#2kY6J
Moje osiedle leżało bardzo blisko pewnego lubelskiego uniwersytetu, w związku z czym przechodziła przez nie całkiem spora ilość studentów/studentek. Pewnego dnia, gdy poszłam z koleżankami na plac późnym, czerwcowym wieczorem, zostałam pobita przez "kolegów" ze szkoły (ja klasa 1, oni 7). Uciekałam z płaczem do głównej alei osiedla, aż wpadłam na nogi dwóm młodym kobietom, które zapytały mnie co się stało. Przytuliły mnie, wytarły łzy, krew z rozbitego nosa i poczęstowały gumą. Gdy im wyjaśniłam co się stało, jedna z nich poszła do pobliskiego akademika, a po jakimś czasie wróciła z dwoma rosłymi chłopakami i powiedziała, żebym ich zaprowadziła na ten nieszczęsny plac.
Pokazałam im z daleka, kto mnie i koleżanki dręczył. Pani najpierw poszła z nimi porozmawiać, a kiedy i ją zwyzywali i zaczęli w nią rzucać śmieciami, wróciła do nas i poszli tam jej koledzy. Ja i oni wcześniej czekaliśmy za rogiem najbliższego bloku. Nie wiem, co dokładnie się stało, bo tamta pani po prostu powiedziała, że odprowadzi mnie i wkręconą po drodze w to koleżankę do domu i tak też zrobiła, a ja nie miałam powodu, żeby się stawiać. Od tamtej pory tamto towarzystwo więcej na placu się nie pojawiło i nie rozrabiało na osiedlu.
Potem każdej młodej kobiecie i mężczyźnie mówiłam "cześć", bo byłam pewna, że oni wszyscy się znają i są kolegami/koleżankami, a co za tym idzie, i oni znają mnie i wiedzą o co chodzi. Zawsze każdy mi odpowiadał i uśmiechał się do mnie, a ja i koleżanka z tamtej akcji chodziłyśmy dumne jak pawie, bo byłyśmy kumpelami pań studentek :)
"Pań studentek" - niby się uśmiechnęłam, ale się staro poczułam.
Mam dużo młodsze siostry. One mają koleżanki. Początkowo koleżanki Młodych mówiły do mnie "Proszę Pani". Udało się po jakimś czasie - mówią mi po imieniu. Trochę to zajęło, ale jak któraś nocuje, to chcą ze mną gadać, opowiadać co się u nich dzieje. To miłe.
Gratuluję sukcesu
Jeeeju, aż mi przypomniałaś obóz w trzeciej klasie podstawówki, na którym opiekunką była mama jednego kolegi. Była tam też jego siostra, studentka właśnie, zrobiła na mnie wtedy oszałamiające wrażenie i byłam jej taką fanką, że wszystko chciałam robić z nią :D
Super postawa studentów :)
Bardzo
Kiedyś to 7 młodszych zastraszała, a teraz dzieciaki z młodszych klas starszych w szkole zastraszają 😂
Super dziewczyny z tych studentek 😀
Mam nadzieję że każdy z gówniarzy dostał w durny łeb
Aż ciepło na serduszku :)
Genialne
Marka gumy miała ogromne znaczenie, jak rozumiem
Oj tam, czepiasz się ;)
Nie wiem czy zrozumiałam nawias, ale "ja klasa 1, oni 7" brzmi nieprawdopodobnie. Przecież klasy siódme są od tego roku. No chyba, że to celowy zabieg by nazwać tak klasę pierwszą gimnazjum. Albo też ją coś całkiem inaczej zrozumiałam
A-ale ty wiesz, że 7 klasy już były, prawda?
Wiesz, że gimnazja były stosunkowo krótko i wcześniej też było 8 klas? ;)
O kurde, wypadło mi to z głowy całkowicie, miałam wrażenie, że historia wydarzyła się nie tak dawno temu. Przepraszam, więcej nie będę :P
To nie musiało być w sumie aż tak dawno. Autorka spokojnie może być jeszcze przed trzydziestką :D
@medlowe Owszem, ostatni rocznik starej podstawówki powinien mieć teraz jakieś 33 lata, ale autorka była 6 lat młodsza od "kolegów" z siódmej klasy, więc jeśli oni byliby właśnie tym ostatnim rocznikiem, to autorka miałaby 27 lat ;)