#2CRct
Tydzień temu w Krakowie X po skończonych zakupach pomaszerowała na przystanek autobusowy. Obładowana siatkami z niechęcią czekała na pojazd. Towarzyszyła jej mała suczka. Jak wiadomo, psy mogą jeździć w komunikacji miejskiej z założonym kagańcem, sunia taki posiadała na pyszczku. Autobus podjechał na przystanek. Pełno ludzi w środku, ogólny gwar. X jako ostatnia wsiada do pojazdu wraz z "kilkoma" rzeczami i psem. Drzwi się zamykają. Zamknęły się w momencie, kiedy pies był w połowie wejścia do pojazdu. X krzyczy do kierowcy, że ma szybko otworzyć drzwi, bo przytrzasnął psa. Kierowca się śmieje i dopiero po ok. 20 metrach zatrzymuje się i otwiera drzwi. Sunia ma widoczny ślad na bokach ciała, od ciężaru drzwi. Ludzie w autobusie zaczęli kierowcy zwracać uwagę na jego zachowanie, ale ten miał te uwagi głęboko w poważaniu. Drzwi do końca przystanku, na którym X wysiadała, nie zostały zamknięte, a kierowca jechał inną drogą, i specjalnie manewrował tak, aby albo X, albo psu coś się stało. Koniec kursu. X wysiada już z pojazdu, przy czym nie odmawia sobie kilku obelgi w stronę tego kierowcy. Ludzie również oburzeni całą sytuacją popierają X. Reakcja kierowcy? Wpadł w śmiech i kazał "spadać stąd temu kundlowi".
Sunia po obdukcji weterynaryjnej ma stwierdzone połamanie żeber i krwiaki podskórne. Kierowco, ciekawe, czy będziesz się tak śmiał, jak zostaniesz wyrzucony z pracy.
Z całego serca życzę kierowcy, żeby ktoś jego tak przymkną w drzwiach
Nic by mu się nie stało, to człowiek.
Jak dla mnie - najlepiej ciężka brama garazowa
NIE W WINDZIE !!! Bo dla psa to taki nacisk jak winda a dla człowieka to drzwi nic nie zrobią
Bez spinki ... ChodZiło mi po prostu o to, żeby kierowca w doznał takiego bólu jak ten pies.
A nie lepiej wiekiem od trumny go przystrzasnąć?
A nie lepiej żeby mu łeb prztrzasnęły drzwi pancerne zamykane przeciągiem?😁😁😁
Moją siostrą jak wsiadała do autobusu szkolngo to jej kierowca plecak drzwiami przystrzasnął i tak jechała z pięć minut nie mogąc się ruszyć z miejsca
Ale w ten sposób żeby przed wejsciem się wywalił i żeby akurat szyję mu przytrzasnęło....
Kierowcy komunikacji publicznej są badani pod kątem zdrowia psychicznego, więc zastanawiam sie jakmim cudem uchował sie im piękny przykład psychopaty/ sadysty.
Powiem tak, sama pracowałam w firmie transportowej w biurze. Nasi kierowcy po prostu zamiast na badania, mieli znajomego, któremu dawali "mały prezent" i tyle. To samo z lekarzami, okulistą... A chlopaki jeździli z ludźmi po całej Europie.
Nieźle udawał ;)
Znam tramwajarza który, jeździ kilkadziesiąt lat. Na badaniach, gdy lekarz widzi taki staż pracy to co ma nie przystęplować. Jeszcze często sam doktor, też od lat ten sam "zakładowy" A pan tramwajarz jest po rozwodzie bo nad żoną się znęcał, ze dwa razy w szpitalu była.
Jak tak można? Jak można być takim zwyrolcem. Życzę potworowi (bo człowiekiem go nazwać nie można) żeby miał też tak połamane żebra.
A co do kierowcy - straszny cham! Na miejscu koleżanki zgłosiłabym to do sądu.
Końcówka pozwala twierdzić, że zgłosiła. Oby!
Nie chce mi się wierzyć, że facet ryzykował wylanie z pracy (całkiem nieźle płatnej), bo nie lubi psów. Poza tym w mpk otwarte drzwi? Serio? Nawet nie wiem czy to nie jest jakieś wykroczenie. Przecież ten człowiek naraził życie ludzi. Po policję się dzwoni, a nie jakies skargi.
I jeszcze. Zmienił sobie trasę tak o? Ludzie. Jak coś wymyślacie to róbcie to tak, by było wiarygodne.
Moja babcia tez miala taka sytuacje. Pod koniec zimy gdy juz zamiast bialego puchu zostala chlupa, zblizal sie przystanek, wszystko OK nacisnela przycisk do otwarcia drzwi. Zatrzymal sie, wiec wysiadamy, w polowie drugiego schodka kierowca ruszyl pelna para... Noga niestety zlamana, ale kierowca po pewnym czasie spotkany- zgnojony. Lecz watpie zeby go to obeszlo
Co za skur...... z tego kierowcy -.-
Tak trudno mi uwierzyć, że autobus który ma wyznaczony kurs zmienia sobie tak po prostu drogę bo jakaś pasażerka jedna z tysiąca weszła z psem. ;-;
to nie człowiek....tylko bydle
Mam nadzieje że wyleci z pracy i będzie musiał zapłacić za leczenie pieska