#1FUIM
Do 20 roku życia byłam dziewicą. Pierwszy raz był z kimś, kogo na ten czas kochałam. Po tym, jak się rozstaliśmy w nieco dramatycznych okolicznościach (on związał się z moją przyjaciółką, my w sumie nigdy nie mieliśmy szansy, więc to wyszło nam na dobre) do dnia dzisiejszego (mam 33 lata) miałam około 30 partnerów seksualnych. Od pojedynczego numerku do dłuższych związków bez przyszłości. Teraz jestem z kimś, z kim chcę spędzić resztę swojego życia. Nie wstydzę się swojej przeszłości, dało mi to bardzo dużo przyjemności, ale teraz chcę się skupić na moim związku.
Chciałam się tym podzielić, ponieważ nikomu poza moim najbliższym przyjacielem nigdy o tym nie powiedziałam i od lat czuję jakbym miała dwa osobne życia, które teraz są przeszłością. Tak samo mogę powiedzieć, że tego co było nigdy nie zapomnę, to jest częścią mnie.
Dlaczego napisałam jak wyglądam i jaki jest poziom mojej edukacji? Ponieważ ludzie mają prawo do swoich wyborów, możesz wyglądać jak chcesz i być kim chcesz i możesz robić co Ci się podoba, z kim Ci się podoba, żyć pełnią życia, którą sama czy sam sobie definiujesz, o ile daje ci to szczęście. Czy przespanie się z taką liczba mężczyzn i kobiet spowodowało, że byłam szczęśliwa? Nie, właściwie często mnie zasmucało, ale nie czułam, że chcę czegoś innego. I właściwie dało mi to bardzo dużo, nie przejmuję się tym co ludzie mówią, zaakceptowałam fakt, że niektóre relacje są dla funkcji, nie przywiązuję się łatwo i trudno mnie zranić. :)
Nie bardzo wiem z czego się tłumaczysz, ani w czym problem.
Jakie ma znaczenie czy do tej pory miałaś 30 czy 3 partnerów seksualnych?
Jeżeli robiłaś to świadomie i rozsądnie, czerpałaś z tego przyjemność, to spoko.
Tłumaczy się, bo walczą w niej dwie sprzeczności - jedna to ta, która wtłacza w nią poczucie winy, pewnie wdrukowane jeszcze za młody, może w domu, może w kościele, że seks to coś złego i grzech i bleee i drugie te zdrowo rozsądkowe, do którego potem doszła.
@karlitoska walczą w niej dwie sprzeczności - jedna to jej naturalna, biologiczna konstrukcja, która wie, że seks to coś ważnego i że jest niebezpieczny z wielu powodów, a druga to wdrukowana współcześnie przez kulturę rozwiązłość. Zdrowego rozsądku tam za grosz nie ma, jak i zapewne zdrowia też.
Rumek12, ty jesteś naprawdę odklejony. Seks niebezpieczny? Dlaczego? Choroby weneryczne - istnieje coś takiego jak prezerwatywy, które chronią przed tym. Tak więc autorka może być całkowicie zdrowa. I można zarazić się wenerą nawet będąc dziewicą/prawiczkiem i czekając z seksem do ślubu, poprzez krew albo od zarażonej matki w życiu płodowym. Niechciana ciąża - istnieje antykoncepcja, tabletka po i w ostateczności aborcja. Więcej niebezpieczeństw nie widzę. A dobra, może jeszcze jak ktoś lubi ostry seks (typu BDSM) i go poniesie, ale ogólnie w takich zabawach powinno funkcjonować hasło bezpieczeństwa. XDDDD Ty myślisz że kiedyś nie było rozwiązłości, że to współczesna kultura? Otóż nie, rozwiązłość istniała od zawsze, tylko kiedyś było dopuszczalne tylko dla mężczyzn, w tym żonatych (przecież to była norma, że królowie mieli kochanki, czasami kochanków, ale i w niższych warstwach społecznych niż arystokracja nie było tak, że mężowie byli zawsze wierni) i mężczyźni nie musieli udowadniać swojego prawictwa przed ślubem (bo niby jak? facet nie ma błony dziewiczej), a kobiety tak, od kobiet oczekiwano krwawienia podczas pierwszego stosunku z mężem (dzisiaj wiemy, że pierwszy stosunek nie musi spowodować krwawienia) i musiała być wierna mężowi i rodzić mu dzieci. Za samo podejrzenie, że zdradziła męża mogłaby mieć przesrane, podczas gdy mąż mógł zdradzać jawnie i do woli. Królowie dosłownie mieli jawne kurtyzany.
@diddl w większości bajki. Liczba partnerów do połowy XXw była znacznie mniejsza niż po połowoe. Mówisz o królach, a to nie średnia. Po prostu historię królów znasz i myślisz, że była typowa. Seks owszem jest niebezpieczny: grozi ciąża, u niektórych bardziej zdemoralizowanych morderstwem dziecka. Zostawia ślady w psychice, powoduje kaskadę neuroprzekaźników i grozi zakochaniem w niewłaściwej osobie, a to może być życiowy błąd. HPV, grożącym rakiem, zarazisz się i w prezerwatywie. Antykoncepcja hormonalna szkodzi zdrowiu i jest w odwrocie. Seks z niewłaściwą osobą i porzucenie obniża poczucie wartości. Gdyby seks był niczym, ot przyjemnością, nie traktowaliśmy tak serio tematu zgody, gwałtu i molestowania. Po prostu się nad tym nigdy nie zastanawiałaś. Ludzie którzy mają dużo partnerów mają gorsze zdrowie psychiczne. Masz nieaktualne podejście rodem z lat 70. Dzisiaj ilość przygodnego seksu maleje wśród ogarniętych ludzi. U ciebie może nie, ale nie ma absolutnie powodów do dumy. Puszczalstwo to ciemnogród.
Bardzo dobrze wiadomo, że jeżeli seks wiąże się ze sferą fizyczną i emocjonalną dlatego należy do niego podchodzić w uszanowaniu potrzeb swoich i drugiej osoby, ale jeśli obie osoby są na tym samym poziomie emocji i sprawa jest jasna, żadna nie poczuje się skrzywdzona jeśli seks będzie bez zobowiązań to why not. Wszystko jest dla ludzi - mamy takie czasy, że już się zbytnio przejmować nie trzeba (no może jakieś zaściankowe społeczności).
,,Nie wstydzę się swojej przeszłości." No jednak trochę powinnaś.
Trochę się wstydzi, skoro wypisuje anonimowo. Resztka instynktu samozachowawczego działa.
Możesz tak robić, ale badania mówią, że osoby z taką liczbą partnerów są mniej zadowolone ze związków, z seksu i częściej się rozwodzą. Są całkiem poważne, racjonalne powody, żeby unikać takich osób na żonę/męża i żeby samemu nie żyć w taki sposób. Są też badania, że taki styl życia jest częstszy wśród mniej urodziwych kobiet. Najlepiej, jakbyś znalazła sobie męski odpowiednik, kogoś o takiej samej socjoseksualności jak twoja. Czyli nie przywiązującego się.
A życie pokazuje, że mężczyźni łatwiej mogą uniknąć w toksyczny związek (jeśli sami są toksyczni) kobietę bez "przebiegu" bo ona nie ma porównania jak mogą wyglądać związki, więc myśli że kiedat który on jej codziennie organizuje to coś normalnego. Mało tego, ci sami toksyczni mężczyźni już nie mają problemu żeby zaliczyć każdą chętną szmatkę w zasięgu ich "antenki", bo tylko kobiety się puszczają a oni jedynie zdobywają doświadczenie i się bawią.
Moja diagnoza - przedawkowałeś czerwone tabletki.
@Dragomir: to mity. Ludzie z historią seksualną statystycznie GORZEJ oceniają swoje życie seksualne, gorzej oceniają swojego partnera i częściej się rozwodzą. Przeczytaj jeszcze raz, bo wielu wierzy, że wielu partnerów pozwala lepiej wybrać, bo się ma porównanie. Szkodliwy, popularny i intuicyjny, ale mit. Z twojej wypowiedzi wynika, że wierzysz, że przez puszczanie się wiedzie droga do szczęścia i wolności, a według badań opartych o samodeklaracje jest odwrotnie. Wśród osób z przebiegiem jest też znacznie więcej problemów psychicznych wszelkiej maści a nie dojrzałości. Oszukano cię.
"znam swoją wartość i jestem realistką".
"miałam około 30 partnerów seksualnych".
"Nie wstydzę się swojej przeszłości".
"Chciałam się tym podzielić, ponieważ nikomu poza moim najbliższym przyjacielem nigdy o tym nie powiedziałam".
"nie przejmuję się tym co ludzie mówią".
Zabawny kolaż z tego wychodzi. Zupełnie jakbyś była szmatą i starała się to racjonalizować. Proponuję ćwiczenie. Gdy wejdziesz w kolejny poważny związek, opowiedz o swoich przygodach swojemu partnerowi. Wtedy udowodnisz to, do czego próbujesz przekonać tym wyznaniem, a dodatkowo okaże się, czy faktycznie jesteś realistką i znasz swoją wartość, czy jedynie usilnie starasz się wierzyć w swoje życzenia co do tych kwestii.
Powodzenia.
wiesz, czemu faceci wolą kobiety z niskim przebiegiem i czemu kobiety notorycznie kłamią 'jestem dziewicą', albo 'miałam tylko 3'. Bo każdy kolejny facet obniża szansę na udane małżeństwo. Życzę Ci najlepiej, ale może być trudno...
A wiesz czemu wykształcone kobiety wolą inteligentnych mężczyzn? Bo oni potrafią czytać dane i nie wymyślają wniosków. Statystyki łączą najniższe ryzyko rozwodu z posiadaniem tylko jednego partnera w życiu, ale brak rozwodu to nie to samo co udane małżeństwo. Trwanie w jedynym związku bywa czasem efektem lękowego stylu przywiązania, a nie realnej satysfakcji z relacji.
@karlitoska wykształcenie nic ci nie dało. Badani, którzy mieli mniej partnerów raportują WIĘKSZE zadowolenie z partnera i seksu. Większe. Kobiety też. One same raportują, kobiety. Nie, nie lęki i nie opresja. Wciąż możesz przestać tak żyć, może jeszcze staniesz na nogi.
Ale się żalisz czy chwalisz?
Trzymam kciuki żeby wszystko się ułożyło z partnerem.
Nie rozumiem, dlaczego piszesz to w takim tonie jakbyś się tłumaczyła. To twój wybór i nikomu nic do tego
,..możesz robić co Ci się podoba, z kim Ci się podoba" - no w tej kwestii ogranicza nas (na szczęście) prawo, ale poza tym tak, jeśli obie osoby są dorosłe i świadome, jest obopólna zgoda, to jak najbardziej. Nie musisz się nikomu tłumaczyć z tego ilu miałaś partnerów seksualnych.