#1cyDV

Historia wydarzyła się wczoraj, kiedy wybrałam się z moją kuzynką (nazwijmy ją Jola) do galerii na zakupy.

W trakcie naszej wycieczki Jola stwierdziła, że chce iść kupić pomadkę. Więc udałyśmy się do właściwego sklepu aby dokonać zakupu. Wybierając produkt Jola chciała kupić pomadkę taką jaką już kiedyś kupiła. Dlatego pokazała mi w torebce pomadkę żeby sprawdzić jakiej jest marki i aby kupić tę samą w tyle, że w innym kolorze.

Po wybraniu odpowiedniego produktu czekałyśmy w kolejce aby zapłacić. I po dokonaniu zakupu, gdy miałyśmy zamiar już wychodzić zatrzymał nas ochroniarz wraz z jednym pracownikiem (asystentem).
Panowie poprosili abyśmy z nimi poszły na zaplecze.
I tak właśnie wściekła i zdenerwowana razem z kuzynką trafiłyśmy na zaplecze gdzie czekał drugi ochroniarz i jakieś dwie pracownice.

Tak o to właśnie zaczęli się pytać co Jola ma w torebce , ponieważ jest podejrzenie o kradzież. Oczywiście nie obyło się bez straszenia nas policją czy też rodzicami. No i moja kuzynka pokazała że jest to stara pomadka którą kupił już dawno (miała ona już zdarte napisy więc było widać ślady użytkowania), to pan asystent stwierdził, że wygląda to jak nowy produkt (koleś chyba okularów nie miał).

Co chwilę nam mówili, że lepiej się przyznać i tak dalej. Po prostu totalny absurd. Naturalnie też im powiedziałyśmy dlaczego wyjmowałyśmy starą pomadkę itd. Stwierdzili, że zobaczą na monitoringu co tam "ukradłyśmy". I po długim czekaniu przyszedł pan asystent i z pogardą i wyższością powiedział, że nas przeprasza ale następnym razem jeśli mamy jakiś produkt ze sklepu lepiej powiedzieć ochronie przed wejściem na zakupy.

Napisałam to dlatego bo wątpię, że każdy przed wejściem do sklepu sprawdza czy ma coś co można kupić w tym sklepie i zgłasza to ochronie.

A drugim powodem było to jak wkurzył mnie "wielce niesamowity bohater sklepu" czyli pan asystent. Po prostu tę pogardę i wyższość było czuć i widać na kilometr. To jego spojrzenie i mowa pokazywało jak bardzo chciał żebyśmy były winne. Naprawdę nie mogę uwierzyć jak ludzie potrafią być okrutni.
Przesunfotel Odpowiedz

Zawsze się stresuje w takich sklepach typu Rossmann. Wszędzie chodzą i patrzą na ręce, a ja staram się trzymać ręce jak najbardziej na widoku, chociaż nawet nie mam ochoty nic kraść.

GoMiNam

W Rossmanie to jest horror, zawsze odnosiłam wrażenie, że bardziej oglądam wystawę produktów. Sama wziąć nie możesz, bo to musi pracownik podać. Dlatego ja się przerzuciłam na inną drogerię i jestem bardzo zadowolona. Nie tworzą tam (ani ochrona, ani zwykli pracownicy) z byle czego afery. Nie raz spokojnie wyjmowałam opakowanie, które się kończyło, bądź już puste pudru, czy cieni, bo byłam tak zachwycona owym produktem, że postanowiłam kupić po raz kolejny.

Pamiętam, raz szukałam na półce z firmy X i nie mogłam znaleźć pudru, który chciałam, pomimo że trzymałam w ręku puste już opakowanie. Podeszłam do pracownicy, przedstawiłam sytuację, a ona w bardzo uprzejmy sposób pomogła.

GoMiNam

@Rubi, co racja to racja. Jednak ja się mocno zraziłam i mam opory, aby odwiedzić jakikolwiek Rossmann i gdziekolwiek.

A tak w ogóle to: zdarzały, a nie zdażały. :)

xbluex

Rossmann to nic przy Sephorze

Martyna

Ja bylam w douglasie 2 razy w życiu. Za pierwszym razem przywitała mnie mila pani, doradziła i fajnie się pożegnała. Za drugim były 2, cały czas patrzyły mi na ręce, w ciągu tych 10min ktore tam byłam 5 razy przychodziły i pytały się mnie czy w czymś pomoc ale robiły to od niechcenia. Na koniec jedna skasowała mi produkt (akurat te zakupy były małe bo wpadlam tylko po 1 niezbyt drogą rzecz) z mina jabym jej pół rodziny wymordowala 😂

WhereIsMyBrain

Rossmann to tragedia! W Sephorze ani Douglasie nie kupuję, ale też słyszałam niepochlebne opinie. Nie lubię chodzić do sklepów, gdzie wybierając produkt czuję się jak złodziej. Czasami, jak jestem zmuszona wejść do Rossmanna to kupuję cokolwiek za 2 zł żeby nie było, że przyszłam tylko pooglądać.

rosallie1241

Ja z kolei w jednym rossmannie zostałam bardzo miło obsłużona, a w innym jak zapytałam czy pani mogłaby zadzwonic do innego sklepu zeby dowiedzieć sie czy jest w nim dany produkt (wyprzedaże i w tym sklepie juz tego nie było) to usłyszałam ze nie ma takiej możliwości i ona nie ma czasu, jak poprosiłam o kierownika to nagle niemożliwe stało się możliwe :) także zalezy od obsługi, a czasami od motywacji :D

jdmgirl

Rossmann to jeszcze nic, w hebe jest gorzej, raz mi się zdarzyło że byłam tam max 10 minut i w tym czasie 4 razy usłyszałam 'jak mogę doradzić ' w tym dwa razy od tej samej konsultantki. Najgorzej jest w Douglasie, kiedyś poszłam tam po krem dla mamy, konsultantka podeszła, nawet mi pomogła znaleźć, podziękowałam i poszłam pooglądać inne rzeczy. Cały czas za mną chodziła udając że tego nie robi

Ryoka

Okej.... Tu mnie zaskoczylyscie... Mi sie nigdy nic takiego nie zdazylo

xbluex

Tzn ja w tych drogeriach typu rossmann i hebe nie miałam takiej sytuacji chyba, w douglasie może raz albo dwa, ale w Sephorze za każdym razem jak wchodzę to ochroniarz idzie za mną, raz tylko zostałam bardzo miło obsłużona, ale w sklepie byłam tylko ja z mamą, pani sprzedająca i ochroniarz, w dodatku kupowałam dość drogi róż

10969

@jdmgirl Takie niestety są standardy obsługi klienta. Na perfumerii zawsze musi być jakiś pracownik, jego obowiązkiem jest podejście do wszystkich klientów i spytanie czy ktoś czasem nie potrzebuje pomocy. Uwierz mi, nie ma nic bardziej wkurzającego niż przerywanie pracy co 2 minuty bo pojawił się nowy klient, do którego trzeba podejść. Ale co zrobić, taka praca.

Zobacz więcej odpowiedzi (8)
Abigail666 Odpowiedz

Ja rozumiem, jak wchodzimy do sklepu z czymś nowym, typu picie albo coś, co kupiliśmy przed chwilą. Ale jak widać ślady zużycia, to sorry. Zwłaszcza, że często wchodzi się do drogerii z pustym opakowaniem, żeby właśnie kupić drugie takie.

Himalajeglupoty

Ja tam bym napisał skargę na pracownika. Nie można osądzać kogoś o kradzież, jeśli nie ma się dowodów.

Seriously

Osobiście wolę zrobić zdjęcie zużytego produktu,niż nosić puste opakowanie w torebce. 😊

PostrachWampirow

Pamiętam jak była promocja na podkład którego używamy ja mama i 2 siostry. Tego dnia akurat tata wybierał się do miasta i poprosiłyśmy go żeby kupił nam owe podkłady sztuk cztery. No ale facet jak to facet nie spamieta a to marka a to odcień więc dałysmy mu puste opakowanie z domu. Cala przygoda na szczęście dobrze się skończyła a tata i kradzież podejrzany nie był 😀 Ale faktem jest że w Rossmanie kazdy klient jest potencjalnym złodziejem, tak się czuję jak jakiś ochroniarz chodzi za mną i podejrzanie na mnie zerka.

10969 Odpowiedz

Pracuję w drogerii i chyba tylko raz zdarzyło się, że ochroniarz poprosił na zaplecze kobietę, która nic nie ukradła. Po wszystkim musiał ją przeprosić, a asystenci w takich sytuacjach muszą wręczyć jakiś drobny upominek żeby klient nie zraził się do sklepu. Z tego co wiem, to ochroniarze wolą już kogoś puścić wolno niż poprosić na zaplecze osobę, co do której nie są w 100% pewni, że coś ukradła. Potem są same problemy, klientowi jest niemiło a ochroniarzowi po prostu głupio, że się pomylił. Każda drogeria jest inna, każdy sklep ma inną załogę, nie ma co zrażać się do całej sieci tylko dlatego, że w jakiejś jednej drogerii pracownicy to buce.

pieczony

Spoko, ale ja jako konsument nie będę się zastanawiać nad tym, że w jednym sieciowym sklepie jest okej a w drugim nie, jeśli doświadczyłem nieprzyjemności i nie będę "testować" tego jaka jest obsługa w poszczególnych drogeriach. Niestety, ale zarówno buce jak i ci spoko pracownicy są zrzeszeni pod jednym szyldem Rossmanna i jeśli w jednej drogerii zostałem źle potraktowany to dla zasady omijam całą sieć :)

Blublu Odpowiedz

Mojego męża kiedyś zatrzymała ochrona w sklepie i straszyli policją, bo miał taką samą bluzę jak złodziej, którego zarejestrowali na monitoringu... Jak się wszystko wyjaśniło to nawet nie przeprosili.

estate22 Odpowiedz

Czy to był Rossmann? Tam się zawsze czuję jak złodziej...

NFZ Odpowiedz

Mało płacą ochroniarzom. A może jak kogoś złapią to mają premię?

InternetowaSpinka

Może.

Mrau145

Całkiem możliwe. W niektórych sklepach ekspedientki mają premie gdy złapią złodzieja.

maseciuset

w rossmannie premii nie ma ani ochrona ani pracownik, ale ja np mam dzika satysfakcje jak zlapie kogos na kradziezy i taka laleczka ma 5 stow mandatu za szminke za 20zl :):)

zegartyka

Pracowałam w Rossmanie, w którym to ochroniarz okazał się złodziejem..
Jednorazowo ukradł towar na ok 1500zł..

Four Odpowiedz

Taka jest praca ochroniarza... Uwierz mi że ciężko zaufać, a ja np. zawsze podaję rzeczy które mam przy sobie, a podobne znajdują się w tym sklepie

Vstorm Odpowiedz

A ja bym takiego asystenta postraszył, że złożę zeznania na policji, z powodu niesłusznego oskarżenia i zniesławienia. :)

Hermiona1 Odpowiedz

Zawsze jak idę na zakupy do znanej wszystkim Biedronki biorę ze sobą dużą materiałową torbę na zakupy. Ostatnio chciałam iść ale nie wyjęłam wszystkich rzeczy które kupiłam dzień wcześniej, a że już miałam na nogach buty poprosiłam o wyjęcie tych rzeczy i podanie torby mamę. Wyjęła więc chipsy i gazetę, ale nie zauważyła pieprzu i tak chodziłam po biedronce z pieprzem (który można kupić w biedronce) w torbie

Szaramysz

Ja u siebie wchodzę normalnie z torbami pełnymi i nic mi nie robią. Po prostu idę do kasjerki pokazuję, że noszę ze sobą inne rzeczy i mam spokój. Zero stresu. :D

Vibha Odpowiedz

Można napisać skargę do head office. Znane marki zwykle dbają o reputację, więc jest nadzieja, że ktoś się tym zainteresuje.

Zobacz więcej komentarzy (16)
Dodaj anonimowe wyznanie