Mój młodszy brat podczas kiedy tata się nim opiekował, chciał pobawić się resorakami w „tor przeszkód”. Małemu do głowy by nie wpadł tak durny pomysł, ale ojciec stwierdził, że urozmaici mu zabawę i pojechał z młodym do sklepu po 5 kg mąki, a potem rozsypał to na kafelkach w salonie – mąka służyła jako piasek z torów wyścigowych... Zbrodnia prawie doskonała, tylko w wielkim salonie rozsypywana mąka osiadła na parapetach, szafkach, w fugach od kafelek... i ojciec nie był sam w stanie tego posprzątać, więc ślady zbrodni zostały. Jednak nikt nie wiedział skąd to się tam wzięło, a młody milczał, bo to taki „męski sekret”.
Tata przyznał się dopiero kilku latach co się tak naprawdę stało, kiedy na wigilię oglądaliśmy jakieś rodzinne filmiki z kamery podłączonej do TV i jeden z nich przestawiał 5-letniego wówczas brata, całego białego, z autkami w mące :)
Dodaj anonimowe wyznanie
Kiedyś pracowąłem w hurtowni. Jakiś dzieciak wlazł między regały, rozerwał kilkadziesiąt opakowań mąki i zrobił sobie tam piaskownicę.
No właśnie ten pomysł wygląda na taki, który by mógł przyjść tylko do głowy dziecka i to nie każdego.