#2kY6J

Miałam wtedy może osiem lat... na pobliskim placu zabaw straszyła wtedy grupa "lokalesów" - ludzi bardzo młodych, butnych i okrutnych. Potrafili ot tak bić mniejsze dzieci, dokuczać im, czasami też okradać z dwóch złotych na soczek. Rodzice albo nie dawali wiary, albo nie dawali rady gnojków złapać, ewentualnie sami stanowili mniejszą siłę niż tamta kilkunastoosobowa grupka gówniarzy. Zbiorowo i indywidualnie jakoś nigdy nic grubszego nie udało się zdziałać w tej sprawie. Uciekali, zakrzykiwali co słabszych psychicznie, mieli dobre opinie w szkole, gdy ktoś kto ich znał doniósł, itd...

Moje osiedle leżało bardzo blisko pewnego lubelskiego uniwersytetu, w związku z czym przechodziła przez nie całkiem spora ilość studentów/studentek. Pewnego dnia, gdy poszłam z koleżankami na plac późnym, czerwcowym wieczorem, zostałam pobita przez "kolegów" ze szkoły (ja klasa 1, oni 7). Uciekałam z płaczem do głównej alei osiedla, aż wpadłam na nogi dwóm młodym kobietom, które zapytały mnie co się stało. Przytuliły mnie, wytarły łzy, krew z rozbitego nosa i poczęstowały gumą. Gdy im wyjaśniłam co się stało, jedna z nich poszła do pobliskiego akademika, a po jakimś czasie wróciła z dwoma rosłymi chłopakami i powiedziała, żebym ich zaprowadziła na ten nieszczęsny plac.

Pokazałam im z daleka, kto mnie i koleżanki dręczył. Pani najpierw poszła z nimi porozmawiać, a kiedy i ją zwyzywali i zaczęli w nią rzucać śmieciami, wróciła do nas i poszli tam jej koledzy. Ja i oni wcześniej czekaliśmy za rogiem najbliższego bloku. Nie wiem, co dokładnie się stało, bo tamta pani po prostu powiedziała, że odprowadzi mnie i wkręconą po drodze w to koleżankę do domu i tak też zrobiła, a ja nie miałam powodu, żeby się stawiać. Od tamtej pory tamto towarzystwo więcej na placu się nie pojawiło i nie rozrabiało na osiedlu.

Potem każdej młodej kobiecie i mężczyźnie mówiłam "cześć", bo byłam pewna, że oni wszyscy się znają i są kolegami/koleżankami, a co za tym idzie, i oni znają mnie i wiedzą o co chodzi. Zawsze każdy mi odpowiadał i uśmiechał się do mnie, a ja i koleżanka z tamtej akcji chodziłyśmy dumne jak pawie, bo byłyśmy kumpelami pań studentek :)
GoMiNam Odpowiedz

"Pań studentek" - niby się uśmiechnęłam, ale się staro poczułam.

Mam dużo młodsze siostry. One mają koleżanki. Początkowo koleżanki Młodych mówiły do mnie "Proszę Pani". Udało się po jakimś czasie - mówią mi po imieniu. Trochę to zajęło, ale jak któraś nocuje, to chcą ze mną gadać, opowiadać co się u nich dzieje. To miłe.

pterodaktyyl

Gratuluję sukcesu

lahierba

Jeeeju, aż mi przypomniałaś obóz w trzeciej klasie podstawówki, na którym opiekunką była mama jednego kolegi. Była tam też jego siostra, studentka właśnie, zrobiła na mnie wtedy oszałamiające wrażenie i byłam jej taką fanką, że wszystko chciałam robić z nią :D

Madara Odpowiedz

Super postawa studentów :)

siegamDNA

Bardzo

Niezmieniona Odpowiedz

Kiedyś to 7 młodszych zastraszała, a teraz dzieciaki z młodszych klas starszych w szkole zastraszają 😂

Aliccjaa Odpowiedz

Super dziewczyny z tych studentek 😀

Rafikk222 Odpowiedz

Mam nadzieję że każdy z gówniarzy dostał w durny łeb

Muazombie2 Odpowiedz

Aż ciepło na serduszku :)

Verse Odpowiedz

Genialne

GeddyLee Odpowiedz

Marka gumy miała ogromne znaczenie, jak rozumiem

Backyard

Oj tam, czepiasz się ;)

PotworSpodLozka Odpowiedz

Nie wiem czy zrozumiałam nawias, ale "ja klasa 1, oni 7" brzmi nieprawdopodobnie. Przecież klasy siódme są od tego roku. No chyba, że to celowy zabieg by nazwać tak klasę pierwszą gimnazjum. Albo też ją coś całkiem inaczej zrozumiałam

YurioPlisetsky

A-ale ty wiesz, że 7 klasy już były, prawda?

Ankaaa

Wiesz, że gimnazja były stosunkowo krótko i wcześniej też było 8 klas? ;)

PotworSpodLozka

O kurde, wypadło mi to z głowy całkowicie, miałam wrażenie, że historia wydarzyła się nie tak dawno temu. Przepraszam, więcej nie będę :P

Ankaaa

To nie musiało być w sumie aż tak dawno. Autorka spokojnie może być jeszcze przed trzydziestką :D

Ankaaa

@medlowe Owszem, ostatni rocznik starej podstawówki powinien mieć teraz jakieś 33 lata, ale autorka była 6 lat młodsza od "kolegów" z siódmej klasy, więc jeśli oni byliby właśnie tym ostatnim rocznikiem, to autorka miałaby 27 lat ;)

Dodaj anonimowe wyznanie