#2pTqi
Więc kiedy mój dumny rodziciel, który do miejsca zamieszania przyszłej żony ma około 150 km, wyszedł z pociągu, dopadł go niesamowity głód. W głowie włączył się kalkulator, ponieważ w kieszeni tylko 100 zł przeznaczone pierwotnie na pierścionek i BUM! Pomysł jest. Tata wchodzi do jubilera i mówi do ekspedientki: "Proszę o najpiękniejszy pierścionek jaki pani ma, tu mam 100 zł, proszę tylko liczyć się z tym, że za resztę chcę sobie kupić zapiekankę". Kobieta w śmiech i suma summarum nawet mu cenę zniżyła :) Mama zadowolona z pierścionka, a ojciec z zapiekanki.
Romantyzm level master.
Oddajcie minusy
Wkurza mnie jak ktoś mówi na matkę "rodzicielka", to takie whujgórnolotne a jednocześnie takie nieczułe. Ale nazwanie ojca "rodziciel" to już jakiś bohomaz stylistyczny. Jest rodzicem, ale nie rodzicielem.
Ojciec nie jest rodzicielem, prawda, ale poza tym - daj ludziom nazywac rodzicow jak im sie podoba, lol
No pewnie, nawet niech sobie nazywają rodzic 1, rodzic 2. Albo jak chcą. Oni mogą nazywać jak im się podoba, a ja mogę oceniać czy mnie to wkurza czy nie. Poza tym daj ludziom pisać komentarze takie jakie chcą 😜
A mnie wkurzają ludzie, którzy muszą się do czegoś przypieprzyć, bo ich racja jest "najmojsza". (a słowo "matka" też nie jest szczególnie czułe, "mama" - tak, "matka" jest neutralna lub negatywna.)
Ale normalne, natomiast rodzicielka to jakby nie wiem, inkubator. Mnie to wkurza, więc tak nie piszę. A Ciebie wkurza przypieprzanie się, więc się przypieprzasz.
Ale to Ty sie pierwszy czlowieku przypieprzasz do doboru slow innych ludzi. Hipokryta lvl 10000
@Dragomir Ojciec nie jest rodzicielem, bo nie rodził. Myślę że płodziciel mógłby sie spodobać tym, ktorzy na matkę mówią rodzicielka.
Zwróciłem uwagę na nieścisłość (@tramwajowe doprecyzował), i napisałem jak to brzmi dla mnie i że tego nie lubię. To nie było dopieprzanie się, tylko opinia niezgodna z linią wyznania. Po to jest sekcja komentarzy. Hipokryzji tu nie widzę.
Anonimowe
suma suMarum*