#0EdFP
Powiedziałam o tym tacie, a ten stwierdził, że to był owszem, mundur oficera ale niemieckiego. I tutaj nasuwają się wątpliwości. Nigdy nie dowiedzialam się od dziadka, że podpis mojej prababci widniał na Volksliste (była to skomplikowana sytuacja bez wyjścia). Od zawsze dziadek pasjonuje się historią, opowiadał mi jak wyglądało życie po wojnie oraz w jej trakcie. Tylko nie mogę dowiedzieć się, co było na rzeczy, że nosił niemiecki mundur i to w tak ważnym dlań dniu.
Skąd wiesz o nazwisku babci na liście? Po prostu zapytaj dziadka. Jeśli Twój dziadek był żołnierzem niemieckim podczas drugiej wojny to jest już na pewno w podeszłym wieku, możesz nie mieć szansy zapytać o to później.
Oczywiście, jeśli to wyznanie jest w ogóle prawdziwe.
oczywiscie ze nie jest prawdziwe. zolnierze niemieccy byli rozstrzeliwani na terenie polski po zakonczeniu dzialan wojennych. widze ze dzisiaj w szkolach nawet o tym nie mowia lub ty masz ubytek w podstawowej wiedzy o historii ojczyzny ;)
pozdr
jeśli jest prawdziwe.. po co od razu tak atakować mogła nie wiedzieć nie jest przecież chodzącą encyklopedia.
#Fanmagdygessler2 nie prawda, nie rozstrzeliwano. Mojej babci sąsiad w czasie wojny był siłą wcielony do wermahtu, chociaż był Polakiem. Zmarł dopiero kilka lat temu.
Mój pradziadek, podobnie jak wielu polaków, został zmuszony (pod groźbą rozstrzelania) służyć armii niemieckiej. Był jednym z tych, którym udało się uciec do Armii Andersa.
tylko że jeśli to jest prawdziwe wyznanie to jej dziadek był oficerem w niemieckiej armi bo wątpię żeby niemiecki oficer pożyczył mundur Polakowi czy nawet Niemcowi z niższą ranga
Mój pradziadek zginął służąc w Armii Andersa.
Mój pradziadek miał do wyboru albo wstąpić do armii niemieckiej, albo miał być zabrany do obozu. Wybrał to pierwsze ze względu, majac nadzieje, że kiedys wroci i utrzyma rodzinę. Fakt faktem, na przepustce zdezerterował z armii, lecz nawet nie udało się Niemcom go odnaleźć, bo niedługo po tym zmarł.
Niektórzy byli zmuszani do wpisania się na Volkslistę. Sama obecność na niej nie oznacza jeszcze zdrady narodu...
Wielu Polaków np. na Śląsku zostało zmuszonych do służby w Wehrmachcie. Podpisanie volkslisty to często był przymus.
Mieli do wyboru armia niemiecka, albo śmierć rodziny. Często takim ludziom zmieniano nazwiska i imiona na niemieckie.
Mój dziadek służył w armii czerwonej (wojska ZSRR jak ktoś nie wie) i biorąc pod uwagę obecną niechęć do wszystkiego związanego z Rosją/komunizmem to chyba obecnie gorsze niż dziadek w wehrmachcie. Kwestia służby dziadka w czasie wojny nigdy nie była w rodzinie tematem tabu, wręcz przeciwnie jestem dumny z niego.
Gwoli ścisłości dziadek został wcielony do armii czerwonej przymusowo, w 1944 r pozwolono mu przenieść się do LWP, nie zwalczał żadnych partyzantów, nie brał udziału w żadnej zbrodni (a bynajmniej nic nikomu o tym nie wiadomo, dziadek zmarł już dawno temu i swoje tajemnice zabrał do grobu)
Wielu Polaków podpisywało Volkslistę albo wchodziło do Wehrmachtu żeby móc działać w konspiracji. To zapewniał im duże bezpieczeństwo. Jeżeli Twój dziadek mieszkał w tamtych czasach w okolicach Kalisza to mam trochę informacji o konspiracji w tych okolicach. Daj znać, mogę coś podesłać 😀
Porozmawiaj szczerze z dziadkiem. Wiele osób zostało zmuszonych do podposania volkslosty lub wpisanych bez ich wiedzy. Podobnie służba w wehrmachcie często nie była dobrowolna. Znam przypadek wpisania sie na volkslistę z biedy (3 rzesza opiekowala się każdym volksdeutschem, dziewczyna byla skrajnie biedna, poza tym jej brat zginął jako partyzant walcząc z niemcami). Pytanie na której volksliście była? Niektórzy o swoim nazwisku na liście dowiadywali się dopiero po wojnie, ponieważ niektore spisy byly robione bez ich wiedzy i zgody. Co do wehrmachtu, czesto wyborem byla sluzba lub oboz/rozstrzelanie. Mój pradziadek tez dostał taką „propozycję”, rekrutującym w ogóle nie przeszkadzało, że jego rodzony brat był oficerem Wojska Polskiego i zginął w Katyniu, liczył się niemieckobrzmiące nazwisko. Ze względu na zbieżność nazwisk z oficerem prowadzącym (i zgodnie z jego rozkazem) nie został nigdy wcielony.
Ojcem chrzestnym moich wujków jest Adolf Hitler. I nie, nie jest to członek mojej rodziny. Po prostu takie były czasy.