W podstawówce mieliśmy raz na zadanie napisać krótki dziennik z podróży, na 300 słów. Napisałem to tak: „Ja i moja wierna klacz Małgonia pojechaliśmy do Radomia. Klap, klap, klap, klap, klap... (i tak 280 razy). W drodze powrotnej Małgoni noga złamana, musiałem nieść konia na barana”.
Niestety nauczycielka nie doceniła mojej kreatywności, dostałem pałę.
Dodaj anonimowe wyznanie
brzmi jak jakiś stary (i niezbyt śmieszny) żart. Tak jak z tym esejem o ryzyku.
Ale tam było 5 :)