#2ZNnh
Mi trafił się posiadacz małego pieska. Dupelka. Dupelek sam w sobie bardzo sympatyczny, ale miał jedną usterkę - zdarzało mu się, i to dość często, postawić klocka na klatce schodowej. Być może to z emocji, a być może właściciel zbyt długo zwlekał z wyprowadzaniem swojego pupila. Mniejsza o to.
Właściciel dupelka najwyraźniej uważał, że on nie będzie zajmował się sprzątaniem po własnym psie i po prostu psie gówienko zostawił tam, gdzie zostało ono hmmm... uformowane. Nic nie dawały prośby sąsiadów, a nawet pismo od administracji. Facet, który z natury był wybitnie niesympatycznym gburem, wypierał się, że to nie jego pies tak fajda i wręcz prowokacyjnie kazał sobie udowodnić, że tajemnicze gówienka to dzieła jego kochanego dupla (pomijając fakt, że nieraz złapany został na gorącym uczynku...)
Gdzieś tak w październiku, supermarkety postanowiły przypomnieć, że zbliżają się święta. Mój współlokator stwierdził, że to dobra okazja, aby rozprawić się z upierdliwym sąsiadem. Trzeba było jednak nieco poświęcenia. Maciek (gość, z którym wynajmowałem mieszkanie) nie bał się jednak brudnej roboty...
Nadeszła wigilia. Do drzwi właściciela pieska ktoś zadzwonił dzwonkiem. Facet naciągnął na siebie szlafrok i leniwym krokiem powlókł się do drzwi. Kiedy je otworzył, okazało się, że za wrotami nie czeka na niego żaden gość. Za to na wycieraczce leżą dwa, ślicznie zapakowane prezenty.
Nie widziałem jego miny, gdy prezenty otworzył. A bardzo żałuję. W jednym z pudełek była dorodna kość raz pełna torba psich kąsków - upominek dla dupelka. Natomiast w drugiej, znacznie większej i zdecydowanie cięższej, sąsiad znalazł ok. 8 kg psich odchodów, które Maciek skrupulatnie, od ostatnich miesięcy zbierał i wrzucał do dużego worka ukrytego w krzakach za osiedlowym śmietnikiem. Na samym czubku tej piramidy z psiego guana, zatknięta była pocztówka ze szczerymi życzeniami od sąsiadów (wszyscy się podpisali!).
Maciek odwalił kawał dobrej roboty i zasłużył na order wzorowego lokatora. Nagle bowiem problem zafajdanego korytarza zniknął, a sąsiad przeszedł nieoczekiwaną przemianę.
To może taki efekt tej "terapii szokowej", ale teraz facet do wszystkich się uśmiecha, kłania się, a ostatnio widziałem jak wyrzuca śmieci staruszce mieszkającej na jego piętrze. Innym razem wygonił ponoć z klatki jakiegoś sebixa mażącego flamastrem po ścianach. Kto by pomyślał, że psia kupa w dużej ilości zdziała takie cuda.;)
Ja bym napisał raczej, że Maciek odwalił kupę dobrej roboty :)
A w tym przypadku to Dupelek odwalił kupę :D
Kupa czyni cuda
Czy imię psa zostało zmienione? Jeszcze się dowie, ze jego dobre psie imię zostało zszargane i zechce wystapić o odszkodowanie...
Czuję się staro... Nikt nie skojarzył, że Dupelek to żaden wymysł autora a fragment kabaretu.
No ja sobie aż włączyłam dzięki temu komentarzowi :) ten kabaret i nawet go juz kiedyś widziałam chyba, bo kojarzyłam troszkę. W każdym razie świetny, dzięki anonimowym czuje sie bogatsza w dawke dobrego humoru nieporównywalna z niektórymi obecnymi kabaretami niestety. :)
Te Dupelki maja cos w sobie :D
A ja myslalam ze Dupel to po prostu pudel tylko d i p zamienione
Jeszcze był Jajnik i Sweter, a na końcu: a pieees ? a pies ci mordę lizał...
Sama nazywam wiele rzeczy Dupelkiem, ale wzięło mi się to z Norsemena :D
Najbardziej w całej tej historii bawi mnie imie tego psa😂 Współczuje Ci, dupelku! Ciekawe, co natchnęło właściciela do nadania Ci tak oryginalnego imienia😉
Dupelek mnie rozwalił! W życiu bu mi do głowy nie przyszło żeby tak pudelka nazwać :)
Może pies Dupelek stanie się kolejnym klasykiem anonimowych :D
Osobiście nie sądzę, że to imię, a pseudonim nadany przez sąsiadów... Zresztą, gdyby to było imię - pisane byłoby z wielkiej litery, a nie jest ;)
Dupelek to określenie na "pudelek" ze starego kabaretu. Skecz pt. "Sęk"
Nie oglądam kabaretów. Czyli tak czy inaczej - jest to pseudonim, jak napisałam ;)
"Dupelek" - pudelek, to pies z kabaretu "Dudek" -, o dwóch Żydach,..
Jaki poświęcenie! :D
Ps. Wie ktoś czemu dzisiaj nie było jeszcze żadnego wyznania? Wolne mają czy co? O.o
Tak sobie pomyślałem, że "złapany na gorącym uczynku" w tym wypadku ma podwójne znaczenie...
Czy tylko ja w połowie historii myślałam,że Maciek narobi na wycieraczkę ?
Co dajesz to wraca ;)
Miałam kiedyś psychicznego sąsiada, co nienawidził psy. Raz nazbierał jakieś kupy z dworu i porozrzucał na klatce schodowej, (został na tym przyłapany) a potem zrzucał wine na mojego psa.