#2IFDE

Mamy już z żoną dwójkę dzieci i jesteśmy ze sobą od lat, ale pobraliśmy się dopiero miesiąc temu. Cieszyłem się, że pojedziemy w tygodniową podróż poślubną, będziemy mieli czas tylko dla siebie i "odpoczniemy" trochę od domowych spraw i dzieciaków. Moja żona 4 dni spędziła w sklepach, kupując ciuchy i pierdoły dla dzieciaków i do domu.
Alighted Odpowiedz

Nieźle. Ja jem kanapkę.

Ps: Z serem i pomidorem. 10/10

LaczkiZDupy

Zazdro, ja na śniadanie wypiłam tylko kawę :D

ZielonaPigwa

Narobiłaś/eś mi smaka, ide po kanapke i herbatkę 😊😋

mefretetes

@Alighted zazdro. ja wszystko zwracam.

Kurina3

Ale z jakim serem?

malinowalejdi

Pomidory o tej porze roku są bardzo wodniste i zupełnie bez smaku. Najpyszniejsze zerwane prosto z krzaczka :-)

boboludek

No, a ja nic nie jem, bo jestem chora i nie mogę wstać. Chce Twoją kanapkę.

OPeruit Odpowiedz

To weź rusz tyłek i też coś im kup, lub potowarzysz żonie, lub wyperswaduj jej, że to cię nudzi i chciałbyś porobić coś innego, zamiast żalić się tutaj

Lezepodkoldro Odpowiedz

To może kup szampana, zapal świeczki, przygotuj romantyczną kąpiel, cokolwiek!

JestemNumeremCztery Odpowiedz

Aha, no i co?

mefretetes Odpowiedz

to straszne..

boboludek Odpowiedz

Twoja żona postąpiła bardzo nieładnie. Nie mogłeś jej powiedzieć, żeby się opamiętała?

noddam Odpowiedz

Cóż za totalny brak zrozumienia wśród komentujących. Człowiek wyjeżdża by od domu odpocząć, robi ten magiczny miesiąc miodowy (w tym wypadku tydzień) i nie może go spędzić z ukochaną osobą bo ... niestety, matka natura żonę zmieniła w matkę. To powszechnie wiadome, że gdy dzieci się pojawiają, to cała miłość żony do męża zostaje przetransferowana na dzieci, a mąż jest tam tylko po to by pomagać i pieniądze przynosić.

noddam

Możesz nie lubić mojego podejścia ale jest one oparte na faktach. Tak nas natura stworzyła i mimo, że jestem facetem i chciałbym by moja kobieta kochała mnie po wsze czasy, to wiem, że gdy dzieci się pojawią to jej miłość przeniesie się na nie. To jest po prostu świadomość.

noddam

Możecie mieć głowy napompowane lewackim podejściem o równouprawnieniu, ale nie ma czegoś takiego jak równość między kobietą i mężczyzną bo to wynika z różnic biologicznych. Wy macie pochwę i rodzicie dzieci, my mamy penisa i dzieci płodzimy. Wy biologicznie zajmujecie się wychowaniem potomstwa dlatego w trakcie ciąży rosną wam gruczoły mlekowe i rozwija się instynkt macierzyński, a my faceci mamy wrodzoną siłę i odporność, która historycznie pozwalała nam na zdobywanie pokarmu i zapewnienie bezpieczeństwa potomstwu. To, że tego nie akceptujesz, nie zmienia faktu, że tak właśnie jest. Czekam na minusy, wszak większość komentujących to "wyzwolone kobiety", których wyzwolenie opiera się na fałszywej równości, wszak wszyscy jesteśmy ludźmi, a to znaczy automatycznie równość płci?

noddam

Tak samo, jak zderzam się z ludźmi twierdzącymi, że każde życie jest ważne i wszyscy jesteśmy równi. Nie można postawić znaku równości między żebrakiem a np. ważnym biznesmenem. Bo od koniec życia tego pierwszego nic nie zmieni, jedynie zniknie jedna dusza, która gospodarczo dawała podaż na jabola raz na dzień i społecznie dawała towarzystwo kolegom żulom, a po drugiej stronie mamy biznesmena od którego życia zależy zatrudnienie dla tysiąca ludzi (zakładając, że jest on właścicielem fabryki), a społecznie potrzebuje go rodzina. Gdy go zabraknie, to potencjalnie tysiąc osób znajdzie się na bruku, a to pociągnie kolejne konsekwencje. Więc jasne, biologicznie wszyscy jesteśmy ludźmi, w tym jesteśmy równi, ale każdy inny aspekt życia nas różni i nie można powiedzieć, że każde życie jest tak samo ważne. Jeśli na tej płaszczyźnie zrozumiemy, że nie ma czegoś takiego jak równość, to w takim razie jesteśmy w stanie dostrzec fakt, że nie ma równości między płciami, bo są konkretne role społeczne, które dana płeć spełnia i choćbym był wyjątkowo wrażliwym facetem, to nigdy nie będę kobietą bo nie mam odpowiedniego przysposobienia biologicznego w tej sferze.

noddam

A i Gornat większość kobiet tak ma, a jedynie część tak nie ma i taką formę powinnaś przyjąć, nie przez pryzmat tego jak sama myślisz, a przez pryzmat tego jak jest.

noddam

Nie widzę zaprzeczenia w tym, że ludzie się od siebie różnią, tak jak i płcie się od siebie różnią. To nie jest zaprzeczenie tylko potwierdzenie.
To, że kobiety teraz pracują jest przekleństwem. Zapewne zrozumiesz mnie źle dlatego muszę rozwinąć tę myśl. Nie chodzi mi o to, że kobieta ma siedzieć w domu i nie może pracować. Chodzi mi o to, że powinny być warunki gospodarcze, gdzie jedno z rodziców, niezależnie od płci, może pozostać w domu, aby zająć się potomstwem. Kobiety naturalnie są lepiej uwarunkowane do tych celów, gdyż mają wrodzony instynkt macierzyński, który uaktywnia się po narodzinach dziecka. Jasne, niekiedy natura nie zadziała tak jak należy i wówczas dochodzi do sytuacji, które opisujesz, gdy kobieta chce "wrócić do normalnego życia". Jeśli tego chce, powinna, ale dziecko potrzebuje rodzica by je wychowywał, a nie obcej osoby (opiekunki, niani). W takim razie, powinniśmy dążyć do sytuacji, gdzie jeden rodzic zarabia na tyle dużo, aby drugi nie musiał chodzić do pracy i mógł skupić się na obowiązkach wynikających z posiadania potomstwa - ponownie, nie musi to być kobieta. Ale niestety, jest to bardzo trudne do osiągnięcia, a wynika to właśnie niestety z dążeń do równouprawnienia płci. Można to porównać do sytuacji jaka miała miejsce po wojnie secesyjnej, gdy nagle uwolniono 4 miliony ludzi. Uwolnienie nastąpiło gwałtownie i rynek nie miał czasu dostosować się do nowej sytuacji, przez co wolni czarnoskórzy amerykanie byli skazani na bezrobocie. Wielu generałów konfederacji miało lepszy plan na przyszłość Ameryki i gdyby doszło do ich zwycięstwa, być może USA wyglądałaby dziś inaczej - ich koncepcja zakładała stopniowe uwalnianie niewolników co pozwoliłoby rynkowi dostosować się. Podobnie było z prawami kobiet, które wywalczyły sobie możliwość podjęcia pracy. Ich nagłe pojawienie się na rynku pracy spowodowało gwałtowny spadek płacy. Skoro na rynku pojawiło się dwa razy więcej rąk do pracy, to można płacić im dwa razy mniej.

noddam

W ten sposób doszliśmy do sytuacji, gdzie oboje rodziców musi pracować, a suma zdobytych przez nich pieniędzy jest równa temu co wcześniej zarabiało jedno z nich. I po co nam to było? Jaka jest frajda z tego, że chodzisz do pracy 8-10 godzin dziennie, 5-6 dni w tygodniu, przez 40 lat. Nie widzisz swojego dziecka, gdy dorasta. Z mężem widujesz się przy śniadaniu i po obiedzie lub nawet późnym wieczorem. Ze zmęczenia dochodzi do spięć i kłótni, na wszystko to patrzą dzieci, które widzą swoich rodziców w nerwach i wychowują się w przekonaniu, że tak własnie wyglądać będzie ich przyszłość.
Nie zawsze tak było i wierz mi, jeśli moja żona (która jest bardzo ambitna i tak jak Ty, chce się realizować zawodowo) będzie zarabiała tyle by samodzielnie utrzymać dom, wówczas ja zrezygnuję z pracy by zająć się przyszłym potomstwem. Już to ustaliliśmy i tak się stanie.

Jeszcze chciałbym dodać jedną rzecz do kwestii walki o równości płci. Ja nie uważam, że mężczyźni są lepsi od kobiet i stąd ta nierówność. Płcie różnią się od siebie. W pewnych sferach kobiety mają znaczącą przewagę nad mężczyznami, a w innych ustępują im miejsca. Jasne zdarzają się przypadki kobiet, które są obdarzone silnymi cechami charakterystycznymi dla mężczyzn i odwrotnie, ale to są odstępstwa od reguły na których nie możemy budować twierdzenia, że "wszyscy jesteśmy równi".

YaYaMiOmaTe Odpowiedz

Cóż, dziwi mnie, że się dziwisz :) Twoje zadanie jako mężczyzna jest skończone przecież. Teraz jesteś tylko facetem...

xsimon Odpowiedz

Instynkt, ciesz się że nie przesiedziała tygodnia w kuchni 😂

malinowalejdi

Błyskotliwe, nie ma co.

Dodaj anonimowe wyznanie