Z wielkim ciężarem na sercu przyznaję, że moja matura nie poszła tak, jak bym chciała. Pomimo że inni dawali sobie z nią radę łatwo, dla mnie to było prawdziwe wyzwanie. Czuję, jakby moja własna niemoc stała się moją porażką, ponieważ powinnam była poświęcić więcej czasu na naukę, jednak były chwile, kiedy brakowało mi sił. To doświadczenie ciąży na moim samopoczuciu, ale staram się pamiętać, że każdy ma prawo do pomyłek i słabszych chwil.
Dodaj anonimowe wyznanie
To po prostu sobie popraw tą maturę :) u nas też tak każdy się przejmował, że nie dostał się tam gdzie chciał, że gorzej zdał, np ci, co chcieli iść na lekarskie. Albo ci co w ogóle nie panowali studiów, ale jakoś tak im źle było, że nie zdali (najczęściej matematyki). Ale popoprawiali i już teraz po latach to w ogóle nie ma znaczenia za którym razem, w którym roku itd. Ja miałam bardzo dużo podejść do egzaminu praktycznego na prawo jazdy, ale szybko zdobyłam doświadczenie, jeździłam masą różnych samochodów, więc na zagranicznych wyjazdach czy w jakichś bardziej niebezpiecznych miejscach koleżanki wolą, żebym to ja prowadziła. Mimo, że one poznawały za pierwszym razem, niektóre od razu dostały samochody. To naprawdę po czasie nie ma znaczenia.
Ej, co się przejmujesz. ,,Znów za rok matura, za rok cały”…..
W maju zeszłego roku miałem prosty cel - zdać maturę i ze wszystkich pisemnych (angielski, polskim, matma + angielski rozszerzony) pamiętam, że miałem powyżej 60%, a z angielskiego podstawowego nawet powyżej 80%, z ustnego angielskiego też ponad 60%, a z polskiego aż 90%
W skrócie poszło mi znacznie lepiej niż tego oczekiwałem, jak się oczekuje mniej to nigdy się nie jest rozczarowanym
No i pochwaliłeś się.
Gratulacje, to całkiem ładne wyniki :)