#35VtE

Odkąd pamiętam zawsze uczyłem się bardzo dobrze, jednak rodzina i nauczyciele zawsze twierdzili, że skoro idzie mi tak dobrze, to może jeszcze lepiej. Zawsze każdy wytykał mi najmniejszy błąd, wpajano mi w szkole (bardzo mocno), że wszystko musi być idealnie zrobione, każde działanie matematyczne, wszystko musi być idealne.
Mimo iż takie napieranie na moją naukę się skończyło już parę lat temu, to do dzisiaj czasem budzę się zlany potem gdy śni mi się, że popełniłem jakiś błąd w liczeniu lub coś źle zrobiłem.
SzklanaLza Odpowiedz

Oto czym kończy się terror dzieci. Rodzice powinni mieć zakaz wpajania dzieciom swoich niespełnionych celów i marzeń.

GoMiNam

Niby taka oczywista oczywistość, ale wielu rodziców twierdzi, że "nie wpaja swoich niespełnionych ambicji / pragnień / marzeń" (czy jak to tam się zwie), "a jedynie nakierowuje dziecko na właściwą drogę".

ZalanySwetr

jest przecie przyslowie: terror dzieci szkodzi w necie

Trynda

Nie zawsze chodzi o niespełnione ambicje, ale dziecko nie zawsze ma chęć do nauki i dla jego dobra trzeba jakoś sprawić, żeby przykładało się do niej. Nie popieram oczywiście zastraszania dzieci, ale to nie jest też takie czarno-białe jak to przedstawiłaś. W takim razie nie wymagajmy od dzieci niczego, ciekawe tylko czym to poskutkuje. Ledwo skończonym gimnazjum oraz brakiem perspektyw na dobrą pracę i zadowalające zarobki?

majer

@Zlanysfetr - babcia mi to cały czas do głowy tłukła.

majer

a pomożesz mi ze znakami diakrytycznymi? ;)

Igraszka Odpowiedz

Do tej pory, gdy mam coś stresującego w życiu, śni mi się, że rozdają klasówki z matmy

GoKillYourself Odpowiedz

moi rodzice też tak na mnie napierali ale odpuścili gdy w 2 klasie gimnazjum miałem kilka dwój na koniec :P

ZalanySwetr

typowy uzytnik tej strony tyle ze starszy o pare lat bo 2 gimnazjum

queenB Odpowiedz

Był taki dzień, kiedy pomyślałam o swoich wszystkich sukcesach: średniej 6.0 z podstawówki, wygranych olimpiadach, ukończonych studiach, rozgrzebanym doktoracie. Pomyślałam o swojej nerwicy w życiu dorosłym, braku umiejętności nawiązywania relacji z rówieśnikami (najlepiej czuję się w relacji uczeń-mistrz, wolę też starszych od siebie facetów, zawsze bujam się /platonicznie/ w swoich szefach). I wreszcie pomyślałam o tym, że i tak nigdy nie zaspokoiłam wygórowanych oczekiwań i naprawdę wysokich standardów moich rodziców. I że nie ma sensu już próbować, bo zbliżam się do 30 i sama nie wiem, czy chciałam takiego życia, czy też bardziej chciałam, żeby wreszcie ktoś był ze mnie dumny i mnie akceptował. Z tym dniem poczułam, że dorosłam, a stało się to bardzo niedawno ;p

truefriends Odpowiedz

Moja mama też zawsze mnie pchała do przodu.
Jakie było jej rozczarowanie kiedy w liceum wypisałam się z bio-chema do mat-fiza.
W 3 klasie nadal namawiała mnie na korepetycje, bo może jednak medycyna kochanie? :)

Bulma5000 Odpowiedz

Ja mam taką mini-traumę przez mamę. Jest osobą strasznie nerwową i wiecznie krzyczy, nawet o jakąś błahostkę, zawsze się tego bałam. Do tego stopnia, że nawet teraz jak na kogoś krzyczy to mnie dalej oblewa irracjonalny strach, a jestem już dawno dorosła :/

Peters Odpowiedz

Jak dziecko nie ma chęci i ambicji to nic nie pomoże. Tu chodzi o to żeby samo chciało dążyć do sukcesu a rodzice go tylko w tym wspierali

HowDeepIsYourLove Odpowiedz

Mam tak samo, moje największe koszmary to te z klasówkami, zagrożeniami, paniami z fizyki, chemii, matmy. Do teraz mam też traumę i nie lubię jak ktoś do mnie mówi po imieniu bez zdrobnienia, lub mnie głośniej woła - od razu słyszę swoją matkę jak budziła mnie do szkoły :/

Sermielonka Odpowiedz

Moje motto : nigdy nie pokazuj na co cię stać bo inni będą tego wymagać.

anvyles Odpowiedz

mialam identycznie:)) kazda lekcja z moja wychowawczynia (uczyla ona polskiego, wiec codziennie z nia mialam zajecia) byla okropna, codziennie slyszalam, ze jestem leniwa, ze sie nie nadaje do niczego, bo nie chcalam brac udzialu w konkursach:)

Zobacz więcej komentarzy (5)
Dodaj anonimowe wyznanie