#0SAGm

Kilka lat pracowałem w małej firmie, w której panowała rodzinna atmosfera. Szef dla wszystkich pracowników był jak ojciec - często pomagał i nie szczędził premii. Był również miły i uczynny, taki typowy starszy pan po sześćdziesiątce.

Na początku mojej kariery szef miał asystentkę, jednak szybko odeszła z firmy i od tamtego momentu nie pamiętam, by ktokolwiek na takim stanowisku u nas pracował. Jednak w końcu otrzymaliśmy duże, ważne zlecenie i szef, przez wzgląd na ogrom pracy, wystawił ogłoszenie. Kilka dni później przez próg biura przekroczyła ładna studentka z lekko zarozumiałą miną.

Od samego początku coś z nią było nie tak. Była wyniosła, patrzyła na wszystkich z góry i większość dnia siedziała przy swoim biurku, skrobiąc zawzięcie w papierach. Nikt tak naprawdę jej nie lubił, a kolega, który próbował zaprosić ją na kawę, został zrugany z góry do dołu.
Tak więc kiedy doszły nas słuchy, że odchodząc z firmy po miesiącu, założyła sprawę o molestowanie przeciwko naszemu szefowi, każdy był po jego stronie i nikt nie wierzył w jej zarzuty.

Jak już wspominałem, szef był dla nas jak ojciec, dlatego zdobyłem adres dziewczyny i pojechałem do niej. Żeby nie było - chciałem z nią kulturalnie porozmawiać, by odwołała zarzuty. Pod jej blokiem zauważyłem jednak samochód szefa, a on sam wydzierał się pod jej drzwiami, grożąc jej i jej rodzinie.
Przeczekałem, aż sobie pójdzie, po czym sam zapukałem do jej drzwi. Po godzinie próśb otworzyła mi w końcu i płacząc mi w pierś, zgodziła się opowiedzieć wszystko.

Na początku rzeczywiście szef był dla niej taki jak dla nas. Po tygodniu jednak zaczęły się prośby o zostanie po godzinach, niewybredne komentarze i "przypadkowe" łapanie za intymne części ciała. Dawał jej dwa razy więcej roboty niż normalnie. Już wtedy chciała odejść, jednak szef zagroził jej, że wystawi jej taką opinię, że pracy nie znajdzie nigdzie, a pieniędzy potrzebowała. Raz, kiedy zostali sami, brutalnie ją zgwałcił.
Od razu poszła na policję, przebadał ją lekarz, wszystko zostało udokumentowane i potwierdzone.

Szef, po tym, jak dowiedział się o pozwie, zaczął do niej wydzwaniać i ją nachodzić. Groził, nie dawał spokoju i twierdził, że i tak jej nikt nie uwierzy i jest skończona.
Nie była - sprawę w sądzie wygrała, wspierana przez rodzinę i mnie. Ja sam odszedłem z firmy zaraz po wizycie u niej, by nie mieć już styczności z szefem. Wspomnę tylko, że moi współpracownicy stwierdzili, że dziewczyna dała mi dupy i dlatego jestem po jej stronie. Nawet jak szef poszedł do więzienia, dalej uważali, że został wrobiony.
A ja dalej nie mogę uwierzyć, że uważałem tego skurwiela za ojca.

PS Nie, nie jesteśmy z nią razem. Dziewczyna po skończonej rozprawie wyjechała, zerwała znajomości i zmieniła nazwisko. Jej rodzina milczy i nie chce, bym się z nią kontaktował.
BlachazRdza Odpowiedz

I to jest właśnie zabawne. Masz kogoś za cudowną osobę, znasz się z nią latami, razem urządzacie grilla na ogródku i bawicie się przewspaniale. A nagle okazuje się, że ta osoba, być może nawet taki prywatny wzór i autorytet - jest jakimś przestępcą, który ukrywa w garażu zmasakrowane ciała czy narzędzia zbrodni.
Na ludzi trzeba cholernie uważać.

ochja Odpowiedz

To na prawde zastanawiające, jak bardzo ludzie potrafią być dwulicowi. Jak przemiły staruszek w kilka chwil staje się obrzydliwym gwalcicielem. Chyba nikomu już nie można zaufać...

Papaja00 Odpowiedz

No i weź tu człowieku komuś zaufaj.

Poroniec Odpowiedz

Niestety to bardzo powszechne. Mordercy, psychopaci, gwałciciele to często osoby o nienagannej opinii, uważane za przyjacielskie, często posiadające kochające rodziny.
Mnie już nie dziwi nic, dawno zerwałam z przekonaniami, że wizerunek złego człowieka jasno daje nam do zrozumienia, że ta osoba jest 'zła'. Nie da się tego rozpoznać. Każdy powinien zdawać sobie z tego sprawę, ludzie automatycznie (w większości) od razu zaczynają ufać miłym osobom, a jak taka osoba jeszcze przyzwoicie wygląda to już w ogóle...
Mimo wszystko historia jest w jakimś stopniu z 'dobrym' zakończeniem (trochę źle to brzmi) - gwałciciel został ukarany, kobieta miała wsparcie w rodzinie i w Tobie, a to już bardzo dużo - super, że znalazła w sobie siłę na walkę. Gwałt to obrzydliwa i potworna zbrodnia...zapewne to nie był jego pierwszy raz niestety.

RosaVarAttre

Prawda. Bawi mnie to.
Mam skłonności psychopatyczne i ogromny problem z kontrolowaniem agresji. Kiedyś potrafiłam nawet pobić własną matkę. Jednak wszyscy mi ufają, bo jestem dla nich miła, uprzejma i wyglądam jak aniołek - niska, drobna, kręcone włosy i twarz dziecka. Za nic nie uwierzyliby, że sąsiad ostatnio chciał wzywać do mnie policję :)

klkr

Rosa, czyżby nick nie bez przyczyny?

Vampire7

Rosa, jakim psycholem możesz być, żeby pobić własna matkę? Osobę, która Cię 9 miesięcy nosiła w brzuchu, w bólach rodziła i wychowywała? Weź się nad sobą zastanów dziewczyno, to jest chore. Jak masz problemy ze sobą to idź po pomoc do psychiatry, a nie krzywdzisz innych i się tym chwalisz...

PotworSpodLozka

@Vampire7
Wiesz co ty mówisz? Podczas napadu agresji dziewczyna się nie kontroluje. Zresztą, czytaj dokładnie. "...KIEDYŚ...". Najprawdopodobniej z pomocą psychiatry. Dodatkowo, nie widzę tu żadnego chwalenia się, stwierdzenie faktu dokonanego, który jest potrzebny do poparcia słów Porońca (dobrze odmieniłam?)

RosaVarAttre

Vampire7 czekałam na taki komentarz. No tak, mamusia mnie urodziła i wychowywała. Najwyraźniej słabo jej poszło, nie uważasz? :)
Jak mogłam ją pobić? Normalnie, nie żałuję tego. Nigdy nie żałowałam, ale przestałam to robić, wiem, że muszę nad sobą panować. Z resztą mamy teraz całkiem dobry kontakt. Do psychiatry chodzę, bo nie chcę skończyć w więzieniu, już grzecznie biorę leki. Poszłam też na terapię, idzie opornie, ale może coś z tego będzie...
I nie chwalę się wbrew pozorom. Czym tu się chwalić? :) Pozytywnej reakcji się nie spodziewałam. Jak pisze PotworSpodLozka potwierdzam słowa Porońca.

bazienka Odpowiedz

moje pierwsze skojarzenie- ze szef molestowal te pierwsza asystentke, ktora piewsza zniknela
tylko szkoda, ze ona go nie zaskarzyla i zrobil to kolejnej kobiecie...

wmw Odpowiedz

Szkoda dziewczyny. Dobrze jednak, ze nie dala sie zastraszyc, ze miala wsparcie. Dobrze, ze gnoj siedzi tam gdzie jego miejsce, juz oni mu umila pobyt

Mandragora13 Odpowiedz

Pewnie specjalnie wkupiał się w wasze łaski żeby potem mieć powazanie a tą dziewczynę zniszczyć

GraczLoLa Odpowiedz

Ten świat jest tak zły i zepsuty, że nawet strach w lustro spojrzeć...

Papaja00

Ale nie wolno tak myśleć, żeby nie zwariować.

Mafiozozek Odpowiedz

Ciekawe czy to prawda czy tylko punkt widzenia autora? Może chce współczucia po tym jak wrobił szefa? Sumienie nie sługa.

little38 Odpowiedz

może trochę nie na tematm ale zawsze razi mnie sformułowanie - brutalny gwałt - a są jakieś inne?

little38

nie no, wiem, skąd się bierze takie zjawisko, tylko razi mnie to - każdy gwałt jest aktem brutalnym i dodawanie tego słowa zawsze mnie irytuje, bo taki zwykły gwałt niby jaki był? na luzie?

Sarenka22

Tak. Jest coś takiego jak gwałt nie brutalny. Na przykład często gwałtami, które nie są brutalne to te, gdzie jest stała relacja i ofiara po prostu "daje" gwałcicielowi, mimo że nie chce, ale jest zmuszona innymi czynnikami. Choćby własnym zrezygnowaniem.

Zobacz więcej komentarzy (1)
Dodaj anonimowe wyznanie