie mozesz sie obwiniac o to.Nawet rozmawiajac z nia kilka minut dluzej nie mialabys wymiernego wplywu na jej los.Nie masz takiej mocy...
No właśnie. Jeśli nie ten kierowca, to te kilka minut później mógłby inny potrącić.
Albo ten sam kierowca tylko też miałby opóźnienie
Bardzo Ci współczuję. Wiem, jak to jest stracić babcię. Może nie w taki sposób, ale czuję ten ból. Bądź silna i nie poddawaj się, ale przede wszystkim nie bierz winy na siebie. To nie Ty kierowałaś samochodem.
Przykre... Ale nie rób sobie wyrzutów sumienia. Jeśli to musiałoby się stać to i tak by się stało...
Też tak mam jak coś się stanie. Chciałabym wtedy bardzo cofnąć czas. Jeszcze raz zobaczyć kogoś kogo już nigdy nie zobaczę :(. Współczuję.
Smutna historia ;(
Oczywiście autorka nie powinna się o to obwiniać, takie rzeczy niestety też się zdarzają i nie sposób tego przewidzieć. Chociaż mi osobiście po przeczytaniu ostatniego akapitu przypomniał się film "Efekt motyla", w którym pokazane jest jak diametralnie różnie mogły wyglądać losy bohaterów filmu w wyniku zmiany przebiegu jedynie pojedynczego wydarzenia z ich dzieciństwa ;P
To nie Twoja wina i nie powinieneś myśleć o tym w ten sposób, współczuję:(
Czy tylko ja sie poplakalam?
Zbieg okoliczności. Nie martw się.