#1DwyF

Moja mama kupiła mi na Dzień Dziecka kilka gier na komputer – serię dodatków do Simsów. W sumie nawet się ucieszyłam, szkoda tylko, że jeszcze nie miałam okazji pograć.
Co wieczór gra i nie daje mi dojść do komputera.
worm Odpowiedz

kupiła dla swojego wewnętrznego dziecka ;)

Tak się właśnie dzieje i tak wygląda "odbijanie" dzieciństwa kiedy było się biednym albo czegoś nie można było robić. Albo jedno i drugie.
Co prawda "to już nie to samo" ale człowiek musi się sam przekonać, że to już nie to samo.

KurzaStopa Odpowiedz

Przeżyliśmy na własnej skórze ciekawy moment w historii świata, kiedy tylko dzieci i młodzież korzystały z gier komputerowych, a rodzice tym gardzili i nie mogli tego pojąć.
Teraz jesteśmy w świecie, gdzie młodzież może zapytać rodziców, jak przejść daną misję albo polecać sobie nawzajem gry.
Wiecie co, tego to wam trochę zazdroszczę.

upadlygzyms

Czasami wychodzą z tego ciekawe rzeczy.
Córka pokazała mi, że pewną sytuację można obejść, sprytem, przekonywaniem i kradzieżą, co było dla mnie sporym zaskoczeniem. Ona z kolei była zdumiona, że to samo można osiągnąć czystą przemocą, jeśli jest się bezwzględnym i ma dobrą strategię.
Dużo się przez to nauczyliśmy od siebie nawzajem. Mamy teraz skróty myślowe - zabij ich wszystkich oraz - okradnij ich, gdy dyskutujemy o różnych problemach.

KurzaStopa

Fajny przykład! Gry potrafią być bardzo rozwijające. Ale nigdy mi się nie udało przekonać rodziców, że aktywne rozwiązywanie problemów w grze różnymi sposobami jest bardziej wartościowe, niż oglądanie "M jak miłość".

Dodaj anonimowe wyznanie