Moja narzeczona spytała mnie, co zrobię, jeśli kiedykolwiek po ślubie się rozejdziemy. Odpowiedziałem jej, że nigdy nie pozwolę jej odejść i nie dopuszczę do rozwodu. Ucieszyła się i pocierając w dłoni nóż do mięsa, powiedziała, że bardzo dobrze, bo nie zamierza być rozwódką. Jeśli już, to jedynie wdową...
Zacząć się bać? Do ślubu zostało zaledwie kilka dni.
Dodaj anonimowe wyznanie
No, ale nie powiedziała, że czarną wdową.
Strasznie cuchnie desperacją to wyznanie. Zabrakło tylko żebyś tam jej powiedział: moje serce zawsze będzie przy Tobie - albo - wiem, że drugiej takiej nie znajdę, więc będę walczył o Ciebie do samego końca.
Czy zacząć się bać? Raczej nie, a jeśli już, to nie z powodu, który podałeś. Mnie bardziej od żartu zaniepokoiłoby to, że moja przyszła żona zamiast chodzić w skowronkach i z uśmiechem na twarzy pyta mnie co będzie, jak się rozejdziemy.
Powtórzyć rozmowę mając naszykowany i schowany dyktafon. Następnie na wszelki wypadek przekazać zaufanej osobie miejsce ukrycia nagrania i dopiero potem powiedzieć o wszystkim narzeczonej/żonie. To powinno cię zabezpieczyć :)
Tak się tylko mówi, nie ma powodów do obaw