#39ir6
Gdy byłam sama w domu, usłyszałam alarm, więc wyszłam zobaczyć co się dzieje. Chwyciłam za broń jaką były grabie i wbiegłam do moich krów, niestety poślizgnęłam się i upadłam twarzą w krowi placek. Nagle ktoś pomógł mi wstać.
Był to kolega mojego brata, który od dawna bardzo mi się podoba... Okazało się, że mój brat zapomniał włączyć jakąś maszynę i wszedł tam z kolegą oraz zapomniał wyłączyć alarmu.
Chłopaki mało nie zesrali się ze śmiechu, a ja zamiast zyskać chłopaka zyskałam ksywkę "gnojek".
Całe wyznanie tylko w cztery zdania! Tak w ogóle przypał życia :D
Stylistycznie tragedia, ale przynajmniej zabawne:)
Ja naliczyłam 7 zdań :v
No bo 7 :F
Może chodziło o akapity
@naTi Faktycznie :) Niedopatrzenie :D
Ja raz wpadłam do tej dziury w wygódce. Nie polecam. Śmierdziało ode mnie tydzień, mimo porządnego szorowania jakie urządziła mi mama 😆😆
Ja bym im coś zrobiła grabiami...
Ja też :p Ale szybciej bym się umyła :D
Nie wiem dlaczego ale zamiast maszyny przeczytałam murzyny
Pozdro gnojku ;D
O losie...wspomnienia wrocily:) to były czasy...:)
gowniana sprawa:/
Miałam podobnie :D z tym, że jako dziecko, rzucałam w brata kulkami z mokrego piasku, czego nie cierpiał, więc kiedyś woła do mnie: "Ej, patrz!", po czym rzucił we mnie kulką z gnoju, która pięknie trafiła w moją twarz :D było to ohydne, ale wspomnienie hardkorowe i w sumie miło je wspominam ;) (jakkolwiek to brzmi :))
Żuczek gnojak :3
Hhhahaha masakra