Bardzo ważny egzamin. Zależało od niego to, kto z najlepszych studentów z tego przedmiotu dostanie możliwość robienia w ramach pracy dyplomowej bardzo fajnych badań i będzie mógł kontynuować zagadnienie na doktoracie, ponieważ wykładowca postanowił rozstrzygnąć nasz spór o to miejsce na podstawie tego, kto lepiej zda związany z tym przedmiot. Podchodziłem do tego bez stresu, bo tak bardzo mnie to fascynowało, że przeczytałem wszystkie dostępne dla mnie teksty na ten temat, jednak na jedno pytanie nie potrafiłem odpowiedzieć. Zaćmienie. Rozejrzałem się po sali, a tam mój "główny konkurent" spisuje sobie wszystko z telefonu. Serce zaczęło mi bić szybciej, bo on będzie miał wszystko, a ja... zmarnuję szansę w taki sposób...
Tak bardzo się zestresowałem, że zemdlałem.
Dla konkurujących zrobiono dodatkowy egzamin ustny. Kolega, który ściągał nic nie potrafił powiedzieć i odpadł, więc moje omdlenie zwiększyło uczciwość konkurencji.
Ja też nie dostałem tego miejsca. Zgarnęła je nasza koleżanka z roku. Zasłużenie.
Dodaj anonimowe wyznanie
Jeśli zasłużenie to pozostaje tylko gratulować koleżance 😉
Przyznaję uczciwie. Zdarzało mi się ściągać. Nigdy nie specjalnie sobie coś odpuszczając, zawsze jeśli się uczyłam ale okazało się, że to za mało (z resztą, na moim kierunku ciężko byłoby napsiać cokolwiek nawet ze ściągami nic nie umiejąc)
Nie mam z tego powodu wyrzutów sumienia. Nikt nie liczy u nas progów w zależności od wyników. To ja będę musiała się douczyć później, jeśli nie, to ja poniosę konsekwencje tego, że trudniej mi coś będzie ogarnąć na wyższych latach (wiedza z jednych przedmiotów jest potrzebna na kolejne). Nie będę miała w moim zawodzie odpowiedzialności za ludzkie życie, zdrowie czy majątek, a rynek zweryfikuje moje przygotowanie lepiej niż egzaminy na studiach, może nawet okaże się, że część wiedzy była mi do niczego nie potrzebna.
Ale ściąganie w sytuacji, gdzie konkuruje się z innymi studentami i najlepszy coś dostanie/najgorsi odpadną, to czyste skurwysyństwo. Powinien się smażyć w piekle.
ZAWSZE konkurujesz z innymi studentami. Jeśli wyniki są słabe, za rok poziom będzie mniejszy, jeśli prowadzący wiedzą, że prawie wszyscy ściągają, to zrobią trudniejszy egzamin. Jeśli wszyscy poza mną zrobią się 10 razy mądrzejsi to będę uważany za głupiego, choćbym był teraz mądry. Pewnie, jedna osoba ściągająca raz wiele nie zmieni, ale tak samo jeden głos w wyborach nie zmieni nic, jedna rodzina segregująca śmieci czy jeden żołnierz w okopach.
A propos konkurowania.
Mam kumpla, który studiował w Kanadzie. No i opowiadał jak kiedyś po wykładzie prowadzący wyłożył skserowany materiał z wykładu na biurku, żeby każdy wychodząc mógł sobie zabrać.
Podchodzi, patrzy a koleś przed nim zgarnął ze 20 sztuk. Sam wziął jedną i pyta tamtego dla kogo bierze, a ten na bezczela "dla nikogo. Jak wezmę więcej, to dla kilkunastu osób zabraknie i będę od nich lepszy".
No, to że akurat koleś był z narodu wybranego zapewne nie miało znaczenia... A fakt, że na toku klinicznym (to to jest podzielone na dwa trzyletnie toki nauczania, teoria i klinika, na drugi dostaje się mniej niż połowa z pierwszego) akurat ta nacja jest wybitnie nadreprezentowana to tylko przypadek...
Dodworemyslen: To co mówisz brzmi logicznie ale u nas serio tak nie jest. Prowadzący zawwze robią podobnie, nie dostosowywują poziomów do tego, ile osób zdało, dlatego zdarzają się sytuacje, że na jednym roku wyleci połowa ludzi a na drugim prawie nikt. Oni to po prostu traktują jako ciekawostkę "ten rok był słabszy a ten lepszy.".
Z resztą, żeby nie było niedomówień:
Absolutnie nie jest tak, że jadę na ściągach, w ten sposób u nas nie dałoby się zdać nawet jednego semestru choćby nikt nie pilnował na kolosach i egzaminach.
Bardzo rzadko coś sprawdzę.
Usprawiedliwianie oszustwa? Byłam na uczelni, gdzie każdy siedział z telefonem. I ja miałam max 3-4, bo podchodziłam do tematu uczciwie. Przeniosłam się na inną uczelnię, gdzie wciąż były osoby, które ściągały, ale ja za swoją uczciwą pracę dostawałam już 4-5, a nie 3. I ciągnąc temat dalej, zgadnij kto nie dostał stypendium rektora? :) Uczciwe, że panienka z telefonem dostała, bo jej za ciężko to było ogarnąć? To po co studiuje? A już w ogóle krew mnie zalewa jak widzę propozycje typu "idź napisz za mnie egzamin"/"wyślę ci zdj egzaminu i podaj odpowiedzi". Teraz jestem na uczelni, że za ściąganie wy*irdalają z sali i nie ma przebacz, jest drugi termin za pół roku, a jak nie zdasz to powtarzasz cały rok i znów piszesz wszystkie egzaminy od nowa. Fajny system, przynajmniej wiadomo, że wychodzą ludzie z wiedzą, a nie z telefonem. Tak, to za granicą, bo Polacy jakoś nie uważają, że jak ktoś ściąga to w pewien sposób (albo i dosłowny, na McGillu (Kanada) podciągają to pod kradzież własności intelektualnej i w*pierdalają w ogóle z uczelni) ich okrada.
Nie masz wyrzutów sumienia dlatego, że ściągasz? A po co poszłaś na studia? Pewnie tylko po to żeby dostać papierek, bo żeby zdobyć wiedzę potrzebną do przyszłego zawodu to wątpię. I siedzi później na uczelni więcej buców, którzy nie mają zamiaru się uczyć, tylko jechać na ściągach przez całe studia, żeby zdobyć papierek i pracę, na której temat nie mają żadnego pojęcia. Masakra! Przyszłość narodu...
Natalia86: Wiem, że masz swoje przekonania i chcesz podzielić się nimi ze światem, nie są złe, ale umieszając je pod miom komentarzem wykazałaś się wybitnym brakiem umiejętności czytania ze zrozumieniem.
Wyraźnie zaznaczyłam, że nie zachodzi sytuacja, do której się odnosisz.
Ale odpowiem na Twoje 'pytanie':
Tak, mam wyrzuty sumienia zawsze jak czegoś się nie nauczę, nie umiem. Nawet, jeśli nikt nie sprawdzi mojej wiedzy.
Więc w takiej sytuacji, o jakiej mówisz, miałabym wyrzuty sumienia. Ale nie przez ściąganie, tylko dlatego, że nie umiałabym.
honestly: to samo tyczy się Ciebie. Krytykujesz mój komentarz który usprawiedliwia ściąganie tylko w bardzo specyficznej sytuacji (praca, w której umiejętności przy rektutacji są ważniejsze niż papier i brak konkurencji) a podajesz argument o ściąganiu przy zainstnieniu konkurencji, którą to sytuację krytykuję w swoim komentarzu.
Inaczej mówiąc, podałaś tylko argument na poparcie II części mojego komentarza, żadnego przeciwko I części.
Ja bym go zgłosił do prowadzącego. Podniósł rękę, że niby pytanie mam i po cichu wskazał tę osobę, żeby złapali ją na gorącym uczynku. Bo ten ściągający bezpośrednio oszukiwał autora wyznania
Nie jeden zdał "nieczyście", nie jeden się w ten sposób prześlizgnął. No ale gratulacje koleżance, "gdzie dwóch się... tam trzeci korzysta" ;)
Wyścig szczurów....
Życie
BLAGAM CZY MA KTOS LINK DO WYZNANIA O "RICKU" Z RICK AND MORTY?? BEDE WDZIECZNY
nHqzn
Dziekuje bb
Ja ściągałam tylko w liceum i tylko z przedmiotów które ani wtedy, ani teraz, ani w przyszłym życiu nie będą mi potrzebne
Skoro nie są i nie będą Ci potrzebne, po co potrzebowałaś mieć z nich dobre oceny? Odpuszczasz jakiś przedmiot to ocen wystarczy tyle żeby zdać. Przepraszam, ale przeszłam przez liceum i denerwuje mnie takie podejście. Pełno jest osób u których nagle żaden przedmiot nie jest ważny, nic nie wiedzą, ale na koniec roku dumnie stoją w kolejce po czerwony paseczek. Nie jestem z czegoś dobra-zadowalam się tróją. Nie mówię że jesteś jedną z takich osób, mimo wszystko uważam to za śmieszne
LullyOfTheValley może jak te przedmioty nie były jej potrzebne, to w ogóle się z nich nie uczula, bo wolała skupić się na tych ważnych. A co za tym idzie - ściągała żeby mieć nawet tą głupią tróję a nie zagrożenie na koniec. Tak ja bym to rozumiała.
DAJ MINUSA
N I E!
Dobry ziom nie konfident, ale w takie sytuacji..