#1hztv
Często się kłóciliśmy na pełne japy w bloku, więc każdy wiedział, ściany jak z papieru.
Dokładnie 4 miesiące temu, jakoś od gadki, spiknąłem się z naszą sąsiadką. Tutaj kawka, tam wyniesienie śmieci, jakieś drobne pomoce, a potem cyk i minęły już 4 wspaniałe miesiące uprawiania seksu bez zobowiązań. Piwnica, klatka, jej samochód, mieszkanie, w altanie śmietnikowej i tak dalej.
Moja nawet nie zauważyła, że nie chcę jej już. Myśli, że zrozumiałem, a ona zapisała się do grup na fb aseksualni od zawsze (!!!). Myśli, że jest OK, szydzi z ludzi, którzy chcą robić sobie takie "obrzydliwe rzeczy". Mówi w kółko, że nie jesteśmy mięsem, że jesteśmy duszami, coś tam coś. Często wyłączam się, jak coś mówi.
Tymczasem nawet teraz to pisząc, dosłownie przed chwilą miałem dobry seks i kaca moralnego. Wcisnąłem żonie bajkę, że jadę do rodziców na weekend. Jestem u sąsiadki drzwi obok i boję się głośno odlać.
Jestem złym człowiekiem i nie potrafię tego przerwać.
Sadząc po opisie to ta sąsiadka reaczej jest wolna. Więc po się męczyć z żoną. Rozwód dostaniesz bez problemu ze względu na brak współżycia. Tylko ukrywaj się dobrze do tego czasu z sąsiadką, bo może być to kartą przetargową dla Twojej żony, zwłaszcza przy podziale majątku. A Ty jeszcze możesz sobie ułożyć życie.
Ty się chwalisz, że masz dobry seks, czy żalisz, że masz zjebane małżeństwo?
Myślę, że jedno nie wyklucza drugiego (;
Myślicie, że PaniPanda wie czym są pytania retoryczne?
Ooo, widzę, że mam kolejnego adoratora :*
Takie pytanie: po co jesteś z żoną? Nie lepiej się rozwieść i nie mieć kaca moralnego? O żonie mówisz tak jakby nic Cię z nią nie łączyło. To czemu nie weźmiesz rozwodu?
No wiesz... Pewnie żona dobrze gotuje, pierze i prasuje jego ciuchy, sprząta w mieszkaniu... xD
Ty za to uprawiając seks w altanie śmietnikowej jesteś jak menel i nie przeszkadza ci to?
W śmietniku, w kiblu na imprezie. Mi by się zbierało w takim tle na rzygi, a nie na amory.
Każdy ma inne upodobania i normy... Niektórzy lubią romantyczne zbliżenia w jedwabnej pościeli przy dobrej muzyce i kadzidełkach, inni ruchanie w klubowym kiblu, jeszcze inni ostre lizańsko na oczach tłumów, leżąc w błocie na Woodstocku xD I to się wzajemnie nie wyklucza! xD
Można lubić jedno i drugie. W zależności od nastroju.
@Lunathiel Ale tu nie chodzi nawet o normy, tylko o to, że zdradza żonę.
Ale żałosny tchórz xD
Jakbyś się z nią rozstał jak normalny, cywilizowany człowiek to byś się mógł r*chać w każdej altanie śmietnikowej w mieście.
Jezu. "Kłócicie się na pełne japy", ale realnej komunikacji w tym związku jest zero. Czemu, zamiast biernie czekać, nie drążyłeś tematu od razu po tym jak żona nagle przestała cię chcieć, długie LATA temu? Może coś się zmieniło, stało się coś czego nie wiesz? Plus, logika podpowiada jeszcze inną opcję: że ona wcześniej, przez całą swoją młodość i początek małżeństwa, mogła zwyczajnie zmuszać się do seksu i grać, udawać przed tobą że jej się podoba. Może naprawdę jest aseksualna, tylko o tym nie wiedziała i dopiero wtedy zdała sobie sprawę, że takie zmuszanie się nie jest normalne i to nie jest jej obowiązek?
A jeśli jesteś pewny, że nie była aseksualna kiedy się poznaliście (chociaż tak naprawdę nie możesz być pewny na 100%), to tak jak mówiłam - coś się zmieniło i dla własnego dobra powinna iść z tym do lekarza. Ja sama przeżyłam przejście z normalnego libido do praktycznie zerowego, u mnie powodem była depresja i leki na nią plus antykoncepcja hormonalna. Ale przyczyn może być od cholery - różne choroby, jakieś problemy hormonalne, nawet nagły przyrost stresu w życiu może sprawić że z dnia na dzień przechodzi ochota na seks. Zamiast zdradzać i rozwalać małżeństwo jak ostatni chuj, może spróbuj szczerze z nią pogadać? Spróbuj przemówić jej do rozsądku, uświadomić jej, że ma problem i ty przez to cierpisz.
Krzywdzisz żonę, idioto.
A ona jego nie?
Też, ale zdrada to nie wyjście :)
Czy ja wiem?
Ona postawiła to przed faktem dokonanym. On ją też.
Czyli zszedł do jej poziomu i też ją skrzywdził.
No tak. Przyznaję rację.
Zabawna, przynajmniej dla mnie, rozkmina.
Odejście od żony, też będzie dla niej krzywdą, ale absolutnie akceptowalną.
Seks z sąsiadką, o ile się nie dowie żona, nie będzie dla niej żadna krzywdą, ale już jest 'krzywdą nieakceptowalną' :P
Jak się kiedyś o tym sama dowie, to krzywda będzie większa niż jakby sam odszedł. Skoro robią to gdzie popadnie w okolicach domu autora, to raczej nie da się tego ukrywać w nieskończoność.
No niby tak, ale sama to rozpoczęła.
Gdybym powiedział żonie, że od dzisiaj nie uprawiamy seksu, bo np. bóg mnie natchnął, i konsekwentnie olewał jej potrzeby przez lata, to nie mógł bym mieć pretensji gdyby pewnego dnia mi powiedziała, sorry mam kogoś innego odchodzę.
Co innego samemu odejść, a co innego dać się tak nakryć na zdradzaniu. To drugie zawsze bardziej boli.
Zgadzam się z Tobą, że bardziej boli.
Wróćmy jednak do początku Twoich pierwszych komentarzy.
Zgodziłaś się, że on krzywdzi ją tak jak ona jego.
Dlaczego więc on jest idiotą?
Czy, stosując analogię, żonie też byś powiedziała: 'krzywdzisz męża idiotko'?
Jakby gdzieś w bloku był pożar albo gaz się ulatniał i zarządzili ewakuację to byś się nieźle skukurykał.
Trzeba było mieć odwagę poważnie rozmawiać z żoną a nie wiązać się z sąsiadką i ukrywać się jak jakiś pryszczaty nastolatek.
Weź się ogarnij i pogadaj z żoną. A jeżeli przez swoje tchórzostwo zaszłeś tak daleko, że nie da się tego naprawić to rzeczywiście się rozwiedź, ale przestań zdradzać!
Hahha jak kobieta napisała że zdradza to szmata itp itd a facet ma zjebane małzenstwo hahah ludzie śmieszni jesteście.