#28td1

Jak wybuchła wojna, a pradziadka zabrali do Oświęcimia, prababcia została z dwoma chłopcami. Starszy zaczął działać w podziemiu, a młodszy, mój dziadek, jako nastolatek (bliżej 10 lat niż 20) musiał zacząć utrzymywać siebie i matkę, pracując w zakładach. Pracował „u Niemca” i nie za bardzo chciał pomagać w okupowaniu naszego kraju, ale żyć jakoś trzeba, więc robił różne sabotażowe „psikusy”.
Nie wiem, czy ktoś się połapał w tych jego psikusach, czy doszli do tego, że to rodzina tego brata AK-owca, lub tego zesłanego i zamordowanego ojca, ale Niemcy przyszli do domu. Zabrali prababcię z moim dziadkiem i wywieźli ich gdzieś na zachód. Zatrzymali się gdzieś w lesie i kazali kopać dół. Ale kiedy dół już był wykopany, to przyszedł „jakiś rozkaz”, a po jego przeczytaniu Niemiec, który nad nimi stał, po prostu ich tam zostawił.

Historię przekazała mi moja mama, która kiedyś usłyszała ją od dziadka.
GallanonimXD Odpowiedz

Ciekawe.......

Dodaj anonimowe wyznanie