#1EkAB
Poznałam tam pewną dziewczynkę, od razu zostałyśmy "przyjaciółkami na zawsze", jak to dzieci. Dziewczynka zapytała mnie, czy ja również zostałam zaproszona przez Jasia. Mój dziecięcy umysł wymyślił, że zaproszenie od Jasia to pewnie jakiś wstęp VIP, więc chcąc wypaść jak najlepiej, przytaknęłam. Po jakimś czasie wszystkie dzieci zaproszone przez Jasia miały usiąść do stołu, więc ja także poszłam. Zaczęliśmy śpiewać "Sto lat". Inne dzieci przy stole dziwnie na mnie zerkały. Postanowiłam się tym nie przejmować. Po chwili otrzymaliśmy zestawy Happy Meal. Zaczęłam jeść ze smakiem, jako że rodzice rzadko kiedy pozwalali mi jeść fast foody. Wszyscy dostali swoją porcję, oprócz samego Jasia. Panie, które nas pilnowały, uznały to za niemożliwe, jako że zestawów było tyle ile gości i jubilata. W tym momencie wszystkie oczy skierowały się w moją stronę, kiedy ja nieświadoma jadłam ze stoickim spokojem nuggetsy. Zapytano mnie, czy zostałam zaproszona. Jaś stwierdził z płaczem, że mnie nie zna. Wtedy uświadomiłam sobie, że wkręciłam się na urodziny. Ze strachu się posikałam.
Jasiu! Jeśli jakimś cudem to czytasz, chciałabym cie przeprosić za zniszczenie Ci urodzin!
Smutne i urocze zarazem, ale zakładam, że nie zostawili Jasia bez jedzenia.
Pomijając, że byłaś durnym dzieckiem.
W tej bawialni odbywały się urodziny, tak? No to twoi rodzice są głupsi od ciebie, ze zostawili cie, nie zgłaszając faktu opiekunkom z tego przybytku, albo opiekunki są głupie, bo nie zaprowadziły cię do części (ew. nie pilnując dzieci z kinder balu), gdzie nie odbywały się urodziny. tak czy siak, mamy spiralę kretynów. I zepsułaś dziecku urodziny. Byłaś na prawdę durna, aż żal
Niekoniecznie muszą być dwie osobne części. Czasem wszystkie dzieci (i z imprezy i pozostałe) bawią się razem, a imprezowicze mają tylko dodatkowy stolik na jedzenie.
Pracowałam kiedyś w takiej sali zabaw jako animatorka w trakcie studiów. Nata ma rację. Zazwyczaj w dużych salach dzieci bawią się razem, a nad urodzinami czuwa jedna animatorka z wielu. Zabawna historia z dzieciństwa, jak można tak pluć jadem, nie rozumiem tego. Trochę luzu i dystansu nie zaszkodzi.
Jezycjada - nie zesraj się
Jezycjada, Ty chyba sama jeszcze jesteś dzieckiem skoro piszesz takie komentarze.
@Esza, nie ja jestem dorosłym, który będąc dzieckiem nie był durny i był dobrze wychowany. Wiem, ze dla większości społeczeństwa to nie do pojęcia. No bo z bezmózgich, chamskich bachorów, wyrastają tacy sami dorośli :-)
@Password01, acha czyli pracując tam i biorąc kasę nie potrafisz upilnować np.10 dzieci? Albo policzyć do 10? To jest cała twoja praca i jeszcze nie potrafisz tego zrobić? A potem się dziwić,że tak wyglądają przedszkola i jeden dzieciak z drugim sobie krzywdę zrobi, skoro takie miernoty pracują w takich miejscach, a potem ida do placówek edukacyjnych "bo przecież MAM DOŚWIADCZENIE" hahahahahah
@DiBrando, nawet jakbym się zesrała, to i tak dalej będzie mieć to w sobie więcej wartości niż Twoje komentarze :-)
Jezycjada, uspokój się, bo Ci żyłka pęknie. ;) Masz chyba nudne życie, skoro w ten sposób musisz się wyżyć. Współczuję. I naucz się proszę pisać poprawnie zanim ponownie się skompromitujesz, bo wybacz, ale nie biorę na poważnie słów osoby, która nie potrafi poprawnie napisać aHa.
Mnie kiedyś tata zabrał do dość sporej sali zabaw, gdzie akurat odbywały się czyjeś urodziny. Jubilat w koronie siedział na tronie, a goście przed nim, imprezę prowadziła animatorka. Mój tata powiedział, żebym usiadła tam z resztą dzieciaków, bo pomyślał, że to po prostu jakaś zabawa. Wtedy zorientowałam się, że dzieci składają życzenia, więc i ja podniosłam rękę i zaczęłam mówić, czego życzę chłopcowi w koronie. Jubilat miał niezłego zonka patrząc na nieznajomą dziewczynkę składającą mu życzenia. Potem zostaliśmy zaproszeni na tort, więc ucieszona poleciałam z resztą dzieciaków do salki, ale niestety okazało się, że nie ma dla mnie miejsca i po prostu stamtąd wyszłam. Do dzisiaj to wspominamy z rodzicami i się z tego śmiejemy. ;)